23.12.2011 07:30

Autor: Tomek Milewski

Selah Sue – “Selah Sue”

Kategorie: Albumy zagraniczne, Recenzje

Wykonawcy:


Selah Sue – “Selah Sue”
Warner Music/2011

Młoda dusza europejskiego soulu.

Na piedestale kobiecego soulu, od dłuższego czasu figurują dwa dobrze znane nazwiska: Erykah Badu i Lauryn Hill. Od niedawna te niekwestionowane pozycje zajmowane przez Amerykanki zaczynają atakować europejskie artystki. Kilka miesięcy temu wyszedł, kolejny dobrze przyjęty album Nneki, która zaczyna nadawać rytm nowej fali soulu, a troszkę wcześniej, bez większego echa wydany został debiutancki krążek Selah Sue.

Sanne Putseys, bo tak naprawdę nazywa się ta młodziutka artystka z Belgii, swój pierwszy długogrający krążek, który nazwała po prostu “Selah Sue” i wydała go już przeszło pół roku temu. Jednak dopiero teraz wokoło niej narasta burza zachwytów. W moje ręce album trafił dosyć przypadkowo, a już pierwsza piosenka, o dziwo, jest przeze mnie dobrze znana. Tylko skąd? O artystce wcześniej nie słyszałem, na listach przebojów też chyba nie gościła za często. Więc skąd? Ano z najbardziej spersonalizowanego środka przekazu, jakim jest reklama. Ludzie od marketingu nie od parady mają głowy na karkach, aby wyszukiwać takie nierozpoznawalne jeszcze perełki, jaką jest przykładowo “This World”, i kupowanie ich za relatywnie małe pieniądze. To jest jak najbardziej dowód na to, że potencjał w muzyce Selah Sue jest i to całkiem spory!

Wracając do płyty i do pierwszego utworu jakim jest właśnie “This World”. Cały utwór jest prowadzony na wyraźnej linii basu i rewelacyjnym czarnym głosie, któremu towarzyszą trzaski płyty winylowej. Pościelowa atmosfera ,cały czas, w utworze jest podszyta przez pewnego rodzaju niepokój, który materializuje się w genialnym przełamaniu z sekcją dętą wyjętą prawie żywcem z numerów Edith Piaf.

Zresztą zabaw stylistyką na płycie będzie całkiem sporo. Kolejna piosenka nawiązuje do kultury r&b i sprowadza wokal Selah prawie do rapowania. “Raggamuffin”, delikatnie przygotowuje nas na rytmiczne bujanie się w takt jamajskiej muzyki. Zabawy elektroniką serwują nam takie piosenki jak: “Crazy Vibes” czy “Black Party Love”. Na płycie znajdują się również akustyczne i wyciszone “Mommy”, “Explanations” czy “Summertime”.

Świetnie wypada utwór “Please” z gościnnym udziałem Cee-Lo Greena, który jest głosem projektu Gnarls Barkley. Selah Sue prezentuje barwę głosu łudząco podobną do Nneki i w połączeniu z wokalem Greena, tworzy mieszankę, wręcz wybuchową!

Jej teksty opowiadają głównie o emocjach, które podobno uwielbia analizować. Nic więc dziwnego, że zaczęła studiować psychologię. W ten sposób utwory, które tworzy są idealną kombinacją inteligencji i emocjonalności muzycznej, do której jak wiem najlepiej nadaje się dusza. Jestem nieopisanie zasmucony, że na album ten trafiam dopiero po tak długim okresie od premiery.

Tomek Milewski


Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (10 głosów, średnio: 7,80 / 10)



Dodaj komentarz

Piotr Rogucki- ogldaj minikoncert




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.