29.10.2011 09:17

Autor: Maria

Submotion Orchestra we Wrocławiu i w Warszawie

Kategorie: Czytelnia, Relacje z koncertów

Wykonawcy:


Submotion Orchestra we Wrocławiu i w Warszawie
26 i 27.10.2011/Wrocław i Warszawa

Basowa delikatność we wrocławskim Firleju.

Mój największy problem polega na tym, że nie umiem pisać o rzeczach dobrych konstruktywnie. Gdy coś jest źle, potrafię rzeczowo wypunktować błędy i niedociągnięcia, gdy natomiast jestem czymś zachwycona, najmądrzejsze co potrafię zrobić, to patrzeć cielęcym wzrokiem i rozdziawiać usta.

Tak właśnie było i tym razem. City Sounds nie zwalnia tempa i po inauguracyjnym koncercie GusGus zaprosili na Dolny Śląsk Submotiom Orchestra – zwanych następcami Bonobo. I coś w tym jest: niespotykana delikatność i zwiewność melodii, czar jaki rozsiewa wokół siebie na scenie wokalistka Ruby Wood (która notabene towarzyszyła Bonobo w czasie jego ostatniej trasy koncertowej) i przepiękne melodie – to bez wątpienia niekwestionowane atuty ich muzyki. I choć zakładałam, że ten koncert będzie miłym, przyjemnym, ulotnym w swojej delikatności doznaniem, to grubo się pomyliłam, zespół bowiem, poza kompozycjami, jak “The Finest Hour”, ma również  mroczniejsze, szybsze i bardziej elektroniczne kompozycje, którymi ugościł słuchaczy już od pierwszych minut występu.

Jazzowe inklinacje, aranżacje na trąbkę, połączone z mocnymi basowymi dźwiękami, które niejednokrotnie przeważały nad wszystkimi innymi dźwiękami, to połączenie, które brzmi pięknie i klasycznie od pierwszego usłyszenia. A nad tym wszystkim góruje piękny kobiecy wokal. Czasem głęboki i ciepły, a czasem wysoki, w całej jednak dostępnej dla wokalistki skali – wyśmienity.

Czarujący wieczór na warszawskiej Pradze.

Brytyjski kolektyw uwiódł również warszawską publikę i już pierwsze trip hopowe dźwięki okazały się sowitą nagrodą za przedłużające się oczekiwanie. Okrzyknięci następcami Bonobo i The Cinematic Orchestra sprostali wymaganiom twardych fanów wyżej wymienionych artystów. Wydawać by się mogło, że aranżacje tak bogate już na albumie, nie mogą rozwinąć się jeszcze bardziej. Nic bardziej mylnego. Submotion Orchestra zaprezentowali się z wielu, zupełnie różnych stron ukazując zarówno drapieżną, basową twarz, jak i kojąc zmysłową wrażliwością.

Za to drugie oczywiście była odpowiedzialna zjawiskowa wokalistka Ruby Wood, której uśmiech rozpromieniał pogrążoną w półmroku salę, a zmysłowy taniec czarował. Nie tylko wspaniale się jednak na nią patrzyło, przede wszystkim bowiem zniewalał jej krystaliczny głos. Niezwykle szeroka skala możliwości wokalnych pozwalała zarówno na wysokie, wibrujące tony, jak i niemal szeptane partie. Czar, jaki swoją osobą wytworzyła Ruby trudno z czymkolwiek porównać. To już nie klasyczne, nu-jazzowe piękno The Cinematic Orchestra całkiem odbiega również od subtelności downtempa Simona Greena. Siedmioosobowy kolektyw z Leeds potrafi stworzyć tak bogate basowe aranżacje wywodzące się z dubstepu, że dziwił brak spontanicznej reakcji publiki, która nadal stała w miejscu. “Pop and Lock” zamieniło się w imprezowy kawałek, czemu nikt nie tańczył? Największy ukłon należy się tutaj Tazowi Modiemu odpowiedzialnemu za klawisze i elektronikę, a także oczywiście perkusiście Tommy’emu Evansowi.

Najpiękniej jednak wybrzmiały najsubtelniejsze kawałki, czyli “Back Chat” i “Suffer Not”, w które Ruby Wood włożyła całą swoją pasję. Wystarczyło zamknąć oczy i odpłynąć. To jest bowiem muzyka idealna do marzeń.

Maria Grudowska i Monika Pomijan


foto: Maria Grudowska (z koncertu wrocławskiego)




Dodaj komentarz

Piotr Rogucki- ogldaj minikoncert




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.