22.01.2015 12:00

Autor: Dorota Szubska

The Smashing Pumpkins – “Monuments to an Elegy”

Kategorie: Albumy zagraniczne, Recenzje

Wykonawcy:


The Smashing Pumpkins – “Monuments to an Elegy”
Martha’s Music/BMG/2014

Rozstanie z przeszłością.

Gdy ponad dekadę temu po raz pierwszy zetknęłam się z twórczością The Smashing Pumpkins świat rozkosznie zakołysał mi się pod nogami. Muzyka chicagowskich wirtuozów wypełniła lukę w moim zdominowanym przez egzystencjalne rozterki mikroświecie. Niestety, w miarę upływu lat twórczość zespołu coraz bardziej oddalała się od grunge’owych korzeni na rzecz poszukiwania nowych (nie zawsze udanych) ścieżek, skład grupy zaczął przypominać patchworkowe dzieło, a wszechobecny w muzyce bunt ulotnił się jak powietrze z przekłutego balonika. Zalegające na mojej szafce kolejne wydawnictwa coraz szybciej pokrywały się warstwą kurzu.

Prawdopodobnie podobny los spotka niebawem także najnowszą płytę The Smashing Pumpkins, “Monuments to an Elegy”. Wydany 5 grudnia 2014 roku krążek to drugie dzieło wchodzące w skład tryptyku “Teagarden by Kaleidyscope” (dotychczas w ramach cyklu ukazał się album “Oceania”, na rok 2015 zaplanowana została premiera “Day for Night”). Nowy projekt stał się idealną okazją do przemyśleń i wprowadzenia nowatorskich rewolucji. Billy Corgan, zniechęcony koniecznością ciągłych kompromisów między wizją własną a cudzą, pożegnał się z koncepcją zespołu – przynajmniej w teorii. Z pełną premedytacją postanowił również pozbyć się etykietki weterana sceny alternatywnej i pod czujnym okiem producenta Howarda Willinga rzucić na fale popowego mainstreemu. Myślę, że ostatecznie i tak pop jest wszechobecną formą świata -  twierdzi Corgan.

W kontekście najnowszego albumu artysty oświadczenie to mocno smuci. Owszem, mamy tu rewelacyjnego “Tiberiusa” oraz miły dla ucha radiowy szlagier “Being Beige”, w których to utworach pobrzmiewają echa dawnej twórczości TSP. Jest również dobrze zapowiadający się “Anaise”, nieco zbuntowany “One and All” czy chwytliwy “Drum Plus Fife”. Drugą część płyty zdominowana została niestety przez bardziej komercyjne kawałki – oparte na banalnych, monotonnych rytmach i tekstach jak “Dorian” i “Run 2 Me” (aż trudno uwierzyć, iż za brzmienie odpowiedzialny jest jeden z bardziej uznanych perkusistów, Tommy Lee z Mötley Crüe), czy też garage-pop dla nastolatek w postaci “Anti-Hero” (plus za jedyną na płycie minisolówkę).

Czy należy cieszyć się z faktu, iż Billy Corgan po kilkunastu latach ponownie odkrył stan samozadowolenia z własnej twórczości, czy raczej ubolewać nad nieodzownym zamknięciem pewnego cudownego rozdziału w dziejach The Smashing Pumpkins? Nigdy nie myślałem, że to co zrobiłem było idealne. Gdyby było, dalej bym to robił. Po raz pierwszy tak otwarcie doskwiera mi czyjaś zaniżona samoocena.

Dorota Szubska


Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (3 głosów, średnio: 6,67 / 10)



Dodaj komentarz

Piotr Rogucki- ogldaj minikoncert




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.