16.03.2012 07:00

Autor: Zuza

Via Rei – “W pogoni”

Kategorie: Albumy polskie, Recenzje, Rozkręcamy

Wykonawcy:


Via Rei – “W pogoni”
wyd. własne / 2011

Alternator Reggae Jazz.

Trudny wybór konkretnego stylu, niezdecydowanie czy świadomy zabieg? Czy eklektyzm stał się metodą na udany debiut? Odniosłam wrażenie, że ostatnio na polskiej scenie muzycznej zespoły debiutujące posługują się pewnym narzędziem, o ile można to tak nazwać, po to, aby słuchacze odebrali ich jak najlepiej. Co więcej, chcą zgromadzić jak najobfitszą rzesze fanów z różnych podwórek muzycznych łącząc garść odmiennych stylów, tworząc swego rodzaju muzyczny miszmasz.

Tarnobrzeg, jest rok 2002. Powstaje zespół Via Rei. Grupa, choć gra nie od dziś i początkowo nie miała w swoim dorobku żadnego krążka, to zgromadziła już wielu zwolenników poprzez koncerty i różnego rodzaju festiwale (np. FAMA w Świnoujściu, Reggae Dub Festival w Bielawie, ogólnopolski Przegląd Kapel Studenckich w Krakowie, festiwal w Dębicy). Podobno zespół gra bardzo udane i żywiołowe koncerty, o czym sama chciałabym się przekonać.

Listopad 2011, grupa wydaje płytę “W Pogoni”. Minęło już prawie dziesięć lat i w końcu doczekaliśmy się debiutanckiego albumu. Zawiera on 11 barwnych utworów. Na pewno nie są to kołysanki, przy których z łatwością zaśniemy, lecz myślę, że wiele z nich dość mocno rozkołysze nasze ciała. Sam zespół nazywa swoją muzykę jako “Alternator Reggae Jazz” i ciężko się z tym nie zgodzić, gdyż łączą sprytnie reggae, jazz i alternatywnego rocka. Widać również gdzieniegdzie naleciałości folkowe.

W piosenkach z “W pogoni” znajdziemy metaforyczne teksty, które odzwierciedlają nasze dzisiejsze pędzące czasy (chociażby utwór tytułowy). Mamy do czynienia z naprawdę bogatym wachlarzem instrumentalnym, od takich podstawowych instrumentów jak gitary, perkusję czy wokal, po instrumenty sekcji dętej – jak trąbka, puzon i kornet. Jak dla mnie wokalnie trochę za mało kobiecego pierwiastka, gdyż zdecydowanie bardziej podobają mi się te wykonania, w których również śpiewa żeńska przedstawicielka zespołu. Ogólnie całość jest bardzo energetyczna, rytmiczna i ciekawa. Mocniejsze rockowe brzmienia możemy usłyszeć, np. w piosence “Zawias” czy “Pro Pain”. Osobiście bardziej przychylam się jednak do utworów, które mają w sobie więcej jazzowych dźwięków. Dlatego też najprzyjemniej słuchało się “Dużego Jazzu” i “…Malutkiego jazzu”. Ten ostatni to utwór całkowicie instrumentalny. Mocnym punktem albumu są dwa wykonania zremiksowane. Dodaje im to nowoczesności, trochę mistycyzmu i, szczerze powiedziawszy, piosenka “Wujaszek” wywiera na mnie lepsze wrażenie w zmodyfikowanej wersji.

W przypadku omawianej płyty można by się pokusić o stwierdzenie, że użycie eklektyzmu było udanym zabiegiem, a zespół zadebiutował z iście interesującym i chwytliwym repertuarem. Aż chce się skakać i cieszyć z muzycznej euforii. Zobaczymy co zespół zrobi dalej, jaka będzie ich kolejna płyta. Czekam z niecierpliwością.

Uwolnij Muzykę! jest patronem medialnym albumu.

Zuzanna Kotala


Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (4 głosów, średnio: 7,50 / 10)



Dodaj komentarz

Piotr Rogucki- ogldaj minikoncert




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.