22.03.2016 09:00

Autor: Michał Stępniak

Tindersticks – “The Waiting Room”

Kategorie: Albumy zagraniczne, Recenzje

Wykonawcy:


Tindersticks – “The Waiting Room”
City Slang/2016

Nieobca przyjemność.

Porównywanie Tindersticks do The National nie jest z pewnością przesadą, bo też podobieństw w obranej ścieżce muzycznej jest tutaj mnóstwo. Różnice pojawiają się w momencie, gdy weźmie się pod uwagę odbiór twórczości. Podczas gdy The National ściągają tłumy na koncerty i zajmują wysokie miejsca na plakatach festiwalowych, Tindersticks w zasadzie przez lata nie zmienili swojej pozycji. Kiedyś złośliwie zostałem zapytany, czy jestem w stanie wskazać po jednym najlepszym utworze z każdej płyty Tindersticks i zacząłem się wahać z odpowiedzią, bo jest to w kilku przypadkach zadanie wręcz niewykonalne. Trudno sobie wyobrazić słuchanie kilku albumów zespołu pod rząd, trudno też odnaleźć utwory, które wyróżniałyby się w znaczący sposób i pozwoliły na określenie ich mianem “przeboju”. Czy to oznacza, że Tindersticks są nudni? Nic bardziej mylnego. Zespół osiągnął status mistrzów melancholii, a ta w ich wydaniu wymaga odpowiedniego dawkowania.

25 lat na scenie, 11 albumów na koncie to dorobek imponujący. Zespół nie zaliczył też po drodze w zasadzie żadnej wpadki, ale nigdy też nie wypuścił albumu, który mógłby stanowić jego opus magnum. “The Waiting Room” w tej kwestii też niczego nie zmienia i stanowi kolejny element układanki. I tak jak za każdym razem ulec nagraniom jest niezwykle łatwo.  Tindersticks nieco bardziej pochylili się nad aranżacjami, dodając szereg smaczków. Całość uzupełnia film, a raczej seria filmików, w których każda piosenka zyskała obrazek przygotowany przez innego reżysera. Tego typu strategia okazuje się coraz bardziej popularna, ale do mnie zupełnie nie przemawia czy wydaje się wręcz niepotrzebna. Zwłaszcza, że w tym przypadku muzyka wystarczy, by dostarczać przyjemności.

Początek płyty dla osób cieszących się z jakichkolwiek polskich nawiązań może być kolejnym powodem do dumy. Otwarciem “The Waiting Room” jest bowiem wariacja na temat motywu z filmu “Bunt na Bounty” autorstwa Bronisława Kapera. Później zadowolenie mogą odczuć również inni. Wokal Stuarta Staplesa spotyka się z delikatnymi, emocjonalnymi i wciągającymi dźwiękami, tworząc kolejny rozdział znajomej historii. Na pierwszy plan wychodzi “Hey Lucinda”, zdecydowanie najciekawszy utwór na “The Waiting Room” i jednocześnie najstarszy (pochodzi z 2009 roku). Nie da się uciec od otoczki związanej z faktem, iż wokalnie udziela się tutaj zmarła przed dwoma laty na raka płuc amerykańska wokalistka, Lhasa De Sela. Zespół postanowił, że dzieło należy dokończyć, a efekt jest genialny. Dwa głosy przepięknie się uzupełniają, a całość może chwycić za gardło. Na najnowszym albumie Tindersticks pojawia się jeszcze jeden udany duet, “We Are Dreamers!”, w którym wokalnie udziela się Jenny Beth z Savages. Pozostałe utwory nie obniżają znacząco poziomu. Jest elegancko, nieco sennie, tajemniczo oraz niezwykle emocjonalnie. Staples śpiewa, deklamuje, a czasami jego głos nie pojawia się w utworach wcale. Zwraca uwagę dopieszczenie piosenek przez dodanie instrumentów smyczkowych czy dętych, co sprawia, że to leniwe płynięcie zyskuje przykuwający ucho atut.

Kilkakrotne przesłuchanie może sprawić, że “The Waiting Room” wyda się nudne, ale nie jest to ten rodzaj nudy, który kazałby zapomnieć o płycie. Ci, którzy nigdy nie doceniali Tindersticks, po odsłuchaniu najnowszego albumu zdania nie zmienią. Zespół niczego nowego tutaj nie odkrywa, ale i tak obcowanie z “The Waiting Room” to przeżycie utwierdzające w przekonaniu, że muzyka pozwala doświadczać nienazwanego. A że to przeżycie w przypadku Tindersticks jest dość znajome? Są przecież w życiu czynności, które wykonuje się tysiące razy i jeśli odpowiednio się je dawkuje, to niemal za każdym razem sprawiają przyjemność…

Michał Stępniak


Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (5 głosów, średnio: 7,60 / 10)



Dodaj komentarz

Piotr Rogucki- ogldaj minikoncert




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.