08.11.2012 08:00

Autor: Ewelina

The Stubs – wywiad

Kategorie: Czytelnia, Tylko u nas, Wywiady

Wykonawcy:


The Stubs – wywiad

“Ten zespół istnieje po to, żeby grać koncerty.”

Rock’n'rollowy zespół The Stubs odpowiedział nam na kilka pytań.

Uwolnij Muzykę!: Jeden utwór, po którego przesłuchaniu Twoje życie nie było już takie same.

Tomek: Motorhead – “Limb From Limb”. To była też pierwsza piosenka, której nauczyłem się grać na gitarze.

Radek: Hmm, chyba “Zwyrodnienie mózgu” zespołu Dezerter, a jeśli nie ten kawałek, to na pewno któryś z ich repertuaru.

Łukasz: The Clash “Should I Stay or Should I Go”. Miałem 11 lat i przez kilka tygodni byłem przekonany, że to The Cure. Jak już odkryłem prawdę, to zostałem pankiem.

Polski wykonawca, którego każdy na świecie powinien poznać.

T: No my oczywiście.

R: Nie inaczej.

Jeden album, który poleciłbyś swojemu najlepszemu kumplowi.

R: Ostatnio katuję któryś już raz “Relationship of Command” At The Drive In, więc dzisiaj poleciłbym ją.

T: “The Big Come Up” Black Keys. Panuje rotacja.

Ł: Pearl Jam “Ten”.

Ulubiona okładka albumu, dlaczego właśnie ona?

Ł: The Clash “London Calling” – jest rockendrolowa ekspresja, a do tego zawsze lubiłem gatefoldy – mam na myśli oczywiście okładkę angielskiego wydania na 12″ LP.

T: Hawkwind wydał płytę pt. “Hawkwind”. Tam się dzieją świetne rzeczy, szczególnie z tyłu.

R: Ja chyba nie mam ulubionej, od opakowania zawsze bardziej interesowała mnie treść.

Co ostatnio inspirującego czytałeś/oglądałeś/widziałeś/słyszałeś?

R: Jestem teraz w trakcie czytania “Porno” Irvine’a Welsh’a, ale nie sądzę, żeby mnie zainspirowała do jakichś konkretnych działań ;)

T: Obejrzałem wczoraj “Skazani na Shawshank”. Ten film jest moim zdaniem bardzo inspirujący.

Ł: Mnie inspirują moi najbliżsi. A książkę, którą czyta Radek, poleciłem mu ja.

T: Nie chwal się.

Czy jest jakiś instrument, na którym nie potrafisz grać, a zawsze chciałeś się nauczyć?

R: Zawsze chciałem grać na gitarze, ale chyba jestem na to za głupi.

T: Mi do szczęścia brakuje umiejętności gry na pianinie.

Ł: A ja chciałbym umieć grać na banjo. Może jeszcze akordeon.

Płyta, na którą czekasz.

R: Nasza nowa, przyszłoroczna.

T: Tą już w zasadzie słyszałem. Usłyszałbym jeszcze następną.

Ł: Velvet Underground z bananem Warhola na okładce. Czekam, bo idzie pocztą.

W jaki sposób tworzycie? Macie jakiś system, czy wszystko dzieje się raczej spontanicznie?

T: Jestem bardzo zapracowany i mam bardzo dużo różnych obowiązków. Poza tym Wincent chyba nie lubi jak gram na gitarze. W zasadzie jedyna sytuacja kiedy mam dostatecznie dużo czasu i spokoju, żeby się skoncentrować, to w kiblu. Całkowicie serio. Cały materiał The Stubs powstał w kiblu. To jest taki toaletowy zespół.

R: Nagrania też mamy trochę jak z kibla.

T: Ilość piosenek, którą dostarczam do zespołu jest ściśle powiązana z przemianą materii.

Ulubiona płyta na Twojej półce.

T: Motorhead “Bomber” na winylu. Dostałem od koleżanki Suchej.

R: Pierwszy press singla na 12″ Social Distortion “1945″.

Ł: “Space Oddity” Davida Bowie.

Kiedy po raz pierwszy uświadomiłeś sobie, że chcesz/musisz tworzyć muzykę?

T: Na koncercie Motorhead w stodole w 2006 roku. Oszalałem wtedy. Moje początki są ściśle związane z tym zespołem dlatego pozostanę wiernym psem Lemmy’ego, aż gość nie zdechnie od wódy i szlugów.

Ł: A moje z czasem buntu i wojującego straight edge, kiedy to wraz z kilkoma kolegami mieliśmy wszystkich za debili, bo nie słuchali oldschoolowego hardcora. I wtedy postanowiliśmy założyć taki zespół, jakiego chcielibyśmy słuchać. Nie wyszło, bo wokalista był niesłyszący, perkusista nie miał perkusji i do tego wcale nie chciał być perkusistą, a basista nie miał basu ani pojęcia. w tym miejscu chciałbym pozdrowić Jacka Sosnowskiego i Piotra Jackowskiego oraz Kacpra Plawgo.

Najgłupsza rzecz jaką zrobiłeś jako muzyk/artysta.

T: Nie mogę tutaj tego napisać.

Miejsce, które poleciłbyś każdemu pasjonatowi muzyki, a którego może jeszcze nie znać (knajpa, wydarzenie, sklep muzyczny, strona internetowa itp.). Dlaczego akurat to?

T: Kiedyś powiedziałbym Elba…

R: …a dziś powiem “Przychodnia skłot” w Warszawie, to taki trochę spadkobierca Elby dla mnie i miejsce, które zaczyna się bardzo fajnie rozkręcać .

Podczas grania koncertów najbardziej nienawidzę, kiedy…

T: …ludzie nie zwracają energii, którą podajemy im na tacy.

R: I kiedy Pan akustyk uważa, że jest najważniejszą osobą na koncercie i ma w dupie nasze sugestie.

T: Przy czym należy dodać, że nie spotkałem do tej pory zespołu, który miałby krótsze soundchecki od naszych.

Ł: Nie no – zdecydowanie zblazowanej publiczności, która zachowuje się jakby była na gigu za karę…

Podczas grania koncertów najbardziej lubię, kiedy…

T: …jest dokładnie na odwrót. Kiedy ludzie wiedzą, po co przyszli. Kilkanaście osób może zrobić taki koncert, że szuflada opada.

R: Racja, ja lubię też jak koncert jest dobrze zorganizowany i wszystko jest na swoim miejscu.

Ł: Generalnie najbardziej lubię granie koncertów.

Czego możemy spodziewać się od Was w najbliższym czasie?

T: Od zespołu w najbliższym czasie można spodziewać się drugiej płyty i miejmy nadzieję jeszcze większej ilości koncertów, bo ten zespół istnieje po to, żeby grać koncerty. Jeżeli ktokolwiek ma ochotę nas zaprosić gdziekolwiek niech wali jak w dym. Organizacja gigu jest prosta i każdy jest w stanie temu podołać, a my nie stawiamy nie wiadomo jakich warunków.




Dodaj komentarz

Piotr Rogucki- ogldaj minikoncert




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.