01.08.2013 08:00

Autor: Szymon

Small Black – “Limits of Desire”

Kategorie: Albumy zagraniczne, Recenzje

Wykonawcy:


Small Black – “Limits of Desire”
Jagjaguwar/2013

Urzekająca prostota.

Prostota muzyki Small Black urzeka niczym “mała czarna” od Coco Chanel. Utwory znajdujące się na albumie “Limits of Desire” są pełne elegancji, w zależności od zamysłu twórców są rozbudowywane bądź upraszczane, a do tego nie widać na nich żadnych plam!

Muszę przyznać, że druga płyta w dyskografii zespołu leży mi od pierwszej przymiarki i trudno wskazać jej słabe strony. Rzadko kiedy kompozycje tak płynnie przechodzą jedna w drugą, jak ma to miejsce na “Limits of Desire”. Nie chodzi mi tylko o techniczny zabieg przenikania czy skracania przerw między utworami, ale o odpowiednie ułożenie dziesięciu relaksujących kompozycji. Small Black do tego stopnia zadbali o spójność albumu, że zapomnieli o włączeniu do swojej muzycznej garderoby jednego lub dwóch singlowych hitów, które niewątpliwie pomogłyby w jego promocji.

Nie sposób nie zauważyć, że nowojorczycy z Long Island odchodzą nieco od rzężącego, kasetowego chillwave’u  charakterystycznego dla ich poprzedniego albumu “New Chain”. Tym razem stawiają na bardziej wygładzone, nieskomplikowane i uniwersalne brzmienie. Szczególnie słychać to w kompozycjach “Canoe”, “Sophie” i “Shook Loves”.

Niekiedy blasku ich muzyce dodaje bogato rozbudowana przestrzeń, choć o ścianie dźwięku, jak w przypadku elektronicznego M83, nie może być tu mowy (otwierający album “Free at Dawn” lub tytułowy “Limits of Desire” z gitarą basową brzmiącą jak ta Petera Hooka). Bardzo zgrabnie jest też regulowane tempo albumu, który mniej więcej w środku delikatnie przyspiesza, by pod koniec znów zwolnić. W niemal funkującym “Breathless” dosłuchać się można inspiracji chillwave’em w stylu Washed Out, dla którego Small Black byli supportem podczas trasy koncertowej w 2010 roku.  Skoczny “Proper Spirit” w sam raz nadaje się, by rozruszać koncertową publikę, a dotrzymujący mu tempa “Only a Shadow” bez zawahania umieściłbym na wakacyjnym mixtape’ie.

Na “Limits of Desire” nie ma już tylu jaskrawych dźwięków co na “New Chain”, a o łagodności muzyki decydują subtelne wokale wraz z wtórującymi im zaśpiewami chórków, pastelowe dźwięki wszechobecnych klawiszy i rytmiczne partie gitar. Wyczuwalne jest, że zespół przestał już tylko przeglądać się w sypialnianym lustrze i chce podczas swoich występów wchodzić w interakcje z publicznością. Pragną zmniejszyć dystans dzielący ich od ludzi, a dźwięki “Limits of Desire” skierowane są szczególnie do bujających w obłokach marzycieli oraz do osób pragnących bliskości, dotąd zamkniętych w świecie nieufności, lęków i fobii. Płyta dzięki swoim właściwościom terapeutycznym powoduje, że po jej przesłuchaniu wielokrotnie towarzyszyło mi uczucie spokoju, wytchnienia i ulgi.

Można rzec, że Small Black skroili album na miarę czasów, w których wrażliwość i otwartość na ludzi zwyczajnie nie są w cenie. Aura, jaką w moim pokoju roztacza płynąca z głośników muzyka “Limits of Desire” sprawia, że nie mam już ochoty za długo pozostawać w szafie, chcę zwyczajnie cieszyć się otaczającym światem i od czasu do czasu wyjść na dłuższy spacer.

Szymon Matlak


Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (14 głosów, średnio: 8,14 / 10)



Dodaj komentarz

Piotr Rogucki- ogldaj minikoncert




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.