15.02.2014 07:00

Autor: Maria

St. Lucia – “When the Night”

Kategorie: Albumy zagraniczne, Recenzje

Wykonawcy:


St. Lucia – “When the Night”
Sony Music/2013

Jakby na przekór.

Święta Łucja – patronka najkrótszego dnia w roku, w szczególności lubiana w Szwecji, kiedy to 13 grudnia dzieci w białych szatkach i ze świecznikami na głowie brodzą w zaspach śnieżnych niosąc światło i ciasteczka. Oh wait… Co ma to wspólnego z Jean-Philipem Groblerem, pochodzącym z Południowej Afryki, mieszkającym na Brooklinie? Muzykiem tworzącym lekkie, taneczne piosenki? Nie wiem. Chłód i lód? Chyba tylko w drinkach, niezbędnych do ochłody po zabawie w gorących karaibskich klimatach. Mózg zespołu, Jean-Philip Grobler, podobno sam zagrał na (prawie) wszystkich instrumentach w czasie nagrywania płyty. Co z tego wyszło? Radosno-plażowo-nostalgiczny electro-pop. Później tylko pomoc producencka Chrisa Zane (Passion Pit), Richa Costey’a (Muse, Foo Fighters), Andy’ego Baldwina i mamy hit lata roku jakiego-tylko-zechcecie.

Jakby na przekór ta płyta nie wyszła wiosną – latem, kiedy wszystkie nadmorskie budki dudnią imprezową muzyką, kiedy wszyscy szukają miejsca i możliwości aby się dobrze bawić. Płyta wyszła na początku października, kiedy ni imprez, ni plaży, ni słońca, ni lata… I jakby jeszcze na przekór zaczyna się szumem karaibskich fal i palm na piaszczystej żółtej plaży. I już człowiekowi tak smutno i szaro, i pobiegłby na plażę w klapkach. Na szczęście muzyka na płycie jest na tyle przekonująca, że wystarczy rozkręcić kaloryfer i masz lato w swoim domu. Ściągaj dres, zarzuć wianuszek z hibiskusa na szyję i tańcz!

Nie ma w tej muzyce nic inteligentnego, ani nowatorskiego: perkusja (automat), klawisze, klawisze, klawisze i saksofon. Wokal i chórki. Dużo chórków. To wszystko, czego potrzeba, jako ścieżki dźwiękowej do szczęścia. W przypadku St. Lucia jest to ścieżka bardzo rozbudowana, mieniąca się feerią barw i dźwięków. Są tu dźwięki zahaczające momentami o reggae, czasami, idące w stronę Pet Shop Boys… można by doszukiwać się takich “naleciałości” w każdej z piosenek po kilka, nie można jednak odmówić, że z Jean-Philipe stworzył swoją własną jakość, zgodnie z zasadą Andy’ego Greena: wielki pomysł rodzi się z ewaluacji pomysłów dotychczas zastanych. Chcę z nimi tańczyć na boso i wymachiwać tamburynem w “Closer Than This”, bujać się przy nastrojowych balladach “Call Me Up” czy “All Eyes On You” i oddać się muzycznemu szałowi przy “September” (ten utwór aż się prosi o stroboskopy i dawkę industrialnych wizualizacji).

Nie, nie ma zimy tego roku. Mróz nie szczypie w tyłek, nos nie odpada na przystanku, gdy nie przyjechał już trzeci tramwaj po zasypanych po pachy torach. Jest +5 stopni we Wrocławiu, na zimowych igrzyskach +20, ale i tak słuchając St.Lucia ma się uczucie niespełnionej zimnej pustki w środku i tęsknoty za latem, plażą, słońcem, piaskiem i gorącem. Zimą płyta idealna dla masochistów – latem – idealna do wszystkiego.

Maria Grudowska


Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (6 głosów, średnio: 7,00 / 10)



Dodaj komentarz

Piotr Rogucki- ogldaj minikoncert




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.