28.05.2013 08:29

Autor: Kuba

UL/KR – “Ament”

Kategorie: Albumy polskie, Recenzje

Wykonawcy:


UL/KR – “Ament”
Thin Man Records/2013

Mocniej, mroczniej, inaczej.

Wydaje mi się, że przed debiutanckim mini-albumem (recenzja “UL/KR”) duet UL/KR niespecjalnie myślał o tym, że może osiągnąć tak wiele na naszym lokalnym podwórku. Jednak oniryczne pejzaże muzyczne znalazły swe zagorzałe grono słuchaczy w całym kraju, przez co zespół trochę się nazwiedzał, pograł kilka fajnych koncertów, zrobił ciekawe kolaboracje (m.in. z Kasią Nosowską na wrocławskim Męskim Graniu, o czym pisałem tutaj), ale przede wszystkim uwierzył w swój sukces. Te nieco ponad dwadzieścia minut “UL/KR” stało się preludium do tego, co nadejść miało, a dzięki temu już w tym roku nacieszyć możemy się “Amentem”.

Nie jestem pewien, czy kucie żelaza w takim tempie dla zespołu było dobrym posunięciem, ale wydaje mi się, że jeszcze większe gmeranie w materiale zniszczyłoby to, co obecnie można usłyszeć, a jest tego wiele. Jak stwierdził kiedyś Błażej Król na temat następcy debiutu – Chcieliśmy grać ambient, ale wyszły nam piosenki rodem z bulgoczących bagien. Stąd może sam tytuł sugeruje już pewne wybrakowanie i deformację. Na płycie znajdujemy 10 tracków, które w większy bądź mniejszy sposób nawiązują do romantyczno-elektronicznego sznytu, do którego przyzwyczaił nas debiut. Tym razem jednak klimat i wydźwięk wydają się mroczniejsze i dojrzalsze, przez co częściej słychać zagrania w stylu Buriala czy Autechre zamiast Dead Can Dance albo Boards of Canada.

Z chillwave’owych wstawek, które wiodły prym wraz z elektro-akustycznym vibem wykwitły mocno pogmatwane, surowe niemal plamy, gdzie niewątpliwa w tym zasługa zmiany aranżacji. Z pływającej masy powstały rzeczy o wiele bardziej rytmiczne, które jednocześnie wydawały się być neurotycznie niepoukładane, niespokojne, niejednorodne, ale dzięki temu recepcja “Amentu” może wydawać się znacznie lepsza. Od singlowego “Anonimu” – bogatego w ejtisowe naleciałości, niemal bangerowego, transowego klimatu, przez swojsko brzmiącą “Magię“, “Stos” – bardzo kalejdoskopiczną wędrówkę przez muzyczne kolaże dobitnie kojarzące się ze starymi kasetami i field recordingiem, niepokojące, chaotyczne “Piekło”, kończąc na pokręconym siostrzeńcu M83 – utworem “Dzieci”, duet nie daje chwili wytchnienia i każe cały czas skupiać pełną uwagę na tym, co dzieje się wśród wielkiej plątaniny dźwięków “Amentu”. Całą tę atmosferę quasi-grozy i ogólnego niepokoju dorzuca Błażej Król. Jego wokal stał się bardziej szorstki, stateczny, bardziej wpasowujący się w klimat. Dokłada kolejną warstwę udziwnienia do muzycznego tygla, nie tylko za pomocą głosu, ale i tekstu – bogatego w metafory, trudnego do odczytania za pierwszym razem, ale zarazem bardzo poetyckiego.

Pomimo faktu, że w moim przekonaniu “Ament” wyszedł zbyt szybko, mam nieodparte wrażenie, że wejdzie gładko w świadomość słuchaczy, których ilość na pewno rozrosła się od momentu wydania debiutu. Wiadomo też, że Thin Man Records, które objęło markę UL/KR swoim skrzydłem, na pewno nie pozwoli na to, aby album przeszedł bezszelestnie. Błażej Król przewidział kiedyś, że To będzie tak, jakbyś patrzył na burzę, która przechodzi bokiem, bo rzeka jej nie przepuszcza. Czekam w takim razie na kilka piorunujących wydarzeń, które mogą sprawić, że duet zasłynie już poza granicami naszego kraju, bo na sukces w kraju sytuacja jest już raczej pewna. And amen(t) to that.

Kuba Serafin


Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (14 głosów, średnio: 5,64 / 10)



Dodaj komentarz

Piotr Rogucki- ogldaj minikoncert




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.