26.04.2015 15:30

Autor: Katarzyna Borowiec

The Cinematic Orchestra w Krakowie – relacja

Kategorie: Czytelnia, Relacje z koncertów

Wykonawcy: |


The Cinematic Orchestra w Krakowie – relacja
25.04.2015/Kraków

Dziewięć osób, dwie godziny – płyniemy przez muzyczne krainy.

Najpierw na scenie pojawił się Manu Delago z panem grającym na kilku instrumentach perkusyjnych oraz panią z klawiszami i skrzypcami, która bardzo ładnie śpiewała o rozsyłaniu pocztówek. Manu grał oczywiście na swym słynnym hangu, czyli dosyć dziwnym instrumencie kształtem przypominającym UFO. Całość brzmiała urzekająco – melancholijnie, z odrobiną wschodniego klimatu. W jednym z utworów gościnnie pojawił się nowy basista The Cinematic Orchestra, zagrał na kontrabasie. Publiczności podobało się bardzo – jak stwierdził Manu, to nie powinno być tak, że support gra bis, ale szef koncertu powiedział, że mają wyjść, prawdopodobnie ze względu na huczne owacje zgromadzonych widzów. Ostatni utwór był pełen energii i świetnie rozgrzał publiczność przed występem głównej gwiazdy.

The Cinematic Orchestra rozpoczęli od kawałka z nowej płyty – od razu zapowiedzieli, że skupią się na nowym materiale, który zostanie wydany pod koniec roku. “Lessons” podobnie jak pozostałe utwory z nadchodzącej płyty, to bogactwo dźwięków, przyjemnie płynących w przestrzeni. Z zespołem grał Manu Delago na instrumentach perkusyjnych, oprócz niego na scenie pojawili się: lider Jason Swinscoe, Tom Chant na saksofonie, Luke Flowers na perkusji, wspomniany basista, nowy klawiszowiec, Larry Brown na gitarze i wokalu oraz dwoje wokalistów – pan, dysponujący wysokim głosem, którego nazwisko nie sposób wytropić w Internecie (mogliby wypisać gdzieś swój koncertowy skład, bo ze słuchu na koncercie wyłapać ciężko) oraz Heidi Vogel. Ta ostatnia zdecydowanie ubogacała kompozycje grupy, wplatając w nie swój piękny, mocny głos. Wokal męski przypominał nieco klimaty Coldplay, co niekoniecznie robiło na mnie dobre wrażenie. Świetny był za to Brown, który w połowie koncertu wykonał utwór solo na gitarę i głos. Był to pełen uroku moment wyciszenia.

Kompozycje z nowej płyty były wciągające, ale nie zawsze, zdarzały się momenty przestoju i wtedy pojawiało się znużenie. Przeskakiwanie od spokojniejszych do żywszych momentów czasami skutkowało tylko rozbiciem całości. Największy entuzjazm publiczności wywołały oczywiście starsze kompozycje, w tym motyw z “Człowieka z kamerą filmową”. Najmocniejszym momentem był natomiast bis, rozpoczęty piękną, klimatyczną wersją “To Built a Home”. Zaczęli Larry Brown na głównym wokalu i gitarze w towarzystwie Heidi Vogel, która znakomicie uzupełniała o wokalnie. Później dołączył już cały zespół i cicha, poruszająca piosenka zamieniła się w emocjonalną burzę. Podobnie porywające były też “Ode to the Big Sea” i “All That You Give”, które zakończyły wieczór.

Z poszczególnymi utworami bywa różnie, ale to, co decyduje o magii wieczoru spędzonego z The Cinematic Orchestra to sami muzycy – ich zaraźliwa pasja i satysfakcja z grania, którą nie można przegapić. Największe wrażenie zrobił na mnie Luke Flowers, po którym widać, że kocha swoje bębny. Perkusyjne solo, którym uraczył nas w kulminacyjnym momencie bisów było z rodzaju tych, które nigdy się nie kończą, a gdy to jednak następuje, genialnie wprowadzają do finału. Oby jak najwięcej takich oddanych swemu zdaniu muzyków.

Katarzyna Borowiec




Dodaj komentarz

Piotr Rogucki- ogldaj minikoncert




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.