25.04.2012 07:04

Autor: Kasia Wojtasik

UL/KR – “UL/KR”

Kategorie: Albumy polskie, Recenzje, Rozkręcamy

Wykonawcy:


UL/KR – “UL/KR”
Thin Man Records/ 2012

Dwadzieścia dwie minuty, które mijają zbyt szybko.

Nie wiem, czy określenie “wejście smoka” zbytnio nie grzeszy kolokwializmem, ale w taki właśnie sposób dzieło UL/KR pojawiło się na rynku. Mimo, że twórcy – Błażej Król i Maurycy Kiebzak-Górski debiutantami nie są (pierwszy z nich grał w Kawałku Kulki, drugi udzielał się w kilku innych projektach), wspólną płytą mile zaskoczyli. Nie było medialnego hałasu przed premierą, nie straszono etykietką “nadziei 2012″ lub innych temu podobnych określeń z porcją kredytu na start. Nagle pojawia się płyta, która powala zebranych i już wiadomo, że słusznie namiesza w tegorocznych muzycznych podsumowaniach.

Dawno nie trafiłam na taki album. Taki, który urzekałby do tego stopnia, odbierał z ust przymiotniki. Jest w nim coś magnetycznego, hipnotyzującego. Minimalistyczne frazy, nagrania pełne szmerów, odgłosów niewiadomego pochodzenia i całe to lo-fi. Wszystkie trzaski i zgrzyty stały się tu pewnego rodzaju wentylem bezpieczeństwa, dzięki któremu elektronika na debiucie gorzowian nie przytłacza. Syntezatory, elektrofony, a nawet dźwięki zebrane z internetu, które podobno posłużyły UL/KR do stworzenia albumu mają najwłaściwsze z możliwych proporcje. Wszystko tu jest spójne, żaden z tych na pozór błahych hałasów nie dziwi, nie przeszkadza, raczej dopełnia. Minimalistyczny, brudno-house’owy, czasem dubowy wręcz klimat, stylistyka z przedrostkiem “synth” czy instrumenatalne freaki pokroju “V” – wszystko jest tu na miejscu. Do tego zionie lirycznością, wewnętrznym niepokojem, gęstwiną stanów. Aż trudno uwierzyć, że średniej wielkości miasto, jakim jest Gorzów Wielkopolski generuje takiego rodzaju klimat.

Tekstom Błażeja Króla momentami bardzo blisko do poezji. Mówi bardzo syntetycznie i zarazem nie wprost, łatwo tworząc obrazy w głowach odbiorców (choćby nocny powrót przez miasto w “Brodzę”). Cytatów godnych zapamiętania na tej płycie znajdzie się sporo, autor ma naprawdę dobrą rękę (a raczej przysłowiowe lekkie pióro) do tekstów. Do ubierania codzienności w iluzoryczne frazy, pozostawiania tylu niedomówień.

Jedyny zarzut, to pojawiajacy się tu i ówdzie niedosyt i krótkość form. “My przybysze”, kiedy juz zmiażdży wrażliwszą część duszy, nagle się urywa. Cała płyta kończy sie za szybko, do tego wspomniane wcześniej niedomówienia tekstowe. Wszystko to rozdrażnia zmysły, zwiększa apetyt i powoduje, że chce się sięgać po więcej.

“UL/KR” to taki muzyczny mikrokosmos, otoczony murem nie do przeskoczenia. Tak namiesza w głowie, że ani myślisz ten mur przeskakiwać. Mały, duszny od elektroniki światek, z którego wcale nie chce się wychodzić. Dwadzieścia dwie minuty, które mijają zbyt szybko.

Katarzyna Wojtasik

Uwolnij Muzykę! jest patronem medialnym albumu.


Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (24 głosów, średnio: 7,54 / 10)



Dodaj komentarz

Piotr Rogucki- ogldaj minikoncert




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.