23.06.2012 07:30

Autor: Ewelina

Toro y Moi – “June 2009″

Kategorie: Albumy zagraniczne, Recenzje

Wykonawcy:


Toro y Moi – “June 2009″
Carpark/2012

Płyta z czerwcem w tytule na lipiec.

A teraz przenieśmy się do czasów, kiedy Chazwick Bundick jeszcze raczkował w muzycznym świecie… Był rok 2009. Chaz postanowił puścić w obieg bootlegowy zbiór swoich kawałków, które dotarły tylko do grupy zapaleńców, odkrywających rosnący w siłę gatunek, jakim był chillwave. Na początku 2010 wydał “Causers of This” i świat pogrążył się w słodkiej, lekkiej elektronice. Większość ludzi nie sięgnęła jednak do wcześniejszych dokonań Toro y Moi. Teraz możemy to nadrobić, a wszystko za sprawą kompilacji “June 2009″.

Gdyby Chazwick wydał ten album jako swój oficjalny debiut, na pewno zostałby okrzyknięty świetnym i jedynym w swoim rodzaju. Niestety (stety?) zaszczyt ten spadł na “Causers of This”, a “June 2009″ prezentuje się tylko bardzo przyjemnie. To pierwsze poważniejsze eksperymenty Chaza z syntezatorem, oprogramowaniem muzycznym i samplingiem, które zahaczają bardziej o funk i elektroniczny dream pop, niż o chillwave, a wszystko w formie lo-fi.

Te muzyczne eksploracje zaczniemy od “Best Around”. Już od pierwszych chwil słychać, że Bundick zafascynowany jest gitarami, co tylko utwierdza nas w kolejnych utworach. “Take the L to Leave” to bardzo nieudolna próba wokalna, podobnie jak “Girl Problems”. “Talamak” znamy już z wcześniejszej płyty, jednak jako demo brzmiał on nieco inaczej. “Sad Sams” jest najbardziej elektroniczną mieszanką (z całego “aż” 29-minutowego albumu), a najlepszym utworem jest “Dead Pontoon”. Piosenki z tej kompilacji można podzielić na cztery grupy: ckliwo-usypiające, pozytywnie nakręcające, czarująco-gitarowe i mocno elektroniczne (tych jest niestety najmniej). Mimo tego, że są one zróżnicowane pod względem dopracowania i jakości, to stanowią integralną całość.

Dziwi mnie wydanie tego albumu. Nie wiem, czy Chaz chciał zaznajomić większą liczbę osób ze swoją twórczością, czy może sam pragnął powrócić do wcześniejszych brzmień. Nie jest to hit na miarę “Underneath the Pine“, ale przynajmniej możemy porównać wcześniejszą twórczość artysty z jego późniejszymi dokonaniami (tylko czy nie powinno się robić tego chronologicznie?). Bundick poddał konfrontacji siebie z lat wcześniejszych i siebie z lat teraźniejszych. Zestawiając “June 2009″ z albumami z 2010 i 2011 roku można powiedzieć, że Toro y Moi wyszedł z tego obronną ręką. Słychać u niego progres i śmiało można powiedzieć, że poszedł w lepszą stronę.

Ewelina Malinowska


Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (5 głosów, średnio: 7,80 / 10)



Dodaj komentarz

Piotr Rogucki- ogldaj minikoncert




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.