24.12.2015 08:52

Autor: Jarosław Kowal

The Exploding Eyes Orchestra – “I”

Kategorie: Albumy zagraniczne, Recenzje

Wykonawcy:


The Exploding Eyes Orchestra – “I”
Svart Records/2015

Psycho-stoner z lat 60.

Żeński wokal w rockowej kapeli to żadna nowość i nikt już nie śmie (a przynajmniej nie powinien) pisać o muzyce “dobrej, jak na stworzoną przez kobietę”. Tym bardziej zachwyca to, co w 2015 roku działo się pomiędzy stonerem a rockiem psychodelicznym przesiąkniętym brzmieniem lat 60. Rewelacyjne Lucifer, Jungfrau, Ruby the Hatchet czy Christian Mistress to tylko kilka z wielu odkryć ostatnich miesięcy utrzymanych w podobnej stylistyce, lecz niepozbawionych cech właściwych wyłącznie sobie. The Exploding Eyes Orchestra to kolejny doskonały przykład, mimo że jego debiutancki album spotkał się z niewielkim medialnym odzewem.

Sytuacja jest o tyle zaskakująca, że każdy z muzyków wchodzących w skład The Exploding Eyes Orchestra współtworzy bardziej znane Jess and the Ancient Ones, które także niedawno wydało album i choć jest to materiał mniej interesujący, to przyciągnął znacznie więcej odbiorców. Być może jest to kwestia rozkładu inspiracji. W wypadku macierzystej formacji dominują ciężar, rytmika, skromna przestrzeń dla nieregularnych, instrumentalnych odjazdów. Tutaj od słuchacza wymagane jest nieco większe skupienie. Najbardziej reprezentatywnym dla tego stylu jest utwór “Drawing Down the West”, który rozkręca się przez ponad trzy minuty, zestawiając z początku mocny głos Jess z pojedynczymi szarpnięciami za struny. W połowie perkusja przyśpiesza, ciągnąć za sobą pozostałe instrumenty, w tym znakomitą partię gitary prowadzącej, a ponad całość wybijają się agresywnie i jednocześnie melodyjnie wyrzucane słowa. To mógłby być świetny refren, ale wybrzmiewa tylko jeden raz.

Szczytowym punktem tego krążka jest natomiast kawałek “Two-Zero13″, który ma wszelkie predyspozycje do zainicjowania kolejnej tanecznej plagi. Kompozycja jest przez to znacznie prostsza, refren zamyka się w zaledwie pięciu słowach, a perkusista niemal na całej długości wystukuje dokładnie te same dźwięki, ale klawiszowe ozdobniki i przekrzykujące się gitary skutecznie niwelują oddalenie się w kierunku banału. The Exploding Eyes Orchestra nie jest w stanie zaskoczyć odbiorcy, który “siedzi” w tego typu graniu, ale przy muzyce tak silniej nawiązującej do przeszłości nie można liczyć na szukanie nowej definicji gatunku.

Skoro album nosi nazwę “I”, to nie trudno się domyślić, że istnieją plany stworzenia “II”. Dla The Exploding Eyes Orchestra nie są to już nawet plany, ponieważ “dwójka” została zarejestrowana równolegle z “jedynką” i pierwotnie miały ukazać się jako wydawnictwo dwupłytowe. Oczywiście wytwórnia szybko doszła do wniosku, że to kompletnie nieekonomiczne rozwiązanie, więc premierę drugiej części przesunięto na przyszły rok. Dla mnie będzie to pozycja obowiązkowa.

Jarosław Kowal


Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (3 głosów, średnio: 7,67 / 10)



Dodaj komentarz

Piotr Rogucki- ogldaj minikoncert




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.