W poszukiwaniu inspiracji

Co łączy Rolling Stones z Franzem Ferdinandem, Coil z The Doors, kto się boi Virginii Woolf i który poeta jest najpopularniejszy wśród tekściarzy, czyli o literaturze w muzyce.


W maju Kate Bush wydała album “Director’s Cut”, na którym znalazły się nowe wersje utworów z jej szóstego i siódmego albumu, między innymi piosenka “Flower From the Mountain”. Wcześniej zatytułowana “The Sensual World”, w założeniu autorki miała opierać się na tekście Jamesa Joyce’a, ale piosenkarka nie uzyskała zgody na jego użycie. Po ponad dwudziestu latach udało się Bush taką zgodę uzyskać i w nowej wersji Molly Bloom może przemówić swoimi słowami. Napisałam wtedy własny tekst do tej piosenki - powiedziała Kate – ale czułam, że oryginalny pomysł był bardziej interesujący. Cóż, nie jestem Jamesem Joycem, prawda? Nie jest, ale jeśli irlandzki pisarz próbowałby kariery w muzyce, to niekoniecznie opierałby się na własnych tekstach – najzdolniejszym tekściarzom też zdarza się korzystać z literatury.

W najciemniejszych głębiach Mordoru, spotkałem dziewczę tak piękne. Ale Gollum i ten zły przypełzli i uciekli z nią – to Led Zeppelin w “Ramble On”. Oprócz tego kawałka inspirowane twórczością J.R.R. Tolkiena są jeszcze “The Battle of Evermore”, “Misty Mountain Hop”, a niektórzy twierdzą nawet, że również nieśmiertelny hit, czyli utrapienie właścicieli sklepów z gitarami, “Stairway to Heaven”. Autor “Władcy Pierścieni” to jeden z ulubionych pisarzy muzyków, w szczególności metalowych. Oprócz rockowych gigantów piosenki o elfach i hobbitach nagrali też Rush, Mostly Autumn, Nightwish, Megadeath. Blind Guardian ma w swojej dyskografii album koncepcyjny “Nightfall in Middle Earth”, prawie cała twórczość zespołów Summoning i Battlelore opiera się na Tolkienie. Jest on również bogatym źródłem ładnych nazw – tu ponownie głównie zespoły metalowe wykorzystały mroczne brzmienia z królestwa cienia: Gorgoroth, Burzum, Amon Amarth, to wszystko z Mordoru.

Nie tylko fantastyka jest inspirująca. Mick JaggerAlex Kapranos czytali na przykład “Mistrza i Małgorzatę” Bułhakowa. W twórczości Stonesów ślad po tej lekturze to “Sympathy for the Devil”, a u FF “Love and Destroy”, co jest zresztą poleceniem wydawanym w refrenie Małgorzacie. O rozmowie Piłata z Jeszuą Ha-Nocri w zaskakująco zatytułowanym utworze “Pilate” śpiewają Pearl Jam. Rodak Michaiła, Vladimir Nabokov, wspomniany jest imiennie w piosence The Police, “Don’t Stand So Close to Me”. Mowa oczywiście o jego słynnej książce – It’s no use, he sees her, he starts to shake and cough. Just like the old man in that book by Nabokov. Sama Lolita to już odwołanie do pewnego zestawu skojarzeń bardziej niż do samej powieści, podobnie jak liczne postaci z Biblii. Które zaludniają oczywiście rzesze piosenek, na przykład “Lazarus” zespołu Placebo o wskrzeszeniu, “Hair” PJ Harvey o Samsonie i niecnej Dalili. Muzycy nawiązują do chrześcijańskich opowieści również w mniej oczywisty sposób. W “Perfect Day” Lou Reeda wers you’re gonna reap just what you sow czyli co posiałeś, to zbierzesz jest aluzją do fragmentu listu świętego Pawła do Galatów (6:7): Zasada siewu i zbiorów jest twardym, Bożym prawidłem życia. Nikt nie zdoła uniknąć faktu, że przyjdzie mu zbierać owoce swego postępowania. Kto sieje pod kątem swej grzesznej natury, zbierze skażenie i potępienie. Kto sieje dla ducha, otrzyma życie wieczne.

Sting śpiewa o Nabokowie, a Isaac Brook twierdzi, że nikt nie chciałby być takim dupkiem, jak Charles Bukowski (Modest Mouse “Bukowski”). Patrick Wolf sięga do średniowiecza, wcielając się w partnera Izoldy (“Tristan” z “Wind in the Wires”), a o obydwojgu śpiewał w swojej kapeli country, Tarkio, obecny lider The Decemberists, Colin Meloy (“Tristan and Iseult”). Bezwonny uczeń z kawałka Nirvany, (“Scentless Apprentice” z “In Utero”) to nikt inny jak Jean Baptiste Grenouille z “Pachnidła” Patricka Suskinda. Na polskiej scenie Myslovitz skorzystało z powieści Steinbecka pod tym samym tytułem w kawałku “Myszy i ludzie”. “Venus in Furs” the Velvet Underground to historia z powieści Leopolda von Saher-Masocha.

Do tej pory mowa była o samych mężczyznach, ale inspirujące są też pisarki. “Virginia Woolf” to kawałek grupy Indigo Girls. Najsłynniejsza piosenka wspomnianej Kate Bush, “Wuthering Heightsma tytuł powieści Emily Bronte, “Wichrowe wzgórza”. Anne Frank, może nie do końca pisarka, ale z pewnością znana autorka (dla przypomnienia: piętnastoletnia ofiara Holocaustu, pisała pamiętnik w trakcie ukrywania się przed nazistami w Amsterdamie) jest duchem przewodnim świetnego albumu Neutral Milk Hotel, “In the Aeroplane Over the Sea”.

Podobnie inspirujacy jak Tolkien, od którego zaczęliśmy, jest William S. Burroughs. Człowiek-legenda, niezniszczalny narkoman, autor psychodelicznych opowiadań i powieści “Nagi Lunch”, stanowiącej spore wyzwanie dla czytelnika, pojawia się na okładce “Sgt. Pepper’s Lonely Hearts Club Band” Beatlesów. We własnym głosie obecny jest na albumie Laurie Anderson “Mister Heartbreak”, recytuje “Star Me Kitten” dla R.E.M, z Ministry nagrał “Quick Fix”, występuje w teledysku do “Last Night on Earth” U2. Sam nagrał album, na którym recytuje fragmenty swojej twórczości, zatytuowany “Dead City Radio” przy akompaniamencie Johna Cale’a, Donalda Fangena, Lenny’ego Picketta, Chrisa Steina i Sonic Youth, a także EP0kę “The Priest They Called Him” na której przygrywa mu Kurt Cobain. “Dr. Benway’s House” z repertuaru Sonic Youth odwołuje się do jednej z głównych bohaterów “Nagiego Lunchu”. Wiele jest nazw zespołów zainspirowanych jego twórczością: Steely Dan to powieściowe dildo, Soft Machine to tytuł innej książki. Clem Snide, Success Will Write Apocalypse Across the Sky czy The Mugwumps to przykłady nieco mniej znanych kapel założonych przez zwolenników twórczości Burroughsa.

Na okładce Beatlesów pojawia się też kolejny, równie popularny w muzyce pisarz, mistrz prozy gotyckiej, Edgar Allan Poe. Do “Morderstw z Rue Morgue” odwołuje się Bob Dylan w “Just Like Tom Thumb’s Blues” i Iron Maiden w piosence o takim samym tytule jak opowiadanie. “Tales of Mystery and Imagination”, album rockowej grupy the Alan Parson’s Project, oparty jest w całości na twórczości Poego. Fanom tego autora gorąco polecam “Closed on Account of Rabies”, dwupłytowy album z 1997 roku, na którym słynne opowiadania czytają m.in. Diamanda Galas, Iggy Pop, Jeff Buckley i Christopher Walken. Dwa wiersze czyta Marianne Faithful. Bo Poe to też poeta, równie wpływowy: ile znacie piosenek pod tytułem “Annabel Lee”? Podobnie echa najsłynniejszego jego wiersza, którym jest oczywiście “Kruk”, można odnaleźć w wielu utworach (tytuły takie jak “Lost Lenore”, “Quoth the Raven”, “Midnight Dreary”, “Nevermore”…).

No właśnie, poezja. Pomijając najbardziej banalny przykład, czyli poezję śpiewaną, razem ze szczególną odmianą poezji śpiewanej przez autora (od rodzimych Świetlików w wariancie poeta śpiewa, po Boba Dylana, czyli po pierwsze piosenkarza, ale również poetę), wiersze są w oczywisty sposób świetnym materiałem na tekst piosenki. Z nieco mniej znanych polskich interpretacji polecam Stanisława Grochowiaka w wykonaniu zespołu Księżyc - utwór “Verlaine” – i “Krzyż” Rafała Wojaczka w wersji zespołu Karol Schwarz All Stars. Z nieco bardziej znanych Michał Jacaszek na albumie “Treny” (rzecz jasna Kochanowski) udowadnia, że poezję można reinterpretować bez słów. Ze słowami swoje wersje nagrywa Diamanda Galas, sięgając do twórczości Charlesa Baudelaire’a, Paula Celana, Henri Michaux czy poetów mniej znanych, jak armeński Siamanto lub syryjsko-libijski Adonis.

Jendym z najpopularniejszych źródeł inspiracji jest William Blake. Na jego twórczości i powieści “Journey to the End of the Night” Louis-Fernanda Celine’a, opiera się “End of the Night” grupy The Doors. Jego wielbicielką jest Patti Smith, o czym świadczy utwór “My Blakean Year” z albumu “Trampin’”; recytuje też wiersze Blake’a przed piosenkami, na przykład przed “Boy Cried Wolf” na płycie “Land”. Richard Ashcroft, czyli tekściarz The Verve, odwołuje się do twórczości poety w piosence “History”. Różo, tyś chora rozpoczyna się “Love’s Secret Domain”, tytułowy utwór z trzeciego albumu Coil.

Dlaczego literatura przydaje się w kontekście muzyki popularnej? Można nie tylko lepiej zrozumieć, co artysta miał na myśli, ale także uniknąć przykrych pomyłek. “Killing an Arab” z debiutanckiego albumu The Cure, “Three Imaginary Boys”, zostało uznane za utwór rasistowski. Tymczasem Araba zabił nie Smith, a Mersault, postać z powieści Alberta Camus, “Obcy”. Kontekst literacki niestety zszedł na dalszy plan i autorzy piosenki zrezygnowali z jej rozpowszechniania z obawy przed rasistowskim wykorzystaniem. W 2005 roku na kilku europejskich koncertach Robert Smith śpiewał “Kissing an Arab”. Może udałoby się uniknąć takich nieporozumień, gdyby fani muzyki więcej czytali?…

Katarzyna Borowiec




Dodaj komentarz

Piotr Rogucki- ogldaj minikoncert




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.