02.11.2015 10:17

Autor: Ewelina

Szatt – “Bloom”

Kategorie: Albumy polskie, Recenzje

Wykonawcy:


Szatt – “Bloom”
Flirtini/Asfalt/2015
posłuchaj

Pięknie rozkwitł talent Szatta.

Prace nad swoimi utworami Szatt rozpoczyna od zaparzenia kawy, która pobudza go do działania. Jego muzyka jest naznaczona nocą, a co za tym idzie – większość utworów ma wydźwięk molowy. Przy połączeniu kawy z niepokojącym brzmieniem wyszło coś niezwykle interesującego – album “Bloom”. Kompozycje na nim brzmią melancholijnie, ale podbite zostały instrumentami, samplami i glitchem – wyszło z tego nocne ADHD. Jednak nie zawsze tak było.

Długą drogę przeszedł Łukasz Palkiewicz przez tych kilka lat jako samouk. Już przed 2010 rokiem produkował beaty dla hip-hopowego podziemia. Wprawdzie nie były to wybitne kawałki, ale każdy od czegoś zaczynał. W 2011 roku razem z Dejanem nagrał EP-kę “Golden Mic”, na której jego beaty były dosyć standardowe, z małymi wyjątkami – bardziej niż innych producentów interesowały go syntezatory, wszelkie trzaski i niezidentyfikowane wstawki chroboczące od czasu do czasu gdzieś w tle. Lata 2011-2012 przyniosły Łukaszowi także zawiązanie głębszej współpracy z drugim producentem – Nowokiem (razem jako Nocne Nagrania) i raperem Tuszem Na Rękach. Już wtedy można było usłyszeć charakterystyczne dla Szatta ociągające się bębny z basem. 2013 rok to już świadomy wybór konkretnej drogi, konkretnego stylu – producent wydał debiutancki krążek “Future Voices“. Wtedy też wygrał Mistrzostwa Polski Beatmakerów w kategorii live act (beatbattle.poznan VI). Kolejny rok przyniósł album “Zaburzenia” (recenzja) nagrany wspólnie z Tuszem. Po tych kilku latach z pewnością można powiedzieć, że styl Szatta bardzo się zaakcentował. Jak widać, bez edukacji muzycznej też się da, wystarczy iść w zaparte, ciągle poszukiwać, inspirować się oryginalnymi brzmieniami, aż w końcu wykrystalizują się specyficzne cechy muzyki. A z takimi mamy do czynienia na drugim krążku beatmakera.

Już od pierwszych chwil “Bloom” pięknie rozlewa się po pokoju i wypełnia każdą jego szczelinę. W “Skyline” dźwięki delikatnie opadają, jest trip-hopowo, a w tle pobrzmiewają trzaski. “Tree” to odrobinę bardziej żywy, choć ciągle downtempowy kawałek. Na “Rooftops” mamy natomiast połamanie rytmu z poplątaniem dźwięków. Jego szybkie tempo dodało animuszu albumowi. Lekko trapowy jest “Digitown”, podobnie jak “Be Fine”. Najbardziej interesującym z całej płyty jest natomiast “Burn Till I Feel It”. Po nim następuje wyciszenie w postaci “Black Mold”. Równie subtelny jest utwór “Changeless”. Mięsistego basu możemy posłuchać w “Our Little Steps”, ale ostatni kawałek – “Fly to the Moon” jest już momentami przekombinowany.

“Bloom” jest albumem atmosferycznym, choć nieco żywszym od swojego poprzednika. Słyszalne są spore zmiany jakościowe w produkcji. Szatt zaczął szukać różnych rozwiązań i je odnalazł. Jest oryginalnie, dojrzale, progresywnie. Materiał, który znalazł się na drugiej płycie producenta jest wypadkową eksplorowania przez niego różnych stylistyk. Mamy tu dużo chilloutu i downtempo, ale słychać także odwołania do trip-hopu, hip-hopu i etnicznych brzmień (kalimba!). Łamane takty, sample i charakterystyczne dźwięki sprawiają, że słucha się tego z zaciekawieniem. Palkiewicz postawił tym razem także na gościnne występy (poprzednio posłuchać mogliśmy tylko wokalnych sampli). Tutaj oprócz sampli mamy i gości. Spośród zaproszonych osób wyróżniają się przede wszystkim Kasia Lins w “Changeless” i jeden z utworów, w którym udzieliła się Vito – “I Guess My Brother Got Shot“.

Bez wątpienia “Bloom” jest jedną z najlepszych polskich płyt w tym roku. Szatt nagrał krążek spójny, lecz intrygujący. Reszta polskich producentów powinna się bać, bo jeśli w ciągu kilku lat ktoś zalicza taki progres, to co będzie za dwa lata? Cieszy też fakt, że właśnie tym wydawnictwem Flirtini Records zadebiutowało. To piękny początek czegoś niezwykłego.

Ewelina Malinowska


Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (5 głosów, średnio: 9,80 / 10)



Dodaj komentarz

Piotr Rogucki- ogldaj minikoncert




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.