04.10.2014 09:00

Autor: Szymon

Remixy i covery, które wstrząsnęły (moim) światem

Kategorie: Czytelnia, Felietony, POLECAMY

Wykonawcy: | | | | | | | |


Remixy i covery, które wstrząsnęły (moim) światem

Czyli jak zwrócić na siebie uwagę i przypodobać się fanom.

Jednym ze sposobów na zaistnienie w przemyśle muzycznym przez początkującego artystę jest zremixowanie lub zcoverowanie hitowego utworu uznanego już wykonawcy. Dobrze, gdyby nastąpiło to zanim ów przebój zniknie z list przebojów. Najlepiej zaś, by jego twórcza reinterpretacja pojawiła się w sieci, gdy właściwa kompozycja jest u szczytów popularności. Wtedy muzyk ma duże szanse nie tylko na to, żeby zauważono jego pracę (remix lub cover), ale może także liczyć, że słuchacze zainteresują się jego pozostałymi utworami zamieszczonymi np. w serwisie SoundCloud czy Bandcamp. Co więcej, jeśli okaże się, że i te utwory przypadną odbiorcom muzyki do gustu opcję “Free download” będzie mógł wkrótce zamienić na “Buy” i w końcu zacznie zarabiać pieniądze. Bo przecież artyści nie samą muzyką żyją.

Często mam ochotę potańczyć przy dźwiękach ulubionej piosenki, ale zwyczajnie jej czegoś brakuje. Od czego są jednak remixerzy, którzy wychodzą naprzeciw moim oczekiwaniom. Kilku z nich potrafi uczynić twórczą reinterpretację utworu równie interesującą, co sam oryginał.

RAC (Remix Artist Collectiv) to dziś w zasadzie już jedna osoba. Pochodzący z Portugalii, a osiadły w Portland, w stanie Oregon, André Allen Anjos od kilku lat raczy słuchaczy znakomitymi elektronicznymi remixami przebojowych, często rockowych utworów. Zabłysnął biorąc na warsztat m.in kompozycje Phoenix, Lany Del Rey czy Kings of Leon. Dziś nie tylko remixuje, ale nagrywa i własne, autorskie kompozycje.

Podobną drogę obrał osiadły na stałe w Kanadzie Szwajcar Cyril Hahn, który rozbiera na czynniki pierwsze m.in. kompozycje gwiazd R&B (Destiny’s Child, Mariah Carey czy Solange), by później poskładać je w zupełnie nowe, często nie pozbawione głębi utwory. Jego wersja “Losing You” to kreacja w najczystszej postaci.

Zdarza się bardzo często, że remixy nie są w stanie przebić oryginału. Są jednak i takie, które potrafią im dorównać. Nie mówię tylko o ilości odsłon, ale także o jakości jaką niosą ze sobą owe kompozycje. Sztuka ta udała się, i to nie tylko moim zdaniem, belgijskiemu DJ-owi i producentowi kryjącemu się pod pseudonimem The Magician. Jego reinterpretacja kompozycji “I Follow Rivers” z repertuaru Lykke Li w 2011 roku przez wiele tygodni królowała na europejskich listach przebojów i jest bliska przekroczenia pułapu pięćdziesięciu milionów odsłon w serwisie YouTube.

Nie lada sztuki dokonał także Jamie xx, który przy współudziale The xx zreinterpretował – i tu uwaga – cover utworu “You’ve Got the Love” z repertuaru Candi Station zaśpiewany przez Florence Welch. Od disco-funky, przez drapieżny rockowy numer, na odrealnionej elektronice kończąc. Jak tu nie kochać remixu.

Artyści, którzy podejmują się prób zmierzenia się z doskonałymi utworami innych wykonawców chcą często zostawić na nich swoje autorskie piętno. Bywa to dla nich zgubne (przecież jest całe mnóstwo nieudanych remixów), a czasem naprawdę tak niewiele potrzeba, by zmienić utwór nie niszcząc jednocześnie jego wdzięku.

Wyczucia niezbędnego w sztuce remixu nie zabrakło Krystal Klear podczas pracy nad kompozycją “Everything is Emebarassing” z repertuaru Sky Ferreiry (swoją drogą ciekawe, co myśli o tym skonfliktowany z wokalistką współautor – Dev Hynes). Liryczny, osobisty i intymny utwór po przenosinach na parkiet stracił niewiele ze swojego wyjątkowego klimatu, a wręcz został nasycony dodatkową intensywnością.

Cover to dla artystów, nie tylko początkujących, okazuje się być większa pułapka niż sam remix. Raz chcą się zmierzyć z piosenką, wydawać by się mogło nietykalną, a innym razem po prostu nadać blasku całkiem zwyczajnemu utworowi. Więcej tu zależy od samych wykonawców. Muszą oni wgryźć się w kompozycję, wypić z niej nieco soku (tak, by poczuć jej smak i aromat), lecz jednocześnie pozwolić jej dalej żyć. Ważne są ich własne doświadczenia, wrażliwość i uczucia. Nie lada odwagi wymaga też ingerowanie w samą muzykę. Zdarzają się śmiałkowie, którym nieobce są i tego rodzaju wyzwania.

Ostatnimi czasy rekordy popularności pobija Kiesza. Wojownicza Kanadyjka broni się też przed tym, by nie pozostać artystką jednego utworu. Czy jej się to uda – czas pokaże. Tymczasem szereg innych wykonawców próbuje wypłynąć na fali jej nieoczekiwanego sukcesu. Próby zreinterpretowania przeboju “Hideway” podjęła się wokalistka i autorka tekstów Eliza Shaddad. W efekcie powstała kompozycja, której nie powstydziliby się sami The xx. Taneczny, house’owy gwóźdź parkietowy, z pomocą producenta o wdzięcznym pseudonimie Turtle (może to kolejne z wcieleń Jamiego xx?), przemieniła w nastrojowy, wręcz osobisty utwór. Życzę jej jak najszybszego wyjścia z ukrycia. Pytanie, czy jakże udany i tak odbiegający od oryginału cover jej w tym pomoże?

Miłym zaskoczeniem okazał się dla mnie dream-popowy cover przeciętnego rockowego utworu Kings of Leon. Scavenger Hunt “swoim” “California Waiting” sprawili, że uwierzyłem w czekającą gdzieś tam na mnie Kalifornię. Trochę spokoju, szczypta naiwności i przeniosłem się na chwilę daleko stąd. Pełna uroku wersja kompozycji z pewnością nie zawojuje list przebojów i nie odbierze fanów gwiazdom rocka, ale na pewno ucieszy kilku spragnionych słońca marzycieli.

Śpiewanie coverów cieszy się dość dużą popularnością wśród nastoletnich uczestników muzycznych talent-show. Często nie mają oni jeszcze w swoim repertuarze własnych kompozycji i decydują się na zaśpiewanie podczas programu piosenki któregoś ze swoich idoli. Jedni rozczarowują (zawodzi zwykle dobór utworu lub po prostu brak umiejętności), a drudzy zaczarowują (przecież trenowali w domowym zaciszu przed kamerkami komputerów i występowali już, jakby nie było, przed tysiącami widzów).

Jak najlepiej wyrazić uznanie dla twórczości podziwianego zespołu? Oczywiście nagrywając w hołdzie swój ulubiony utwór. Na kompilacji “A Tribute to Fleetwood Mac” Lykke Li zaśpiewała w przejmujący w sposób kompozycję “Silver Springs”. Potraktowała utwór jakby był jej własnym “dzieckiem”. Z troską, miłością i oddaniem. Godne podziwu.

Sztuka remixu i coverowania polega też na zabawie. Nierzadko artyści oddają jej się, ot tak po prostu. Zwykle ciekawi są końcowego efektu i reakcji swoich, przecież tak bardzo lubiących niespodzianki fanów. Świetnie sobie z tego zdaje sprawę Mayer Hawthorne, który poza swoimi autorskimi kompozycjami i licznymi gościnnymi występami (m.in. u SebastiAna) śpiewa także piosenki swoich dobrych znajomych (Chromeo).

Spośród możliwych opcji pozostała już chyba tylko jedna. Co byście powiedzieli na to, żeby któryś z artystów zcoverował remix jakiegoś utworu? Czy jest to w ogóle możliwe?

Szymon Matlak




Dodaj komentarz

Piotr Rogucki- ogldaj minikoncert




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.