23.01.2014 14:30

Autor: Tomek Milewski

Warpaint – “Warpaint”

Kategorie: Albumy zagraniczne, Recenzje

Wykonawcy:


Warpaint – “Warpaint”
Rough Trade/2014

Nie musimy się oszukiwać i przeczyć psychologii, że pierwsze wrażenie wcale nie jest istotne. Jest.

Kiedy mężczyzna wzrokiem napotyka kobietę*, to albo pobudza ona jego wyobraźnię, albo oczy przesuwają się w dalszym poszukiwaniu. Oczywiście do momentu natrafienia na tą, która przykuje jego uwagę. Na ogół z czasem okazuje się jednak, że obiekt naszego zachwytu wcale nie jest taki idealny, a my zostaliśmy lekko oszukani. Naturalnie, miliony kobiet na świecie ciężko pracują nad tym, aby właśnie to pierwsze wrażenie było jak najlepsze. Pole do popisu mają tu szerokie jak horyzont. Istnieją całe serie ubrań, które mają na celu coś podkreślić, co innego zamaskować. Podobnie zresztą jak kosmetyki, pod którymi czasami prawdziwa osoba potrafi najzwyczajniej zniknąć. Nie znaczy to jednak, że czas od pierwszego wrażenia do wyjścia na jaw tego małego oszustwa jest stracony. Tu otwiera się droga do pokazania przez kobietę, że posiada naturalnie więcej korzystnych przymiotów i są one znacznie cenniejsze niż te, które były zatuszowane… lub też małe kłamstwo okazuje się być dużym.

Podobnie jest z zespołem Warpaint, którego debiutancki album “The Fool”, wraz ze swoim kobiecym jestestwem wbił się klinem w męski świat rocka. Pierwsze wrażenie było piorunujące. Jeden z najczęściej nagradzanych i chwalonych albumów 2010 roku. Wtedy to kalifornijski kwartet podbił świat swoim surowym, acz nie pozbawionym emocji i lekko przytępionym, gitarowym graniem. Nowe wydawnictwo, nazwane prozaicznie “Warpaint”, to szerokie wyjście zespołu poza ramy, które stanowił muzycznie “The Fool”. Kompozycje są pełniejsze, bardziej wyszukane. Dziewczyny szukają nowych środków wyrazu w dźwiękach… jednak, coś nie gra. Nowy Warpaint, rozjeżdża się w szwach, a w swoich pomysłach muzyka zaczyna gubić swój sens. Z drugiej strony nie można powiedzieć, aby album męczył. Momentami staje się naprawdę przebojowy, czego potwierdzeniem może być wykorzystanie singlowego “Love Is to Die” w kampanii Calvina Kleina. Wszystko to może trochę dziwić, zważywszy, że przy płycie pracowali tacy cenieni producenci jak Flood (Depeche Mode, PJ Harvey) czy Nigel Godrich (Radiohead).

Wniosek z tego taki, że Warpaint ubrany w drugą płytę już nie olśniewa i nie przykuwa wzroku, jak przy debiutanckim wrażeniu. Jednak nie jest on znowu typowym podpieraczem ścian, do którego żaden facet nie podejdzie.

*pewnie gdybym był dziewczyną byłoby na odwrót

Tomasz Milewski


Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (16 głosów, średnio: 7,44 / 10)



Dodaj komentarz

Piotr Rogucki- ogldaj minikoncert




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.