04.04.2014 14:53

Autor: Michał Wieczorek

Red Fang w Basenie

Kategorie: Czytelnia, Relacje z koncertów

Wykonawcy:


Red Fang w Basenie

Bestia przyjechała do Warszawy.

Na pierwszy zespół tego wieczoru nie zdążyłem, występujących jako drugi support The Shrine widziałem po raz trzeci. Nie zrobili na mnie takiego wrażenia, jak za pierwszym razem. Wtedy jednak grali w Saturatorze, spóźnieni na swój własny występ przed Fu Manchu. W dużej przestrzeni Basenu trojka kalifornijskich muzyków odnalazła się gorzej, niż w malutkim praskim klubie i nieco większym Powiększeniu. Choć starali się ze wszystkich sił, temu koncertowi brakowało brawury.

Jej za to mieli w nadmiarze Red Fang. Od pierwszych dźwięków i entuzjastycznej reakcji publicznej wiadomo było, kto tu jest prawdziwą gwiazdą. Nie spodziewałem się aż tak dobrego przyjęcia, a ni tego, że muzyka czterech Amerykanów zmiecie mnie tak mocno. Przyznaję, płyty nie robią na mnie wielkiego wrażenia, ot, bardzo dobrze zagrany stoner rock, ale zespół pokazuje swoje kły dopiero na żywo. Głośno, wyraziście, agresywnie, psychodelicznie. Tak było przez cały czas, podłoga trzęsła się od pogujących fanów, a Red Fang z każdą piosenką czuł się coraz pewniej i odważniej. Sięgali przede wszystkim do utworów z wydanej w zeszłym roku “Whales and Leeches”, ale nie zapominali o swoich poprzednich pozycjach. Po prostu koncertowa bestia, bez problemu zdobyli Basen. Stoner rock jest jednym z najmniej innowacyjnych gatunków rocka, jednak czwórka z Portland pokazuje, jak można grać, nie odchodząc za bardzo od tradycji, jednocześnie nie popadając w wyświechtane klisze. Poniedziałkowy koncert był pokazem pewności, siły i przebojowości.

Oby wrócili jak najszybciej.

Michał Wieczorek




Dodaj komentarz

Piotr Rogucki- ogldaj minikoncert




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.