25.02.2012 07:00

Autor: Katarzyna Sobelga

Snowman – “The Best Is Yet To Come”

Kategorie: Albumy polskie, Recenzje

Wykonawcy:


Snowman – “The Best Is Yet To Come”
2011/Kayax

Muzyczny mikser.

Trzy lata temu poznańska grupa Snowman debiutowała albumem “Lazy”. W listopadzie ubiegłego roku pojawił się jego następca, czyli “The Best Is Yet To Come”. Zespół zebrał i nadal zbiera wiele pozytywnych recenzji. Za ich główną zaletę uważa się umiejętność łączenia różnych gatunków, bo na nowej płycie można ponoć usłyszeć jazz, post rock i psychodelię. Są też elementy elektroniczne. I rzeczywiście, to wszystko prawda, ale czy nie jest tak, że jeśli coś jest dla wszystkich to tak naprawdę jest dla nikogo?

Pierwsze wrażenie po przesłuchaniu płyty to właśnie uczucie nadmiaru. Pomimo tego, że wszystko wydaje się być w jak najlepszym porządku, refreny są chwytliwe, teksty niebanalne, głos charakterystyczny, sama muzyka nieźle się broni, ale… Właśnie to ale, to chyba pewien nadmiar. Można odnieść wrażenie, że Snowman chciał umieścić na płycie wszystko, pokazać się jako zespół wszechstronny, mieszający style muzyczne, tworzący po polsku i po angielsku. A szkoda, bo płyta ma mnóstwo jasnych stron i gdyby zespół zdecydował się pójść w konkretnym kierunku, mielibyśmy płytę roku.

Płytę otwiera “Don’t Stop Me”, utwór prawdziwie rockowy, z czystą energią i drapieżnym pazurem oraz klawiszami przywołującymi Archive i ich słynne “Again”, a także mistrzowską saksofonową końcówką. Dalej godnymi uwagi są wyszeptany balladowy “The Wrong Song” i gitarowo-jazzowy “Arrivederci Everyone” z niepokojącym riffem. Na płycie pod numerem osiem znajduje się cover grupy Talk Talk “It’s My Life”, bardziej znany z wersji grupy No Doubt. Ciężar piosenki spoczywa na klawiszach, co jest jej niewątpliwym plusem. Najlepszy utwór został pozostawiony na koniec. Jest to “Niezmiennie”, który pozytywnie zaskakuje polskim tekstem na więcej niż przyzwoitym poziomie. Niestety na “The Best Is Yet To Come” jest parę piosenek, które nie tyle są złe, co po prostu nie pasują do całej płyty. I to jest główna wada albumu – brak spójności.

W przypadku drugiej płyty Snowmana trudno mówić o jakimś objawieniu czy też rewelacji. Byłoby jednak krzywdzące nie dodać, że zespół brzmi coraz bardziej obiecująco, a na płycie jest parę zdecydowanie dobrych momentów. Na pewno wszystko idzie w dobrym kierunku, więc jest zupełnie jak w tytule, czyli the best is yet to come!

Katarzyna Sobelga


Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (11 głosów, średnio: 7,36 / 10)



Dodaj komentarz

Piotr Rogucki- ogldaj minikoncert




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.