10.01.2015 08:00

Autor: Jarosław Kowal

The Durutti Column – “Chronicle XL”

Kategorie: Albumy zagraniczne, Recenzje

Wykonawcy:


The Durutti Column – “Chronicle XL”
Kooky/2014

Dwupłytowa autoterapia.

The Durutti Column nigdy nie cieszyło się dużą popularnością i nigdy już nie będzie. Zespół Viniego Reilly’a powstał w niezwykle ważnej dla muzyki czasoprzestrzeni (1978 rok, “Madchester”), był pierwszym, który podpisał kontrakt z legendarnym Factory Records (wytwórnią m.in. Joy Division), a słów uznania nie szczędzili mu m.in. Brian Eno, Martin L. Gore czy John Frusciante. W karierze Durutti nie pomogła nawet współpraca Viniego z Morrisseyem (to jego partie gitarowe słychać na “Viva Hate”), co jednak najgorsze, stan zdrowia gitarzysty pogorszył się w ostatnich latach do tego stopnia, że zaistniało realne zagrożenie zakończenia jego kariery.

27 czerwca 2010. Zajmowałem się jeszcze organizowaniem koncertów i jedną z moich ambicji było ściągnięcie The Durutti Column do Polski. Napisałem maila do Bruce’a Mitchella (managera i perkusisty zespołu) z propozycją, na którą odpowiedział po dwóch dniach: “Gramy w cztery osoby, a do tego mamy dwie w ekipie technicznej. Potrzebujemy lotów z Manchesteru, backline, hotel dobrej jakości blisko klubu”. Odpisałem jeszcze tego samego dnia, ale na odzew musiałem poczekać aż do 5 lutego 2011 roku: “Przepraszam, że piszę tak późno. Ponieważ zdrowie Viniego jest w tej chwili bardzo kruche, nie chcę podejmować żadnych decyzji, co do koncertów. Mam nadzieję, że wszystko się poprawi jeszcze w tym roku. Dziękuję za zainteresowanie”. Dopiero później okazało się, że Reilly doznał kilku zawałów, a jego zdolności motoryczne zostały niemal kompletnie upośledzone. Historia ma jednak szczęśliwe zaskoczenie, bo fani pomogli swojemu idolowi. To dzięki nim opłacił leczenie i rehabilitację, dzięki nim zdołał wrócić do formy, która pozwoliła na nagranie “Chronicle XL”.

Cała ta historia, zajmująca połowę niniejszej recenzji, jest bardzo istotna, bo sam album nie należy do szczytowych osiągnięć The Durutti Column. Gdyby ocenić go jedynie w warstwie muzycznej, zasłużyłby najwyżej na czwórkę z plusem. Kiedy jednak weźmie się pod uwagę w jak wielkich bólach i z jak ogromnym wsparciem dziesiątek osób powstawał ten blisko dwugodzinny materiał, trudno powstrzymać zachwyt nad siłą artystycznej determinacji.

Niemal każdy z zawartych na tym dwupłytowym wydawnictwie utworów utrzymany jest w bardzo wolnym tempie. Muzyka Reilly’ego zawsze emanowała przede wszystkim melancholią, ale w chociażby “Sketch for Summer” (najbardziej rozpoznawalnym kawałku Durutti) prędkość przesuwania palców po gryfie jest znacznie większa. Niestety dawny poziom sprawności jest dla brytyjskiego muzyka już nieosiągalny. Przy pracy nad “Chronicle XL” został zmuszony to drastycznego przedefiniowania swojego stylu, ale na szczęście nie odbiło się to na jego charakterystycznym brzmieniu. W skrajnym przypadku – “Free From All the Chaos” – dźwięk gitary pojawia się tylko na chwilę i tylko w tle. Reszta utworu zdominowana jest przez pianino oraz wokal Caoilfhionn Rose, młodej piosenkarki z Manchesteru. Momentami Vini przebudza się – “The Water Colour Class” brzmi jakby zostało nagrane jeszcze przed jego zdrowotnymi problemami, a do tego w podkładzie słychać coś na kształt Enigmy z początku lat 90. “Party (The Version)” jest natomiast niemal radiowym hitem, jeżeli zdołacie wymazać z pamięci ostatnie dziesięć lat ewolucji tego medium. Z kolei “Mello” można śmiało określić jako “typowe The Durutti Column”.

“Chronicle XL” nie jest najlepszym albumem The Durutti Column. Nie jest nawet w całości premierowym, bo część materiału ukazała się jako “Chronicle” już w 2011 roku. Wyróżnia go natomiast niesamowita intymność i emocjonalność, a to cechy zdecydowanie ważniejsze od technicznych predyspozycji muzyka. Być może najnowsze dzieło Durutti nie będzie ważne dla fanów, ale na pewno jest bardzo istotne dla samego Viniego Reilly’a.

Jarosław Kowal


Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (4 głosów, średnio: 7,50 / 10)



Dodaj komentarz

Piotr Rogucki- ogldaj minikoncert




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.