11.08.2016 15:18

Autor: Maria

Tu się działo wszystko!

Kategorie: Czytelnia, Relacje z koncertów

Wykonawcy: | | | | | | | |


Tu się działo wszystko!

Relacja z Męskiego Grania 2016 we Wrocławiu
6.08.2016/Wrocław, Pergola

Cykl letnich koncertów Męskiego Grania, przetaczający się niczym fajerwerki po naszym kraju nauczył mnie dwóch rzeczy: męskie granie to nie tylko kobiety (co nie było od samego początku normą), oraz: wszystko do siebie pasuje. Wszystko. I zawsze.

I tak na jednej scenie spotyka się ty elektronika z jazzem, pop ze ska, rockowe gitary z delikatnymi damskimi wokalami. I gra. I gra tak, że bilety na długo przed koncertami są wyprzedane. I co roku rozjazd stylistyczny jest większy i jakąś magiczną siłą wszystkie te style ze sobą koegzystują, zazębiają się, współpracują, a na koniec dają przepiękny finał we wspólnym wykonaniu.

W tym roku we Wrocławiu przestrzał stylistyczny zaczął się punkt 17:00 występem nadwornego 26-letniego stalkera młodego pokolenia. Taco Hemingwayowi każde miasto pachnie jak szlugi i kalafiory, ale to nieważne – i tak cała publiczność śpiewa z nim. Czy to o historii Piotra, czy o pijackim powrocie do domu wagonami warszawskiego metra, czy kawałki z najnowszej epki “Wosk”. Wszyscy już “znają te teksty jak się zna kolędy”.

Po pełnym pijackiej melancholii na smutno występie, scenę opanowała wprost proporcjonalnie odwrotna, pozytywna energia w wykonaniu Łąki Łan. Później porządna dawka porządnego jazzu w wykonaniu Wojtka Mazolewskiego, a następnie zaangażowany rock Lao Che.

Stałym już chyba punktem imprezy jest występ Marii Peszek - w zeszłym roku również się pojawiła. Tak samo zaangażowana, z taką samą energią w swoich piosenkach porusza wszystkie tematy, które przeciętnego Janusza mogą drażnić, jeśli mówi się o tym na głos. Gryzące sumienie, wywlekające na wierzch nasze polskie czarne myśli i złorzeczenia. Wentyl bezpieczeństwa, chroniący  przed totalnym wariactwem społecznym.

Męskie Granie co roku rozbudowuje swoją formułę, zaskakuje czymś nowym. W zeszłym roku był to między innymi, nie zapowiedziany nigdzie, one-man-stand gościa w dresie i z gitarą. Gość zagrał kilka przesmutnych akustycznych piosenek, które w moim sercu przynajmniej utknęły na długo. Myślę, że całej Polsce również, bo później poznali go wszyscy. To był Kortez.

Tym razem już nie anonimowo, ale na szybkie wrzutki w czasie przepięć, pojawiła się nowa, mała, dodatkowa scena. A na niej młode gwiazdki polskiej muzyki, które organizatorzy uznali, że warto pokazać i docenić. A z docenianiem trzeba było się spieszyć – przepięcie trwa około 15-20 minut. Tyle dokładnie czasu mieli The Stubs, Natalia Nykiel i Iza Lach na swój program artystyczny.

Na koniec – stały punkt programu – Męskie Granie Orkiestra. W tym roku zanim rozbrzmiała “Wataha”, ze sceny usłyszeliśmy kultowe, stare i nowe kawałki z trójkowej rockoteki. Między innymi “Butelki z benzyną i kamienie” CKOD.  Ponownie pełne werwy, energii, agresywnych gitar z wokalem Dawida Podsiadło i Organka.

Zapraszam do obejrzenia fotorelacji z tego wydarzenia.

Tekst + foto: Maria Grudowska





Dodaj komentarz

Piotr Rogucki- ogldaj minikoncert




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.