17.12.2011 07:30

Autor: Katarzyna Borowiec

Sex Church – “Growing Over”

Kategorie: Albumy zagraniczne, Recenzje

Wykonawcy:


Sex Church – “Growing Over”
Load Records/2011

Garażowe wyrafinowanie.

Pod jedną z bardziej pretensjonalnych nazw – której jednakowoż brakuje nieco do takich perełek jak Someone Still Loves You Boris Yelcin czy I Love You But I’ve Chosen Darkness – kryje się czterech muzyków z Vacouver. Muzyków doświadczonych, grających w takich formacjach jak Defektors, Vapid, Ladies Nigth ad Master Apes (które pewnie znane są podobnie imponującej liczbie osób, co Sex Church). “Growing Over” to ich druga płyta. Debiutancką, o autodeskryptywnej nazwie “6 Songs”, wydali rok wcześniej. Na uwagę zasługiwała na niej szczególnie piosenka trzecia – “The Floor”, niedyskretne nawiązanie do twórczości Velvet Underground. Na nowym albumie nie ma już raczej nic tak oczywistego.

“Growig Over” nie budzi dzikiego zachwytu, ale ma w sobie coś urzekającego. Te jedenaście kompozycji to utwory znajdujące się gdzieś pomiędzy surowością garażowego rocka i wczesnego punka a nieco bardziej poskromionymi emocjami shoegaze’u czy post-punka, między krautrockową mechanicznością a psychodeliczną spontanicznością. Jest tu dużo pięknego noisu a la Sonic Youth i tego, co w najnowszej muzyce najmodniejsze – pogłosu. Nawiązywanie do garażowych zespołów z lat 60. przywodzi na myśl Black Lips (słychać to skojarzenie dość wyraźnie w “Bleed Me” i “Garbage in the Grass”), ale Sex Church zamiast beztroskiej radości prezentują ponury smutek godny Joy Division i gniew. Jak można wyczytać w Internecie: ich muzyka inspirowana jest depresją, frustracją, rozczarowaniem i tym podobnymi rodzajami wewnętrznego zamieszania.

W takim zamieszaniu, gdzieś pomiędzy melodyjnością a hałasem rodzi się twórczość Sex Church. Trzy kompozycje na płycie to krótkie instrumentale. “Put Away” to wprowadzenie pełne curtisowskiego smutku, “Colour out of Space” jest przerywnikiem godnym formacji nu-jazzowej, a “Always Home” to rozemglone pożegnanie, które dobiega słuchacza gdzieś ze środka nocy. Kanadyjczycy grają nieco podobnie do The Horrors, ale bardziej mrocznie, ich shoegaze przypomina A Place to Bury Strangers; choć utwór tytułowy (raczej niepotrzebnie rozciągnięty do 7 minut) ma w sobie marzycielsko-senną melodyjność Slowdive, nadal posiada specyficzną surowość. Nawiązanie do krautrocka – “Beneath the Bottom” – jest o poziom wyżej od podobnego kroku z debiutu, panowie pozwalają sobie na więcej swobody tworząc kawałek o szybkim rytmie, pełen przesterów i krzyku.

Krzyk i pogłos sprawiają, że warstwa tekstowa nie jest tym, na co się podczas słuchania tej płyty zwraca uwagę. Dodatkowo ukrycie wokalu pod grubą warstwą hałaśliwych, przesterowanych gitar sprawia, że w większości przypadków nie będziemy w stanie usłyszeć, o czym śpiewa – czy raczej melorecytuje – wokalista. To, co da się dosłyszeć, specjalnie nie zachwyca, nie robi też negatywnego wrażenia. Można chyba zaufać zagranicznym recenzentom stwierdzającym, że piosenki Sex Church są depresyjne, ale dojrzałe.

“Growing Over” słucha się przyjemnie, choć oczywiście po pewnym czasie kawałki zlewają się ze sobą. Przeciwdziałają temu, z różną skutecznością, wstawki instrumentalne oraz zmiany tempa. Najpiękniejszy jest kawałek “Paralyze”, jazgotliwie sonicowy, z melodyjnością godną Nirvany i piękną końcówką przypominającą starsze nagrania Kombajnu Do Zbierania Kur Po Wioskach. Gdybyż młoda polska muzyka potrafiła być wtórna w tak uroczy sposób.

Katarzyna Borowiec

Paralyze by Sex Church


Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (Jeszcze nie oceniano)



Dodaj komentarz

Piotr Rogucki- ogldaj minikoncert




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.