04.11.2013 08:00

Autor: Maria

Sorry Boys – “Vulcano”

Kategorie: Albumy polskie, Recenzje

Wykonawcy:


Sorry Boys – “Vulcano”
Mystic Production /2013

“Zabraknie nam tchu nareszcie!”

Pamiętam ich pierwszą płytę. W sumie trudno zapomnieć album, do którego czasem się wraca. A mało w moim archiwum jest takich płyt, które z przyjemnością wyciąga się po jakimś czasie i ma się niekłamaną ochotę przesłuchać znowu. Sorry Boys to mieszanka ludzi tworzących niesamowitą muzykę z niesamowitym klimatem. Klimatem niepowtarzalnym, mrocznym, ale równocześnie bardzo ciepłym. I smutnym.

Poza singlami, moja ulubiona piosenka to już pierwsza z brzegu. “Evolution (St Teresa)”. Chórki, które najpierw budują nastrój, a później zwiększają efekt podniosłości utworu i tekst, to najważniejsze części składowe tej kompozycji. Coś, jak “Wolność wiodąca lud na barykady” Delacroix, tylko słowno-muzyczne, no i  bez rewolucji. Są i piosenki o nieudanych powrotach (“Phoenix“), o rozstaniu, w szerszym kontekście (“Warsaw”) i o bardzo nieudanych związkach (“Zimna wojna”). Przekrój ludzkich uczuć, oczekiwań, potrzeb i możliwości. Wszystko to w poetyckiej formie, w pięknej muzycznej oprawie.

Utwory, w których najbardziej słychać ewolucję zespołu, zaczynają się od “This New World”: elektronika, riffy, linia melodyczna niczym z playlisty Skrillexa i chyba nawet głos Beli uległ tu niejednej modyfikacji. Kawałek odważny, ciężki, odstający w sumie od stylistyki zespołu, ale dźwignięty z sobie tylko znanym urokiem. Podobnie w tytułowym “Vulcano”, gdzie mieszają się dudy, dzwoneczki, chórki i syntezatory. Plemienne tańce i nauka, wiara przodków i szkiełko, i oko. Indiański śpiew i gitary.

I wisienka na torcie: piosenka po polsku! Jeśli ktoś liczył, że wokalistka dobrze czuje się tylko w języku angielskim i tylko w nim wychodzą takie cuda, od razu odsyłam na koniec playlisty. “Zimna wojna” z poetyckim tekstem i pięknym refrenem udowadnia wszystkim jeszcze-nie-do-końca-przekonanym-do-zespołu, że Sorry Boys czego się nie dotkną, zamieniają w czyste złoto! A wers Jeszcze / zabraknie nam tchu / nareszcie mówi wszystko o sytuacji damsko-męskiej bohaterów.

To, co podoba mi się jeszcze w tym zespole, to podejście do instrumentów. A raczej brak obaw przed wykorzystaniem czegoś nowego: mamy tu dudy, brzmiące tanio syntezatory i pad perkusyjny i wszystko to brzmi nadzwyczaj spójnie. A nawet, gdy cały utwór tworzą pianino i wokal Beli (“Back to Piano”) lub jest rozbudowane o zalatującą drum’n'bassem (sic!) linię melodyczną (“This New World”), jest to spójna całość. Czyż to nie piękne?

Podobnie jak “Hard Working Classes” (recenzja), drugi album, “Vulcano”, jest powalająco smutny i powalająco piękny. Równie piękny i równie dobry, ale w zupełnie inny sposób: utwory są bardziej dynamiczne, szybsze, traktują o innych tematach i innych na nie spojrzeniach, a i Bela odkrywa nowe pokłady swoich umiejętności wokalnych. Czasem jej głos jest niski i chrypliwy, czasem wysoki, zawsze pełen emocji (apogeum osiąga chyba przy “Miss Homeless”), zawsze jednak tak szczery, że nawet przesłuchując album po raz  -nasty, a później -dziesty – mam ciarki.

Maria Grudowska

Uwolnij Muzykę! jest patronem medialnym płyty zespołu.


Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (23 głosów, średnio: 8,61 / 10)



Dodaj komentarz

Piotr Rogucki- ogldaj minikoncert




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.