15.04.2013 10:00

Autor: Katarzyna Borowiec

Teksańska masakra gitarą elektryczną – relacja z występu …And You Will Know Us by the Trail of Dead

Kategorie: Czytelnia, Relacje z koncertów

Wykonawcy:


Teksańska masakra gitarą elektryczną - relacja z występu …And You Will Know Us by the Trail of Dead
Warszawa/10.04.2013

Szaleństwo.

Niewielu przybyło do warszawskiej Hydrozagadki w ten kwietniowy wieczór. W klubie, choć jest nieduży, nadal pozostało sporo miejsca, kiedy po występach aż dwóch supportów na scenie wreszcie pojawił się zespół o jednej z najdłuższych nazw.

Przed Trailami wystąpiły punkowe dziewczęta z Coathangers oraz norweski zespół Ribozyme, grający dość nudną odmianę rocka w standardowym składzie perkusista/basista/gitarzysto-wokalista.

…And You Will Know Us by the Trail of Dead nie należą może do światowej ekstraklasy, ale ich najlepszego albumu, “Source Tags & Codes” wciąż słucha się z przyjemnością, a i w ostatnich latach panowie radzą sobie całkiem nieźle, zabawiając się różnymi odmianami muzyki rockowej.

Na warszawskim koncercie ku uciesze fanów przewagę prezentowanego materiału stanowiły utwory właśnie z “Source Tags & Codes” – muzycy zaczęli od “It Was There That I Saw You” i “How Near How Far”. Nie zabrakło również kompozycji z pozostałych wydawnictw, w tym zeszłorocznego albumu “Lost Songs”.

To był przepiękny koncert – pełen spontaniczności, energii, radości i wirtuozerii. Jason Reece biegał od perkusji do gitary, czasem również zastępując Conrada Keely’ego na wokalu, wszyscy czterej panowie integrowali się z publicznością na wszelkie możliwe sposoby, a tej ostatniej w całości udzieliło się to pozytywne szaleństwo. Muzycy schodzili ze sceny, częstowali alkoholem; w cały występ włożyli niesamowicie dużo pasji i zaangażowania. Mój ulubiony moment – kiedy basista Autry Fulbright II zmienił jedną z koncertowiczek w statyw dla swej gitary. Reece i Keely grają już prawie od dwudziestu lat – i to widać. Urzekająca jest ich swoboda i obycie z koncertowaniem. Przy tym ich sceniczne zachowanie doskonale wpasowuje się w estetykę ostrej, rockowej muzyki, która, co istotne, nie schodzi nigdy na drugi plan. Jedynym minusem było zwyczajowo nagłośnienie – momentami wokal przestawał być w ogóle słyszalny, szczególnie podczas pierwszego utworu granego na bis. Wszystkie mankamenty zespół był jednak w stanie nadrobić swoim zaraźliwym entuzjazmem.

Trail of Dead to właściwie zespół jednej płyty – trudno mieć nadzieję, że kiedykolwiek uda im się powrócić do poziomu “Source Tags & Codes” – ale zdecydowanie nie jednego koncertu. Mam nadzieję, że na następny nie każą czekać długo.

Katarzyna Borowiec
fot. Gosia Lewandowska




Dodaj komentarz

Piotr Rogucki- ogldaj minikoncert




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.