30.05.2013 07:00

Autor: Weronika

The Shouting Matches – “Grownass Man”

Kategorie: Albumy zagraniczne, Recenzje

Wykonawcy:


The Shouting Matches – “Grownass Man”
Middle West/2013

Przyjacielski blues.

Ci, którzy lubią Justina Vernona za ciche lamenty w zespole Bon Iver, będą zaskoczeni jego nowym wcieleniem. On potrafi tupnąć nogą, a jak trzeba to i krzyknąć! Muzyka The Shouting Matches nie ma w sobie nic z bólu istnienia. To po prostu trzech przyjaciół, którzy dobrze się bawią, grając proste blues-rockowe kawałki.

W Justinie Vernonie szczególnie należy docenić fakt, że nie oddał się w szpony dużych wytwórni, które dbają o regularność wydawanych płyt i poziom słupków sprzedaży. Vernon nie odstąpił duszy za kilka srebrników. Nagrywa kiedy chce i sam dobiera sobie muzyków, pozostając raczej na uboczu grona znanych i lubianych. Każdy nowy materiał pochodzi z potrzeby ekspresji, a przede wszystkim przyjemności grania. Szczególnie ta ostatnia cecha wypełnia album “Grownass Man”.

Jakby mogło być inaczej, skoro zespół tworzą trzej przyjaciele. Wspomniany już Vernon, jego kumpel Phil Cook, z którym grali wspólnie w zespole De Yarmond Edison oraz Brian Moen (Peter Wolf Crier, Laarks). Jest między nimi jakaś braterska energia, która odbija się w piosenkach. Czuć, że utwory powstawały spontanicznie, pomiędzy jednym a drugim piwem. Dlatego przeważają tu proste melodie i teksty, nie ma śladu presji.

Głos Vernona stał się głębszy, trochę chropowaty. Szczególnie w utworze “Heaven Knows” ze świetną partią harmonijki, które przypomina trochę dorobek Black Keys. Utwory są krótkie, zwięzłe, więc i płyta przelatuje dość szybko, nie trafiając na mielizny. Popychają go szczególnie takie utwory, jak radosne “New Theme” czy śpieszne “Mother, When?” z galopującą perkusją. Na koniec bardziej melancholijne “I Need a Change”, gdzie Vernon zahacza o rejestry Prince’a.

Miło się tego słucha, ale kiedy płyta dobiega końca, niewiele pozostaje w głowie. Próżno szukać tu wybijających się utworów, które można nucić godzinami. Nie ma też momentu, w którym “Grownass Man” wzbija się na wyżyny, rozwija skrzydła. Wszystko przepływa raczej linearnie. Efekt przypomina wyjście ze znajomymi, gdzie liczy się przede wszystkim dobra zabawa, a nie głębokie rozmowy o życiu.

Weronika Makowska


Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (4 głosów, średnio: 5,50 / 10)



Dodaj komentarz

Piotr Rogucki- ogldaj minikoncert




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.