09.11.2011 07:00

Autor: Katarzyna Borowiec

S.C.U.M – “Again Into Eyes”

Kategorie: Albumy zagraniczne, Recenzje

Wykonawcy:


S.C.U.M – “Again Into Eyes”
Mute/2011

The Horrors Junior.

Być mężczyzną znaczy być niekompletnym, emocjonalnie ograniczonym; męskość jest chorobą braku, a mężczyźni są emocjonalnymi kalekami – tak pisała Valerie Solanas. W 2008 roku pięć emocjonalnych kalek z południowo-wschodniego Londynu założyło zespół. Postanowili nazwać go skrótem stanowiącym tytuł radykalnie feministycznego manifestu niedoszłej morderczyni Andy’ego Warhola, S.C.U.M (Society for Cutting Up Men).

Od tamtej pory w zespole nastąpiły dwie zmiany personalne, skutkiem czego na perkusji gra kobieta – Melissa Rigby. Być może to dzięki niej piosenki S.C.U.M nie są emocjonalnie upośledzone. “Again Into Eyes” to album pełen uczuć, unikający konkretnej tematyki, praktycznych problemów, “męskiej” rzeczowości. To pływanie w rozedrganej przestrzeni. Valerie chyba by nie przekonał, ale może przynajmniej mógłby ją nieco zdezorientować.

S.C.U.M to kolejny zespół shoegaze’owy. Debiutowało ich ostatnio sporo, ale piątka Londyńczyków wcale nie wtapia się tak łatwo w tłum. Nie wystaje też z niego zanadto, jednak powiedzieć, że tej płyty źle się słucha, byłoby kłamstwem. Zespół tworzą, oprócz wspomnianej pani, czterej panowie. Huw Webb to młodszy brat Rhysa, znanego z formacji The Horrors. Czy to jest przyczyną, czy coś innego, fakt, że sporo jest między tymi formacjami brzmień podobnych. Starsi koledzy nie mają do młodszych pretensji, przeciwnie, lubią się nawet na tyle, żeby razem koncertować – S.C.U.M supportowali Horrorsów zimą ubiegłego roku. Samuel Kilcoyne ma znanego ojca – jest nim Barry 7, działający niegdyś w formacji Add N to (X). Wpływy electroclashu są również słyszalne na “Again Into Eyes”. Klawiszowiec Bradley Baker i wokalista Thomas Cohen pochodzą z mniej muzycznych rodzin.

Debiut zespołu jest – co dosyć typowe – mieszanką wpływów. “Days Untrue” na milę pachnie płytą “Primary Colours” (która odsyła do kolejnych wykonawców). Na pierwszym singlu grupy, wydanym trzy lata temu, Cohen śpiewał nawet jak Faris, na szczęście mu przeszło. Obecnie brzmi trochę jak frontman Psychedelic Furs, trochę jak Alan Vega z Suicide, i bardzo jak wokalista The Veils. Szczególnie dobrze słychać to podobieństwo w nastrojowym, klawiszowym utworze “Paris” (z cyklu utworów nagranych na trasie; były jeszcze “Athens”, “Berlin” i “Warsaw”), brzmiącym jak kolaboracja Finna Andrewsa ze Slowdive.

Płyta zaczyna się mocnymi dźwiękami, by powoli się uspokajać. Przystanąć można nad “Cast Into Seasons” z mrocznymi smyczkami. Szczytem hałasu jest “Summon the Sound”, potem stopniowo robi się ciszej. Dziwnym tworem jest “Requiem”, trochę rozłażące się w kilogramach echa i wyjących dźwiękach. W ogóle “Again Into Eyes” to królestwo pogłosu (chillgaze?). Na koniec zostawiono utwór najdłuższy – “Whitechapel”, z niosącym rytmem. Całość jest całkiem zgrabna, jeśli przymknąć oko na wszechobecne podobieństwa, można się bawić nienajgorzej.

Katarzyna Borowiec


Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (4 głosów, średnio: 7,00 / 10)



Dodaj komentarz

Piotr Rogucki- ogldaj minikoncert




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.