17.09.2012 07:30

Autor: Ewelina

The Raveonettes – “Observator”

Kategorie: Albumy zagraniczne, Recenzje

Wykonawcy:


The Raveonettes – “Observator”
Vice Records/2012

Dźwięki dobrze znane – z zapisków obserwatora.

Dzień 1. Dziś wyszedł pierwszy singiel z nadchodzącej szóstej już płyty The Raveonettes. Jeszcze niedawno cieszyłam się dźwiękami EP-ki “Into the Night” (2012), a teraz zastanawiam się nad tym, co na nowym albumie pokaże duet. Na “Observations” po raz pierwszy w historii zespołu pojawiło się pianino, które dodaje nieco ciemniejszych barw ich brzmieniu. Czy cała płyta będzie utrzymana w tak nostalgicznym i smutnym klimacie?

Dzień 4. Zespół nagrywał album w Los Angeles, więc może kalifornijskie słońce wpłynie w pewien sposób na muzyków i nagrają coś przyjemnego, mocnego i rock’n'rollowego? Powrót do ich debiutu “Whip It On” sprzed 10 lat – to byłoby coś.

Dzień 15. Kolejny singiel “She Owns the Streets” jakby potwierdza moje przypuszczenia. Jest weselej, bardziej melodyjnie, chociaż ciągle mocno zachowawczo i wyraźnie (jak na nich).

Dzień 16-33. W mojej głowie ciągle słyszę refren: She’s dancing in the streets…

Dzień 58. Obejrzałam “Making of” albumu. Sune Rose Wagner mówił wiele o uczuciach, swojej depresji, problemach alkoholowych i właśnie – obserwacjach. Być może będzie to kontynuacja mrocznego “Raven In the Grave” sprzed roku?

Dzień 73. W końcu jest stream albumu! Jestem zawiedziona całością. Czyżby 7 dni spędzonych w studiu to za mało? Muszę się z tym osłuchać.

Dzień 74. Po przesłuchaniu tego na spokojnie stwierdziłam, że zespół szuka przystępności. Zbyt wielu słuchaczom chcieli się przypodobać. Nie jest ani cukierkowo, ani mrocznie, nie jest tanecznie, nie jest też hałaśliwie. Duńczycy stworzyli 9 ładnych i poprawnych kompozycji, z których wybijają się 2-3.

Dzień 76. Przypomniało mi się, że 1/2 The Raveonettes, czyli Sharin Foo powiedziała kiedyś, że ktoś porównał ich muzykę do surfowania, ale w czasie deszczu. Znakomite porównanie. Jednak na “Observator” nie ma surfowania.

Dzień 77-80. W otwierającym płytę “Young and Cold” nie słyszymy w ogóle perkusji, a jedynie delikatnie szarpane struny typowe dla zespołu i pianino. “Curse the Night” to ballada, gdzie na pierwszy plan wysuwają się mocne stopy i werble, a następnie dołącza do nich gitara i pojękiwania Foo. “The Enemy” jest bardzo popowe, natomiast w “Sinking With the Sun” słychać już “tradycyjne” The Raveonettes – jest rock’n'rollowo i shoegazeowo. “Downtown” brzmi jak z “Pretty In Black” (2005), podobnie jak “Till the End” z “Lust Lust Lust” (2007) – jest brudno, hałaśliwie i psychodelicznie. Szkoda, że to tylko 2 kawałki.

Dzień 85. Miałam nadzieję na mocne, chaotyczne brzmienie, na surowość i akcję. Muzycy postawili jednak na nastrojowość i przejrzystość. Dziwi mnie to, bo współpracowali przecież z producentem Richardem Gottehrerem, z którym nagrali swoje najciekawsze albumy. “Observator” jest dobrym albumem, bardzo spójnym i idealnym na jesienne wieczory, ale ja będę jednak powracać do wcześniejszych dokonań duetu.

Ewelina Malinowska


Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (13 głosów, średnio: 7,77 / 10)



Dodaj komentarz

Piotr Rogucki- ogldaj minikoncert




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.