12.02.2015 08:00

Autor: Mateusz Grzeszczuk

Trzy Dni Później – “Pokój jej cieniom”

Kategorie: Albumy polskie, Recenzje

Wykonawcy:


Trzy Dni Później – “Pokój jej cieniom”
For Tune/2014

Muzyczna pokojowa Nagroda Nobla.

“Pokój jej cieniom” to nie krążek – to tykająca bomba. Ciężko szarpnąć się też na możliwie twórcze interpretacje i analizy, kiedy to jej autorzy dokładnie wyjaśniają, co oznaczają muzyczne i tekstowe kody. To jedna z nielicznych płyt, którą wiem jak mam przesłuchać, nie czeka mnie jakiekolwiek łamanie szyfru, nie szarpnę się na ekscentryczną recenzję, biorąc pod uwagę stylistykę i płynność albumu. Co oczywiście nie oznacza, że nie wymaga ode mnie rzetelności. “Pokój…” to dźwiękowa “inscenizacja”, która ma w sobie wielki emocjonalny ładunek, stopniowo rozłożony na czas trwania samego seansu. Kluczem albumu Trzech Dni Później jest dolnośląska kulturalność, repertuar ludowy oraz teksty oparte na twórczości Anny Louise Karsch (świebodzińska poetka) oraz wspomnienia głogowianki żydowskiego pochodzenia Ester Golan.

Jest historia, nie ma fikcji. Album spójny, niesfiksowany, ulokowany w konkretnych realiach. W stosunku do tekstów – moglibyśmy użyć maszyny deszyfrującej, dodatkowo stwierdzam, że wydanie tego krążka to także pretekst, aby dowiedzieć się więcej o ludowo-barokowych stylizacjach-fascynacjach Piwowar-Antosiewicz. Nie wiem, ile trwało dokładne dobieranie i ustawianie utworów, ale jestem pod wrażeniem harmonii scenariusza, pozbawionego huśtawek i co ważne – muzycznych kompulsji, które tak często pojawiają się na płytach, które zahaczają o samą ludowość. Brak powtórzeń i natręctw cieszy mnie najbardziej. “Pokój jej cieniom” – spójna forma, spójny materiał, a także ten sam poziom wrażliwości. W tekstach – dużo wojny, niskich temperatur, zaś muzyka ma kolor ciepły, łagodzi i daje wolność.

W przypadku tak wielu źródeł inspiracji, wielu kluczy, ostatecznym efektem mogłaby być także “nadprodukcja”. Muzycy postanowili jednak nie koncentrować się na cudzych, ale na własnych rodzinnych historiach. Praca nad “Pokojem…” musiała być odkrywaniem nowych terytoriów, sam zespół dołożył cegiełkę, aby zacierała się granica pomiędzy przeszłością a teraźniejszością. Minimalistyczna elektronika pozostaje pod dyktatem innych instrumentów, całkowicie rozstrzelona i staje się tylko echem lekkiego, subtelnego śpiewu. W ostatecznym rozrachunku nie nazwałbym ją płytą pozytywną, choć daje mi pokój. Moim cieniom i jej cieniom.

Mateusz Grzeszczuk


Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (8 głosów, średnio: 8,50 / 10)



Dodaj komentarz

Piotr Rogucki- ogldaj minikoncert




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.