08.05.2016 12:30

Autor: Ewelina

Selah Sue wystąpiła w Starym Maneżu

Kategorie: Czytelnia, Relacje z koncertów

Wykonawcy:


Selah Sue wystąpiła w Starym Maneżu
Gdańsk/6.05.2016

Entuzjastyczne zwieńczenie trasy.

Selah Sue chyba naprawdę lubi grać koncerty w Gdańsku. W ciągu niecałych czterech lat zagrała ich bowiem aż trzy, każdy w innym klubie. Ze swoim trzecim występem zawitała do Starego Maneżu, stosunkowo nowej sali koncertowej na mapie Gdańska. Jak wokalistka wypadła na żywo? Mam na to tylko jedno określenie – fenomenalnie.

Można było zastanawiać się, czy nie nastąpi pewnego rodzaju przesyt jej koncertami, czy publiczność dopisze, czy Selah po tylu trasach koncertowych będzie jeszcze w stanie wykrzesać z siebie resztki energii, żeby zabawić ludzi. Te niepewności okazały się bezpodstawne. Było łatwo zauważyć, że jest całe mnóstwo ludzi, którzy chcą ją usłyszeć na żywo, a i artystka najwyraźniej chciała zobaczyć ich. Energia i pewnego rodzaju werwa występująca zarówno na scenie jak i pod nią była niesamowita. Już na samym początku wokalistka stwierdziła, że czuje nasz zapał. I być może właśnie dzięki tej wymianie dobrych fluidów mogliśmy bawić się na świetnym koncercie.

Sanne Putseys zaczęła od spokojniejszych brzmień – zaśpiewała dwie piosenki przy akompaniamencie klawiszy. Jedną z nich był znakomity cover Billie Holiday – “I Love You Porgy”. Przy “Reason” wokalistka udowodniła, że swoim głosem może przenosić góry. Na żywo brzmi on jeszcze lepiej, niż w studyjnym wydaniu, jest po prostu kolejnym instrumentem i więcej w zasadzie nie potrzeba. Po kilku utworach publiczność rozkręciła się na dobre. Kto by pomyślał, że “partie rapowe” wychodzą tej dziewczynie równie kapitalnie jak śpiewanie – Selah zachwyciła nas bowiem kolejnym coverem, tym razem czymś z repertuaru Lauryn Hill – “Lost Ones”, który został wykonany razem z “Black Party Love”. Przy tych piosenkach nie można odmówić zespołowi zgrania i funkowego zacięcia, a także genialnej barwy głosu wspomagającej wokalistki. Na koncercie zabrzmiało wiele kawałków z ostatniej płyty (recenzja) Selah Sue, m.in. “I Won’t Go for More” i  “Alone“, gdzie wszyscy śpiewali refreny oraz “Together“, w którym ponownie mogliśmy zapoznać się z możliwościami wokalnymi artystki. Usłyszeliśmy także utwory z poprzedniego wydawnictwa (recenzja) – przede wszystkim “This World“, podczas którego zaprezentowany został zespół (ach, ten basista), a także skoczny “Raggamuffin” i “Peace of Mind”. Podczas koncertu zespół rzucał się ręcznikiem, ktoś z publiczności pobił z zachwytu butelkę/szklankę, a sama Selah dziękowała Kinder Bueno za to, co dla niej zrobili. Po długich oklaskach i krzykach grupa powróciła na scenę, a wokalistka zapytała, co chcemy usłyszeć. Padło kilka propozycji. Na bis usłyszeliśmy więc “Time”, przy którym mogliśmy zwolnić tempo. Następnie padło wyczekiwane “Fear Nothing” i soulowe “Crazy Vibes”.

To był ostatni koncert tej trasy Selah Sue. Artystka wraz ze swoim zespołem udowodnili, że potrafią grać niemal w każdym charakterze – od akustycznych brzmień, przez reggae’owe klimaty, aż do fantastycznej zabawy funkiem, soulem i rockiem. Ich występ był zróżnicowany pod względem tempa, bez ciągłego pędu, ale z energiczną bezkompromisowością, która porwała ludzi do tańca. Pokazali wielkość płyty “Reason” i przypomnieli “Selah Sue”. Również sam klub spełnił swoją rolę. Można śmiało powiedzieć, że jest to jedno z ciekawszych miejsc koncertowych w Trójmieście. Oświetlenie, organizacja, dźwięk – wszystko było w jak najlepszym porządku. Na takich koncertach warto bywać, bo zgrany zespół to skarb, a zespół grający muzykę z duszą w wesołym wydaniu jest niebem na ziemi.

Ewelina Malinowska
fot. Karol “Tarakum” Makurat (zobacz pełną galerię z koncertu)




Dodaj komentarz

Piotr Rogucki- ogldaj minikoncert




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.