30.03.2015 08:00

Autor: Kuba

Tricot – “A N D”

Kategorie: Albumy zagraniczne, Recenzje

Wykonawcy:


Tricot – “A N D”
Bakuretsu Records/2015

Zachodni Orient.

Japonia to nie tylko kraj zabarwionych erotycznie animacji, Murakamiego i sushi, które w Polsce zjesz tylko wtedy, kiedy jest promocja na Grouponie. To także masa świetnych zespołów, przebijąjących się, na szczęście, do szerszej świadomości. Dzięki uprzejmości NME i Beehype poznaliśmy Tricot – niegdyś kwartet, obecnie trio piekielnie zdolnych kobiet, które grają nieprzeciętnie nieprzyzwoitego rocka. Debiutancki krążek, “T H E”, to mieszanka ostrego grania, w którym nie brakowało miejsca na kombinacje z metrum, tempem czy harmonią. Nie była to prosta muzyka, ale najwyraźniej taka, która pozwoliła im m.in. zagrać u boku Pixies czy wziąć udział w europejskiej trasie koncertowej, gdzie gościli chociażby u naszych południowych sąsiadów na słowackim festiwalu Pohoda.

Choć “T H E” to album bardzo dobry, “A N D” to całkowite rozwinięcie muzycznych horyzontów u dziewczyn, a zarazem zdanie egzaminu o nazwie “druga płyta”. Podobnie, jak w debiucie, math-rockowe konotacje są jak najbardziej widoczne, ale nie brakuje tu także popowego sznytu, przez co płyta może budzić pewne konsternacje. Przez taki szalony dualizm brzmieniowo jest jednym z najbardziej przystępnych albumów, które z natury przystępne nie są. Choć bariera językowa może być dla wielu nieprzekraczalna, na szczęście muzyka mówi sama za siebie.

Brak oryginalnego perkusisty, Kazutaki Komaki, nie stanowi tutaj problemu. Gościnne występy pięciu bębniarzy – zarówno tych ze scen lokalnych, jak i legend, jak BOBO – perkusista Miyaviego – sprawia, że album staje się eklektyczny także w takich małych, technicznych aspektach. Zdecydowanie jednak większą rolę stanowią tu gitary, które grają łamane akordy w starym stylu, brną brudnymi riffami, jak w “Noradrenaline” czy “Colorless Aquarium”. Zaskakują także zmianami – albumowa wersja “Pieeen” zawiera także fortepian, przez co dobrze znany przed premierą utwór, zyskuje dodatkową głębię. “Niwa” z punkowego brudu wskakuje w gorące rytmy samby, a 7-minutowy “QFF” ze stonowanej quasi-ballady przechodzi w głośną kanonadę gitar, by zakończyć jazzową solówką fortepianu. Słowem – galimatias.

Tricot w niebywałym stylu łączy trudne granie z popowymi hookami i przez to grupa jest tak niezmiernie zachęcająca. “A N D” winduje Japonki na zupełnie nowy poziom. Miejmy nadzieję, że to plus rosnące zainteresowanie zachodnich mediów, pozwolą nam na to, żeby muzyczny kosmopolityzm stał się powszechny, skoro możemy natrafić na takie skarby, jak właśnie to trio.

Kuba Serafin



Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (2 głosów, średnio: 6,50 / 10)



Dodaj komentarz

Piotr Rogucki- ogldaj minikoncert




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.