29.11.2011 09:14

Autor: Karolina

The Brandt Brauer Frick Ensemble – “Mr. Machine”

Kategorie: Albumy zagraniczne, Recenzje

Wykonawcy:


bbf

The Brandt Brauer Frick Ensemble – “Mr. Machine”
K7 Records/2011

Daniel Brandt, Jan Brauer oraz Paul Frick – klasycznie wykształceni artyści w służbie współczesnej muzyki klubowej.

Tematyką, która obecnie coraz częściej wraca do łask jest swoista dekonstrukcja, łączenie tego, co pozornie niemożliwe. Przechodzenie i uzupełnianie się muzyki klasycznej i tanecznej to nowy koncept, który wykorzystał zespół The Brandt Brauer Frick Ensemble. Na najnowszym albumie “Mr. Machine” z uporem maniaków dopracowują technikę, by oczarować słuchaczy precyzją brzmienia, a z muzyki granej na klasycznym instrumentarium, jak choćby wiolonczeli, skrzypcach, harfie, marimbie czy tubie, wykrzesać elektroniczny pazur, niczym z Detroit.

Choć od debiutu płytą “You Make Me Real” minęło zaledwie półtora roku, dziesięcioosobowa grupa zmienia swoją konwencję na bardziej mglistą, mroczną, wskutek czego nieco narusza stylistykę berlińskiego minimalu. Teraźniejsza muzyczna paleta to szmery, zadrapania, uroczyste, intrygujące pętle fortepianowe, stukot perkusji, zastanawiające syczenie smyczków.

Kolejne nowe rozwiązanie, które oczywiście oceniam via positiva, to pozorny brak szkieletów utworów, czy ściślej mówiąc, płynącej przez nie jednoznacznej melodii. Nawet, gdy na arenę wchodzą powtarzalne wokalne ścieżki w wykonaniu Emiki, nie sposób się nudzić. Głos staje się, paradoksalnie, kolejnym narzędziem artystycznego rynsztunku spójności obok całej gamy włączających się kolejno do gry składników, przez co każdy pojedynczy dźwięk czy wyśpiewana nuta nadaje dodatkowego kolorystycznego zabarwienia.

Na “Mr Machine” dziesięciu wirtuozów wskrzesza cztery utwory z poprzedniej płyty, oczywiście w nowym wydaniu i prezentuje ponad trzydzieści siedem minut nowego materiału, imponującego i ambitniejszego materiału, będącego niezwykłą podróżą w niekonwencjonalne tereny muzyki. Album ten jest heterogeniczny, a przy tym niezwykle chwytliwy – w jednej chwili słuchacz będzie żwawo kiwać głową do wirującego jazzu i dziarsko tupać nóżką, by dalej zatracić się w spokojnej zadumie przy klasycznych dźwiękach, czując dreszcze. Zdecydowanie polecam.

Karolina Karnacewicz


Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (7 głosów, średnio: 8,29 / 10)



Dodaj komentarz

Piotr Rogucki- ogldaj minikoncert




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.