30.05.2011 08:10

Autor: Katarzyna Borowiec

tUnE-YaRdS – “w h o k i l l”

Kategorie: Albumy zagraniczne, Recenzje

Wykonawcy:


tUnE-YaRdS -  “w h o k i l l”
4AD/2011

Merrill Garbus w technikolorze.

“w h o k i l l” to druga płyta amerykańskiej artystki, znanej z brawurowego debiutu “Bird Brains”. Album ów był stworzony w stylistyce lo-fi na zasadzie do it yourself - Merrill nagrywała piosenki przy pomocy zwykłego dyktafonu i miksowała w programie pobranym za darmo z sieci. Efekt był intrygujący – mieniąca się złowionymi w różnych miejscach dźwiękami otoczenia mieszanka energicznych piosenek ze specyficzną aurą niedopracowania.

Główną siłą tUnE-YaRdS są jednak niesamowite koncerty. To w trakcie występów na żywo można w pełni docenić nawarstwienie loopów głosu Merrill, siłę jej wokalu, energię kompozycji. Stylistyka lo-fi z jednej strony dawała nagraniom specyficzny nastrój, pewną możliwość zbliżenia się z wykonawcą, ale jednocześnie hamowała tony energii, jakie Garbus potrafi wcisnąć w swoje kompozycje.

Na nowej płycie artystka pozwoliła piosenkom rozwinąć skrzydła. Kompozycje są tutaj rozbuchane – pełne kolorów, soczyste, inwazyjne, wręcz agresywne w swoim przepychu. Powiększyło się też instrumentarium – oprócz ukulele i basu, podstawowych instrumentów tUnE-YaRdS obok mocnego głosu Merrill, na “w h o k i l l” znaleźć można więcej gitar i sekcję dętą. Jak mówi sama artystka, te utwory dusiły się w estetyce lo-fi. Co robią w wersji studyjnej? Atakują.

Energia płyty jest zaraźliwa – takie utwory jak “Bizness”, “My Country” czy chyba najlepszy z całej płyty “Gangsta” uporczywie pozostają w głowie przez dłuższy czas. Rytmy o rodowodzie afrykańskim przeplatają się tutaj z inspiracjami hip-hopowymi, a wszystkim zawiaduje pełen mocy wokal Garbus. Oprócz wspomnianych, pulsujących życiem kawałków, są i spokojniejsze, bo Merrill nie lubi jednostajności. Świetny jest bujający “Powa”, a “Wolly Wolly Gong” jest przyjemnym odpoczynkiem od intensywności poprzednich kawałków. I na tej nastrojowej, niepokojącej kołysance płyta powinna się zakończyć. Chociaż “Killa”, ostatni utwór, nie jest tak irytujący jak “Es-So” (tytuł to przykład słowotwórstwa Merrill, która w tym przypadku bardziej dba o dźwięk niż znaczenie), to jednak w pewien sposób zwiększa wrażenie chaotyczności albumu.

Bo taki zarzut można pani Garbus postawić. Męcząca może być też dawka energii uderzająca słuchacza z niesamowitym impetem. Dobrym zagraniem są za to dosyć ponure teksty, kontrastujące z muzyką – tUnE-YaRdS porusza kwestie polityczne, nie stroniąc przy tym od perspektywy prywatnej. “w h o k i l l” to dzikie szaleństwo z przesłaniem. Test drugiego albumu zdany.

Katarzyna Borowiec


Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (5 głosów, średnio: 7,20 / 10)



Dodaj komentarz

Piotr Rogucki- ogldaj minikoncert




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.