08.06.2013 16:09

Autor: Marek Cieślak

Queens of the Stone Age – “…Like Clockwork”

Kategorie: Albumy zagraniczne, Recenzje

Wykonawcy:


Queens of the Stone Age – “…Like Clockwork”
Matador Records/2013

My God is QOTSA.

Długo trzeba było czekać na szósty album Queens of the Stone Age. Po ostatnim raczej słabszym wydawnictwie “Era Vulgaris” Josh Homme wydał naprawdę ciekawy krążek z Them Crooked Vultures oraz borykał się z problemami natury zdrowotnej po tym, jak na skutek komplikacji podczas operacji kolana chwilowo przeniósł się na tamten świat. Po tym wszystkim zmuszony był do chwilowego rozbratu z muzyką. Myślę, że pośrednio dzięki tym wydarzeniom losowym Queens of the Stone Age złapali w swojej karierze drugi oddech.

Krążek otwiera “Keep Your Eyes Peeled” – rozpoczyna go dźwięk tłuczonego szkła, potem pojawia się ciężki brudny riff, a wokale uzupełnia Jake Shears z Scissors Sisters. “If I Had a Tail” kipi przebojowością i od pierwszych sekund jedna stopa wystukuje rytm, a druga ma ochotę docisnąć pedał gazu. Za ciosem idzie też “My God Is the Sun”, które śmiało można uznać za koncertową petardę w stylu starszych Queensów. Wrażenie robi również mocno emocjonalne “I Appear Missing”. Josh Homme ujawnia również swoje balladowe oblicze i niczym pustynne wcielenie Elvisa wyśpiewuje najspokojniejsze na płycie “The Vampyre of Time and Memory” oraz “…Like Clockwork”. W tym ostatnim za bębnami zasiadł były pałker Mars Volty – Jon Theodore – wspierający skład QOTSA na koncertach. Nie sposób też pominąć udziału Trenta Reznora. Jego wokal w “Kalopsia” kapitalnie zgrał się z głosem lidera Queensów, co prawda usłyszmy go bardzo krótko, lecz dość intensywnie. Mówiąc o gościach należy też nadmienić klawisze Eltona Johna w “Fairweather Friends” świetnie urozmaicające kawałek.

Wszyscy ci goście tak naprawdę pozostają tłem dla głównego aktora tego spektaklu jakim jest Josh Homme, który jak sam przyznaje, miał problem z powrotem do muzyki po szpitalnych przejściach. Możliwe, że gdzieś głęboko w sobie musiał na nowo zdefiniować proces pisania/tworzenia muzyki. Pierwszym utworem jaki napisał był wspomniany “The Vampyre of Time and Memory” i jak przyznał – początkowo go znienawidził. Słychać na tym albumie, że pomimo tych problemów Homme wraz z resztą składu stworzył najlepszą płytę od czasów “Songs for the Deaf”.

Rzadko zdarza mi się, żeby pierwsza myśl po przebudzeniu dotyczyła muzyki, a przyznam, że po intensywnym przesłuchiwaniu “…Like Clockwork” budziłem się nucąc “My God is the Sun”. Według mnie to nie przypadek i dlatego oznajmiam, że przez dłuższy czas my God is QOTSA.

Marek Cieślak


Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (25 głosów, średnio: 8,28 / 10)



Dodaj komentarz

Piotr Rogucki- ogldaj minikoncert




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.