13.02.2012 07:00

Autor: Łukasz Stasiełowicz

Soap&Skin – “Narrow”

Kategorie: Albumy zagraniczne, Recenzje

Wykonawcy:


Soap&Skin – “Narrow”
SOLFO, Play It Again Sam/2012

Austriacka czarownica powraca.

Anja Plaschg przestała już być nastolatką. W jej życiu zaszły spore zmiany, lecz ona konsekwentnie podtrzymuje mroczny i pesymistyczny wizerunek. Ma ku temu zresztą dobre powody, nie tylko marketingowo-finansowe. Zmarł jej bowiem ojciec. W przypadku wielu artystów tragiczne wydarzenia stanowią impuls do intensywnego tworzenia. Na młodą Austriaczkę podziałało to jednak inaczej. Wpadła w kryzys, z którego próbowała się wydostać m.in. poprzez terapię i przyjmowanie leków. Kolejnym wskaźnikiem chwilowej indolencji jest liczba piosenek na drugim albumie oraz tempo pracy; zaledwie osiem utworów przez trzy lata.

Tytuł pierwszego kawałka (“Vater”) nie powinien dziwić w kontekście powyższych informacji. Zaskakujące jest już jednak użycie w nim języka niemieckiego. Wszak zarówno na EP, jak i na debiutanckim albumie (tutaj recenzja) śpiewała wyłącznie po angielsku. Jakie motywy stały za tą decyzją? Ukłon w stronę rodziny? Możliwość lepszego wyrażenia uczuć? Można tylko spekulować, wszak Plaschg rzadko udziela wywiadów, a jeżeli już się na nie godzi to zazwyczaj udziela jednowyrazowych, bądź jednozdaniowych odpowiedzi. Ma także listę pytań, których dziennikarze nie mogą zadać.

Oczywiście, nieosłuchanym z tym językiem, kompozycja niekoniecznie przypadnie do gustu. Mnie chwyciła przy pierwszym podejściu. Szczególnie urzeka balans pomiędzy słowem, a muzyką. Pod względem instrumentalnym ciekawiej robi się dopiero pod koniec tego trwającego prawie sześć minut utworu. Wtedy to Anja stosuje ciekawe, dynamiczne przejścia, które doskonale współgrają z coraz bardziej emocjonalnym wokalem. A wyśpiewywane Ohne Pein, ohne Pein (…) Mir hilft kein Warten und kein Wein / kein Schreien [Bez męki, bez męki (...) Nie pomoże mi żadne czekanie i żadne wino / żadne krzyczenie] stanowi jakby antytezę męczącego, wiedźmowego brzmienia. Do tego wizerunku czarownicy można jednak przywyknąć, o czym świadczy sukces debiutanckiej płyty. Austriaczka jest niezwykłą osobą, skoro publicznie pozwala sobie na szatańskie odmawianie modlitwy od tyłu (przynajmniej po angielsku), ale nie ma co podkręcać tematu – na “Narrow” nie brakuje dusz, bogów i modlitw, więc przeciętny Polak będzie zadowolony. Poza tym młoda artystka jednak czasami się uśmiecha.

Drugi utwór na płycie to cover popularnego “Voyage, Voyage”. Niektórzy narzekają na francuską wymowę Plaschg, lecz brakuje mi językowych kompetencji, by się tymi zarzutami rzetelnie zająć. Wspomnę więc o kilku innych aspektach. Interpretacja tej piosenki znana była już od jakiegoś czasu, a to za sprawą filmu “Stillleben“, w którym pojawiła się Anja. Zagrała w nim…prostytutkę. Znowu widać, iż dba o własny wizerunek. Jej wersja piosenki brzmi, zdaniem wielu odbiorców, nawet lepiej niż oryginał. Bez syntezatorów całość jest mroczniejsza, co chyba lepiej oddaje intencje autora tekstu, niż pierwotna wersja Desireless.

Na pozostałych sześciu utworach mamy już do czynienia wyłącznie z językiem angielskim. W lirykach nie mogło zabraknąć destrukcji i trumien, ale występują również łagodniejsze motywy tekstowo-aranżacyjne. Artystka korzysta ze współczesnych elektronicznych dobrodziejstw, dzięki czemu warstwa instrumentalna jest urozmaicona. Industrialne wstawki (mocne “Deathmental” i “Big Hand Nails Down”) idealnie wkomponowują się w klimat jej twórczości. Anja Plaschg uwielbia także klasykę, czemu dała wyraz w “Lost”, gdzie wplotła “Sehnsuchtswalzer” Franza Schuberta.

Dziewczyna chce zachować kontrolę nad własną twórczością. Odrzuca propozycje największych wydawców, bo pragnie autonomiczności, nie chce czuć się zależna od kogokolwiek. “Narrow” zrobiła więc po swojemu. Nad pierwszym utworem pracowała rok, nie chciała nagrywać niczego innego do momentu, kiedy poczuła, iż kompozycja “Vater” jest gotowa. Resztę materiału nagrała w przeciągu pół roku. Brała nawet udział przy tworzeniu ascetycznej oprawy graficznej, choć dużo swobody pozostawiła siostrze – Evelyn.

Znamy już jednego kandydata do tytułu albumu roku. Drugi album Soap&Skin jest potwierdzeniem ponadprzeciętności Austriaczki. Można jej zarzucać, że mało, że krótko, ale właśnie ta oszczędność uchroniła przed wadą debiutu, a mianowicie nierównością. Nie mam na myśli braku koherencji, bo debiut właśnie urzekał klimatem. Problemem był natomiast poziom niektórych piosenek, za dużo było przeciętnych wypełniaczy. Na “Narrow” ocieramy się o szarość tylko przelotnie – w połowie materiału. Przy takiej osobowości i twórczości można się łatwo zgubić. Pozostaje mieć nadzieję, iż Anja Plaschg nie popełni błędów swoich poprzedników i będzie uszczęśliwiać fanów jeszcze przez długi czas.

Łukasz Stasiełowicz


Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (20 głosów, średnio: 8,45 / 10)



Dodaj komentarz

Piotr Rogucki- ogldaj minikoncert




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.