14.11.2013 08:00

Autor: Kasia Wojtasik

Relacja z warszawskiego koncertu Placebo

Kategorie: Czytelnia, Relacje z koncertów

Wykonawcy:


Relacja z warszawskiego koncertu Placebo
12.11.2013/Warszawa

Jak można się skończyć będąc w formie.

Idąc na koncert zastanawiałam się, czy przy okazji trasy promującej “Loud Like Love” w setliście znajdzie się jeszcze miejsce dla piosenek ze starszych płyt. Może poza “Every You Every Me”, bo dla tego utworu miejsca na koncertach Placebo zabraknąć nie może. Siedem płyt z czego jedna świeża – bohaterka trasy, tyle muzyki i kolejny koncert w Polsce to zbyt dużo oczywistych przeciwwskazań do grania utworów ze “Sleeping with Ghost” czy “Without You I’m Nothing”. Sądząc po stosunkowo mało licznej publiczności zebranej na Torwarze można przypuszczać, że albo “Loud Like Love” nie tylko mi nie przypadło do gustu (a w ogóle to Placebo skończyło się na “Meds”, jak stwierdził jeden z fanów przed wejściem), albo nad Wisłą występuje przesyt koncertami tej grupy.

Publiczność przywitała ich efektownie – morzem kolorowych balonów fruwających w powietrzu. Ze strony zespołu przywitania nie było, pierwsze “Thank you” padło po kilku utworach. Zaczęli od “B3″ z ubiegłorocznej EP-ki i w klimacie “świeżości” utrzymana była pierwsza połowa koncertu. Jako drugie “For What It’s Worth” (z przedostatniej płyty “Battle For The Sun”), potem tytułowe “Loud Like Love”, które porwało nie tylko najbardziej zaangażowaną część publiczności. Niedługo po tym zabrzmiało ekstatycznie przyjęte, choć nie do końca najpiękniej wykonane “Every You Every Me”. Był to krótki powrót do przeszłości, bo zaraz po nim Panowie przypomnieli, z okazji jakiej płyty znaleźliśmy się na Torwarze. Popłynęła seria nowych kawałków (m.in. “Too Many Friends”, “Purify”, “Rob the Bank”), przerwana nieco tylko starszym “Speak In Tongues”. Wydawało się, że zapas koncertowych utworów z “LLL” został wyczerpany (jak się okazało, niesłusznie, bo jeszcze później gdzieś między starszym repertuarem wplecione zostało “Exit Wounds”). Drugą połowę koncertu zdominowały “starocie’. Dorze było usłyszeć “Meds” i “Song To Say Goodbye” zaśpiewane z tym samym nerwem, jaki znam z poprzednich wykonań. Słowa usłyszane przed koncertem, o tym, że skończyli się (cóż za fatalne i jednocześnie trafne określenie) na tym granicznym albumie “Meds” jakoś nabrały znaczenia. Może dlatego, że Brytyjczycy zrobili niemałą niespodziankę grając w Warszawie “Space Monkey”. Na zakończenie, a jakże, “Bitter End”, ale żaden koniec nie jest tak gorzki, gdy spodziewasz się bisów. Tym bardziej, gdy otwiera go “Teenage Angst”. Molko i spółka zagrali na zakończenie wtorkowego wieczoru jeszcze cover “Running Up That Hill” i  “Infra Red” (znowu “Meds”!).

Placebo na żywo nadal nie można odmówić siły rażenia, nieraz potrafią zmiażdżyć porządna ścianą gitar, albo zaskoczyć skrzypcowa partią. W kwestii tego, co wykonują nie jestem już entuzjastką. Niestety należę do miłośników wczesnego Placebo i ta sympatia znacznie maleje po “Meds” właśnie. Całe szczęście, biorąc pod uwagę, że to koncert promujący nowy album, dostałam podczas wtorkowego koncertu trochę przyjemnych muzycznych retrospekcji. Na więcej liczyć chyba nie można było, w końcu jest rok 2013, a niedawno ukazała się siódma płyta zespołu.

Katarzyna Wojtasik




Dodaj komentarz

Piotr Rogucki- ogldaj minikoncert




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.