06.01.2015 11:15

Autor: Jarosław Kowal

The Chuck Norris Experiment – “Right Between the Eyes”

Kategorie: Albumy zagraniczne, Recenzje

Wykonawcy:


The Chuck Norris Experiment – “Right Between the Eyes”
Transubstanc Records/2014

Karate punk’n'roll.

Zanim wydacie z siebie wysokotonowe “ha-dzia” albo groźne “fuck-tury”, muszę zaznaczyć, że nazwa tego zespołu jest prowokacją. Dla milionów ludzi na całym globie Chuck Norris jest tylko jeden, ale Szwedzi zapewniają w swoim bio, że nie odwołują się do Strażnika Teksasu, lecz do bluesowego gitarzysty, podobno legendarnego. O jego jedynym albumie (“Los Angeles Flash”, zarejestrowanym podczas koncertu w Göteborgu – rodzimym mieście pięciu Chucków) nie słyszał nikt, kogo znam. Niezależnie od tego, jaka jest prawda, muzyka The Chuck Norris Experiment brzmi zdecydowanie bardziej jak cios z półobrotu niż kolejny cover “See See Rider”.

Nawet dzieci w podstawówce wiedzą, że Skandynawia to siedlisko ekstremalnego metalu. Nieco węższa grupa odbiorców ma jednak świadomość, że mroźna północ Europy to także ostoja rock’n'rolla, którego potężnymi filarami są m.in. Turbonegro, The Bones, Gluecifer a nawet znacznie cięższe Kvelertak. The Chuck Norris Experiment perfekcyjnie wpasowują się w ten nurt i chociaż popularnością nie dorównują wcześniej wymienionym, jakością w niczym im nie ustępują. “You’re One of Us” jest nieco przydługim intro (wyraźnie zainspirowanym “Apocalypse Dudes” Turbonegro), ale już “Black Leather” to zastrzyk adrenaliny prosto w serce. Z tym, że nie tylko gwałtownie poderwiecie się jak Uma Thurman w “Pulp Fiction”, od razu skoczycie do tanecznej rywalizacji o główną nagrodę w Jack Rabbit Slims Twist Contest.

O większości kolejnych kawałków mógłbym napisać to samo – potężniejsze od ciosu Chucka Norrisa (nie, nie tego “sławnego” bluesmana). Nie oznacza to, że są takie same. Łączy je zawartość substancji pobudzających, przy czym nie zostaje zatarty wysoki poziom zróżnicowania chwytliwych refrenów. To właśnie ten czynnik powoduje, że istniejące już od ponad dekady The Chuck Norris Experiment dopiero teraz wydało solidny od pierwszej do ostatniej minuty album. Nigdy nie brakowało im ambicji i umiejętności, ale nie bardzo potrafili ukierunkować je na “przeboje”, a w punk’n'rollu najważniejsze jest wytarganie słuchacza za uszy i zmuszenie go do zdewastowania własnego pokoju, bo tak kazał riff. Najsłabszym momentem krążka jest “Midnight Strangler”, który brzmi jak odrzut ze wcześniejszych wydawnictw i jest po prostu nudny (z wykluczeniem gitarowej solówki).

Dlaczego Chuck Norris nie słucha muzyki? Bo to muzyka słucha Chucka Norrisa… The Chuck Norris Experiment nie będzie Was słuchać, to Wy posłuchajcie The Chuck Norris Experiment.

Jarosław Kowal


Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (4 głosów, średnio: 7,50 / 10)



Dodaj komentarz

Piotr Rogucki- ogldaj minikoncert




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.