01.05.2015 17:56

Autor: Jarosław Kowal

Sambor – “Bruksizm”

Kategorie: Albumy polskie, Recenzje

Wykonawcy:


Sambor – “Bruksizm”
Sambor Music/2015

Emocjonalny tygiel.

Jako Pomorzanin w naturalny sposób kojarzę Sambora przede wszystkim z lokalnym dwunastowiecznym księciem, a muzyczny projekt o takiej nazwie wzbudził we mnie podejrzenia jakoby czekała mnie konfrontacja z muzyką przypominającą Żywiołaka lub Psio Crew, tyle że w wydaniu nadmorskim. Nie mogłem się bardziej pomylić, “Bruksizm” to muzyka osadzona przede wszystkim we współczesnych trendach.

Spotkanie z twórczością Sambora Kostrzewy nie było miłością od pierwszego wejrzenia. Na początku marca ukazał się teledysk do utworu “Queen”, który nie trafił do mnie ani muzycznie, ani wizualnie. Miałem wrażenie, że to Robert Gawliński postanowił zamienić proste riffy na proste bity, a do tego sklecił krótki dokument o życiu towarzyskim wielkomiejskiej młodzieży. Zupełnie inne emocje wyzwolił klip opublikowany miesiąc później. “Błękit” wygląda pięknie i przede wszystkim pięknie brzmi. Podobno ideałem w chińskiej kuchni są potrawy wyzwalające kilka smaków jednocześnie. Gdyby dało się skonsumować “Błękit”, byłby w Państwie Środka przysmakiem. W oszczędnym podkładzie z jednej strony potężny bas wystukuje monotonny rytm, z drugiej w wysokich tonach pojawiają się minimalistyczne smaczki, a gdzieś spomiędzy wyłania się głos o mało oryginalnej barwie, a jednak idealnie dopełniający nieorganiczne dźwięki. Dobrze słucha się także tekstu, który nie popada w żadną z częstych w języku polskim skrajności, czyli albo grawitowanie ku rubasznym afirmacjom rozrywek życia codziennego, albo gorzkie żale w szyku przestawnym.

Miałem momenty zwątpienia. Ponure odśpiewywanie: “Ene, due, rabe” z początku skojarzyło mi się z gotycką ulicą Sezamkową ulokowaną gdzieś u podnóży zamku w Bolkowie, ale później przypomniałem sobie, jak Switchblade Symphony po mistrzowsku wstrzyknęło mrok w “London Bridge Is Falling Down“, co w najmniejszym stopniu nie wywołało u mnie dyskomfortu. Kiedy już uporałem się z własnymi lingwistycznymi uprzedzeniami, nie mogłem oderwać się od tego utworu, a w końcu stał się moim ulubionym na “Bruksizmie”. Podobnie jak w “Błękicie”, wyraźne są tutaj sprzeczności – tym razem głównie nastrojowe – a rezultatem jest spójna, wielowarstwowa kompozycja o ironicznym tekście.

Mam świadomość, jak bardzo HV/Noon i Syny zmieniają oblicze polskiego rapu (zwłaszcza w zakresie podkładów), niemniej do mnie poza A.J.K.S. i ekipą związaną z Rap Addix zupełnie nie przemawiają rodzime wyroby tego gatunku. Kiedy więc Osa zaczął “Północ/Południe” od: “Oplatasz mackami jak Kraken”, zgorszyłem się bardziej niż przy “Ene Due Rabe”, tym razem jednak trwale. Usunąłem ten utwór z tracklisty “Bruksizmu”, nie potrafię się odnaleźć także w korporacyjnej poezji z “Kamikaze”, która opisuje świat, w jakim nigdy nie chciałbym się znaleźć. Do pozostałych piosenek często wracam mamiony ich przedziwnymi właściwościami do wyzwalania melancholii, radości i niepokoju w tym samym czasie.

Jarosław Kowal


Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (9 głosów, średnio: 6,78 / 10)



Dodaj komentarz

Piotr Rogucki- ogldaj minikoncert




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.