31.03.2015 08:00

Autor: Dorota Szubska

Siskiyou – “Nervous”

Kategorie: Albumy zagraniczne, Recenzje

Wykonawcy:


Siskiyou – “Nervous”
Constellation Records/2015

“Less is more”, ale “more is better”!

Jak w wyrafinowany sposób można zrobić na złość wszystkim radykalnym minimalistom? Stworzyć przeładowany pomysłami album, który będą musieli polubić. Misji tej, choć niezamierzenie, podjął się kanadyjski zespół Siskiyou wydając 20 stycznia swoją najnowszą płytę, “Nervous”. Odrzucając hołdowane przez propagatorów minimalistycznego nurtu hasło “less is more” Colin Huebert i Erik Arnesen postawili przede wszystkim na różnorodność. I chociaż uwiecznianie na jednym albumie zbyt wielu odbiegających od siebie stylistycznie idei kończy się zazwyczaj nieuchronnym fiaskiem, w przypadku płyty “Nervous” patent ten zdaje egzamin. Chcę, aby ludzie wzięli z niego to, co chcą – mówi o wydawnictwie Huebert, i być może za tym prostym stwierdzeniem kryje się zagadka owego bogactwa formy.

Przyjęta przez zespół konwencja daje o sobie znać tuż po wciśnięciu play. Wydawnictwo otwiera utwór “Deserter” – enigmatyczna kompozycja, w której chóry dziecięce przeplatają się z pulsującą linią basu, szarpanie gitarowych strun urywa się w najmniej oczekiwanych momentach a tu i ówdzie słychać delikatne brzmienie pianina i wykonane na saksofonie solo. Jeśli komuś w dalszym ciągu doskwierałby brak urozmaiconych wrażeń, powinien zadowolić go dobór materiału na płytę. Znajdziemy tu bowiem między innymi utrzymany w nieco synth-popowej stylistyce utwór “Wasted Genius”, radosny  “Oval Window”, zdominowaną przez fortepian kompozycję “Falling Down the Stairs” czy też “Bank Accounts and Dollar Bills (Give Peace a Chance)” – spokojną, nostalgiczną balladę, w której od czasu do czasu pobrzmiewają echa twórczości Mazzy Star. Muzycznych inspiracji doszukać się można również w fenomenalnym “Jesus in the 70’s” – mrocznym kawałku, którego główny trzon tworzą złowieszcze szepty i motywy brzmieniowo przypominające The Cure, zwieńczenie stanowi natomiast rozkoszna furia gitar. W rewelacyjnym “Violent Motion Pictures” można znaleźć z kolei odniesienia do kultowego zespołu We Fell to Earth, specjalizującego się w niezwykle depresyjnych kompozycjach. Wszechobecny w utworze transcendencyjny klimat, świergot gitarowych riffów, leniwe mini solówki i interesujące przejścia o zróżnicowanym natężeniu składają się na cudowne sześć i pół minuty dobrego grania.

Następca “Siskiyou”(2010) i “Keep Away the Dead” (2011) to dzieło introwertyczne, a zarazem fascynująco bipolarne. W jednej chwili zanurzamy się w słodkim błogostanie, w następnej udziela nam się ukryty w melodiach niepokój, kilka sekund później nieoczekiwanie zaczynamy doświadczać uczucia rozpalającej się nadziei. Na “Nervous” w równym stopniu usłyszymy inspiracje folkiem i dream-popem, darkwave i mroczniejszymi klimatami. Całość – w połączeniu z niezwykle poetycką warstwą liryczną oraz charyzmatycznymi wokalami – składa się na unikalny, wymykający się wszelkim klasyfikacjom styl Siskiyou.

Dorota Szubska


Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (5 głosów, średnio: 7,60 / 10)



Dodaj komentarz

Piotr Rogucki- ogldaj minikoncert




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.