24.09.2014 08:00

Autor: Dorota Szubska

Samaris – “Samaris”

Kategorie: Albumy zagraniczne, Recenzje

Wykonawcy:


Samaris – “Samaris”
One Little Indian Records/2013

Preludium do jesieni.

Opadające liście, tkające od niechcenia cienki dywan w brunatnych odcieniach, chłodne wieczory i jeszcze chłodniejsze poranki – znak, iż najwyższy czas zaopatrzyć się w pokaźny stos książek, puzzle, gorącą czekoladę i arsenał płyt wprowadzających w melancholijny, jesienny nastrój. A że szaruga za oknem wymaga właściwej oprawy dźwiękowej i znacznego upiększenia, polecam wzbogacenie prywatnej kolekcji przyjemnie dołujących albumów o zeszłoroczne dzieło islandzkiej grupy Samaris – “Samaris”.

Na debiutanckim albumie zespołu, utrzymanym w triphopowo-dubstepowym klimacie znalazło się dwanaście utworów, w tym także kompozycje pochodzące z poprzednich dwóch EP-ek oraz cztery remiksy. Subtelny, nieco nieśmiały głos Jófridur Ákadóttir, uwodzące brzmienie klarnetu w wykonaniu Áslaug Rún Magnúsdóttir oraz elektroniczne dźwięki i loopy generowane przez programistę i klawiszowca Thórdura Kári Steinthórssona składają się na dość innowacyjne, wielowarstwowe brzmienie. Warstwa liryczna została w znacznym stopniu zainspirowana wyspiarskimi korzeniami tria, bowiem teksty utworów zaczerpnięte zostały z dziewiętnastowiecznych islandzkich pieśni ludowych.

Islandzcy artyści pokroju Björk, Ólafura Arnaldsa, Sigur Rós czy adoptowanego w ostatnim czasie przez wyspę Low Roar, wytyczyli we współczesnej muzyce nowy trend, przesycony do granic możliwości mieszaniną smutku, depresji, nadziei i kontrolowanej histerii – i Samaris jak najbardziej się w ten trend wpisuje. Nie ma się zresztą czemu dziwić, bowiem surowy krajobraz Islandii – stanowiący dla rozlicznych muzyków źródło niekończącej się inspiracji – aż doprasza się o utrwalenie w postaci enigmatycznych, chłodnych kompozycji. Grupa w pełni wykorzystuje magiczny potencjał miejsca oraz islandzkiej kultury, i niczym w słynnej polskiej bajce z lat 60. o zaczarowanym ołówku, za pomocą dźwięków kreśli wizje wielkich dystansów, wulkanicznych wertepów i obezwładniająco chłodnych lodowców, które natychmiast ożywają w wyobraźni słuchacza. Debiutancka płyta Samaris stanowi piękny hołd dla tego wysuniętego daleko na północ zakątka, jakim jest Islandia.

Dorota Szubska


Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (6 głosów, średnio: 7,33 / 10)



Dodaj komentarz

Piotr Rogucki- ogldaj minikoncert




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.