26.07.2011 09:41

Autor: Jakub Jaworudzki

The Haunted – “Unseen”

Kategorie: Albumy zagraniczne, Recenzje

Wykonawcy: |


The Haunted – “Unseen”
Century Media / 2011

Szwedzi stawiają kropkę nad i.

Rewolucja muzyczna zapoczątkowana przez muzyków The Haunted na płycie “The Dead Eye” z 2006 roku osiąga apogeum na ich najnowszym wydawnictwie zatytułowanym “Unseen”. Już poprzedni album z 2008 roku “Versus” sugerował, że wcześniej obrana ścieżka progresywnego grania całkowicie odpowiada muzykom zasłużonego kwintetu z Goeteborga, ale to właśnie tutaj znajdziemy dobitne potwierdzenie tej tezy.

Można by twórczość The Haunted podzielić na dwa sposoby. Opierając te podziały na zmianie na pozycji frontmana i wokalisty oraz swoistej przemianie brzmienia grupy. Jakkolwiek by nie patrzeć stare dobre The Haunted pod wodzą Petera Dolvinga, grające soczysty trash z hardcore’owym wokalem, znane z debiutanckiego albumu (“The Haunted” 1998) czy też The Haunted w późniejszym okresie, zapuszczające się w rejony melodyjnego death metalu z Marco Aro na czele, odeszły w niepamięć. Co dostajemy w zamian w takim razie?

Najnowsze dzieło zespołu z pewnością zamknie usta wszystkim niedowiarkom będącym zdania, że zespół zjada swój własny ogon nagrywając kolejny progresywny album. Powrót Petera Dolvinga silnie odbił się na muzyce grupy już kilka lat temu, ale wydaje się, że dopiero teraz ten pięcioosobowy organizm funkcjonuje z podziwu godną perfekcją. Sięgając po sprawdzone metody, muzycy  po raz kolejny udowadniają, że należą do czołówki szwedzkiego ciężkiego grania. Po raz kolejny współpraca z duńskim producentem Tue Madsenem opłaciła się w stu procentach. Brzmienie kawałków nie pozostawia nic do życzenia, uwagę należy zwrócić na wyjątkowo głębokie i pełne brzmienie bębnów, tym razem nagranych w… domowym basenie.

Czas na słów kilka o samych kompozycjach. W zasadzie każdy kawałek można by uznać za wyjątkowy, ponieważ zespół już dawno porzucił sztampowy sposób pisania muzyki. Do moich faworytów z pewnością należy “No Ghost” utrzymany w typowym dla albumu średnim tempie, charakterystyczne riffy dwójki Björler – Jensen przybierają tutaj nieco psychodeliczną formę co doskonale dopełniają wokale Dolvinga. Na uwagę zasługuje również “Motionless”, jakby na przekór tytułowi szybszy od pozostałych, odsyła do starszych dokonań grupy, jedynie zróżnicowany wokal i niemal jazzowe przejście na basie przypominają, że to najnowsze dokonanie The Haunted. Za najciekawszą kompozycję uchodzi niewątpliwie “The Skull”. Po dosyć nieprawdopodobnym intro następują typowe ciężkie partie gitar, miarowa gra perkusji i wokal Dolvinga z stylu z “rEVOLVEr” (2004), na koniec zaś mamy gwizdaną żołnierską melodię i dźwięki płomieni w tle wprowadzające do “Ocean’s Park”, który tworzy zamkniętą całość z poprzednim utworem.

Melodie oparte na ciężko strojonych gitarach i rytmiczna gra wyrazistej perkusji nie pozwalają zapomnieć ani na chwilę, że The Haunted to doświadczony metalowy zespół, a mimo to udało im się na albumie przemycić wiele dźwięków pozornie zupełnie niezwiązanych z ciężką muzyką. Mam tu na myśli dźwięk tłuczonego szkła w “Catch 22″, wspomniane wcześniej gwizdaną melodię i płomienie czy monolog kończący się wyznaniem o telewizorze z płaskim ekranem w “The City”. W warstwie tekstowej Dolving po raz kolejny piętnuje bezrefleksyjne społeczeństwo i zachęca do myślenia, w miejsce pozbawionego emocji akceptowania wszystkiego co wokół.

Warto na koniec zauważyć, że szukający tu powrotu do wcześniejszych dokonań grupy mogą poczuć się nieco zawiedzeni, ale pomimo to wydaje się, że nowe kompozycje świetnie sprawdzą się na żywo wymieszane ze starszymi hitami. Część fanów, która pogodziła się ze zmianą w muzyce zespołu, jaka zaszła 5 lat temu powinna czuć się w pełni zadowolona. “Unseen” to album zarówno dla tych, którzy The Haunted znają od dawna i dla tych, którzy szukają czegoś nietuzinkowego w tak obszernym gatunku, jakim jest szwedzka muzyka metalowa.

Jakub Jaworudzki


Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (Jeszcze nie oceniano)



Dodaj komentarz

Piotr Rogucki- ogldaj minikoncert




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.