18.11.2012 11:29

Autor: Maria

The Bianca Story – “Coming Home”

Kategorie: Albumy zagraniczne, Recenzje

Wykonawcy:


The Bianca Story – “Coming Home”
Motor Music/2012

Na wpół sztuka, na wpół wesele.

Zespół poznałam dzięki temu, że manager do znudzenia zasypywał moją skrzynkę newsletterami przed Waves Vienna Festiwal. Na odczepne, żeby móc coś powiedzieć o ich muzyce, przesłuchałam jeden czy dwa kawałki. Zakładałam, że będzie to przaśny folk ze słabym dziewczęcym wokalem – jak wynikałoby z nazwy – albo Bon Iver w szwajcarskim stylu – jak wynikałoby ze zdjęcia na Facebooku. Opis zespołu był tak zakręcony, że nie wyniosłam z niego nic. I tak oto minął festiwal, minął zachwyt, a “Coming Home” jak nie usuwałam ze zbiorów mp3, tak nie usuwam.

Jest ich dwoje. Oczywiście zespół współtworzy o wiele więcej osób, ale tych najważniejszych jest dwoje. On i ona. Elia Rediger i Anna Waibel. On zarośnięty, w garniturze, z wystającymi skarpetkami. Ona niczym z lat 80.: w sukieneczce, szpilkach, czerwone usta, idealna fryzura. Ogień i woda. Styl i dziwadło. I taka jest ich muzyka: z jednej strony klasyczne kompozycje, z drugiej strony szał, zabawa i abstrakcja.

Album zaczyna się słowami would you mind breath in i są to słowa prorocze (nie pierwsze na “Coming Home” zresztą). Inaczej grozi nam bezdech. Przynajmniej na początku płyty. Utwory o sprawach wielkich zaśpiewane lekko i skocznie. Chórki, podśpiewywanie, prawie gospel, prawie dancing, prawie wesele. Tradycyjne, polskie, w parach. Później moment otrzeźwienia (“Coming Home”), ale nadal jest ciekawie. Wyraźny rytm i pijackie wokalizy Elia Redigera, który obiecuje wrócić do domu, ale teraz jest lost in other space. Jakie to nasze, jakie to polskie…

Najpiękniejszym moim zdaniem na płycie jest “Lazy Boy”. I ze względu na teledysk, ale i ze względu na fakt, że jest tak piękną, klasyczną piosenką z lat 80., tak dobrze i ciekawie zaśpiewaną. Skrzypce, chórki, on śpiewa i ona śpiewa i to wszystko do siebie idealnie pasuje i jest takie retro.

Druga mądrość na płycie to “Dancing People Are Never Wrong”. Popieram! Podpisuję się pod hasłem! I czy tańczysz w koktajlowej sukience, czy zerwałeś się z bacówki i w garniturze stoisz na imprezie techno (odsyłam do teledysku), tańcz! W sumie od tego momentu zaczyna się era zapychaczy na płycie. Począwszy od “Bird Rocket” z monotematycznym refrenem, trochę nudnym “Friends Bar” i nieporywającym “Not the Sun” na czele. Może się jeszcze spodobać “Lion Is Awake Now”, “Eclat” wystający poza stylistykę retro czy “High & Low”. Podsumowując, choć zachwyca tylko początek płyty – warto, naprawdę warto przesłuchać całość. Przesłuchać w ogóle.

Dodam jeszcze, że stronę mają w trzech językach, ale profil na Facebooku już tylko po niemiecku. Nieschapani na sławę? Wymóg gimnastyki umysłowej dla fanów?

Maria Grudowska


Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (2 głosów, średnio: 7,00 / 10)



Dodaj komentarz

Piotr Rogucki- ogldaj minikoncert




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.