06.04.2012 09:44

Autor: Monika Pomijan

Przepraszam – “Przepraszam”

Kategorie: Albumy polskie, Recenzje

Wykonawcy:


Przepraszam – “Przepraszam”
wyd. własne/2012

Przeprosiny przyjęte.

Przepraszam przypominają o sobie znowu, kiedy wydawałoby się, że odeszli w cień na zawsze. A przecież na rynku nie są od wczoraj, bo pierwszy raz świat usłyszał o nich w odległej przeszłości, cztery lata temu. W tym czasie zdobywali różne nagrody (ładnie się nimi chwalą na Facebooku, ładnie) i drapali pazurkami, odświeżając funkująco-grunge’ową stylistykę, coś jednak sprawiło, że całkiem o nich ucichło. Ludzie zaczęli zachwycać się poetyckim wydźwiękiem ballad spod znaku Mikromusic, gdzieś jeszcze pobrzmiewała sympatia do Pustek, aż okazało się, że przyszedł czas na przeprosiny, że warszawski kwintet tyle zwlekał z pełnoprawnym debiutem.

Prawdą jest to, co powiedział Jacek “Budyń” Szymkiewicz z zespołu Pogodno – nie istnieje druga taka sama formacja jak Przepraszam. I choć w ich nagranym własnym sumptem, self-titled albumem pobrzmiewa twórczość wyżej wymienionych bandów, to jest to tylko echo. Na tym bowiem budowane są hipnotyczne, miejscami kuriozalne, znerwicowane bądź melancholijne piosenki. Zdolność warszawiaków do pisania tekstów niemal zapiera dech w piersiach, gdy połączyć to z niepowtarzalną wrażliwością w tworzeniu melodyjnych kompozycji. Mówi się, że Przepraszam śpiewa o miłości, ale jest to uczucie tak codzienne, że grzechem byłoby się nie wzruszyć zwłaszcza przy “Weselnym”. Niespieszna opowieść Joanny Sokołowskiej o ulotnej więzi między dziewczyną i chłopakiem, o potrzebie bliskości, o znaniu siebie nawzajem – to poetycka ballada na miarę najpiękniejszych kompozycji Natalii Grosiak. Finał z wokalnym wsparciem Grzegorza Uzdańskiego to jak zaproszenie do zakochania się. Wsłuchując się we wszystkie dziesięć utworów człowiek staje się świadkiem niebanalnego konceptu na siebie, jakiego jeszcze polska alternatywa nie widziała. Kwintet wplata najważniejsze w życiu każdego uczucie między zadziorne gitary i grunge’ową duszną atmosferę, a z drugiej strony tworzy misterne, poetyckie balladki. Jest w nich trochę uroczego, dziewczęcego popu spod znaku subtelnej PJ Harvey, bywa też odrobinę folkowo (końcowe partie gitar i klawiszy w “Cudzie”). I tylko rozhisteryzowana “Noga” bezpardonowo rozłupuje tę miłosną, liryczną konstrukcję, będąc kawałkiem nie do końca tutaj potrzebnym. Sygnalizuje jednak, że Przepraszam nie chcą pisać banalnej poezji śpiewanej, ale precyzyjne teksty ubarwić częstokroć noise’owymi gitarami (“Walizka”) czy melorecytacją (“Kaseton”).

Debiutancki album kwintetu to z jednej strony rozbuchana, z drugiej kobieco wyciszona historia o relacjach między dwojgiem bliskich sobie ludzi, ubrana w niemal szaleńczy wachlarz inklinacji. W tekstach mieszają się stereotypy z posmakiem narracji fantasy (“Czarownica”), marzenia i liryczność (“Poezja” – osiem minut piękna), kobiecość (wspominany już “Weselny”), a nawet paranoiczna psychodela (“Kaseton”). To właśnie ta piosenka wybija się ponad inne ze względu na kompletnie absurdalną historię, jaką opowiada, jednocześnie sprawiającą wrażenie głęboko rzeczywistej. Przepraszam tworzą tutaj wizję jak z najlepszych filmów Gilliama, ale idą dalej, przywołując nieśmiertelnego ducha glamu. To skojarzenie staje się tym silniejsze, kiedy sobie przypomnieć image kwintetu i od razu w głowie powstają obrazy rodem z “Velvet Goldmine” Todda Haynesa. I zadziwiające jest to, że ta zgoła całkowicie odmienna stylistyka od panującej na całej płycie, mimo wszystko idealnie wpisuje się w obraną przez Przepraszam drogę.

Jak mówi Gaba Kulka, od tego zespołu można dostać lekkiej paranoi i w tym właśnie tkwi jego największa siła. Emanując gwałtownymi emocjami, nawet tymi podskórnie ukrytymi, zapadają w pamięć bardzo głęboko i stają się osobistym doznaniem każdego, kto tylko zetknie się z tą muzyką. Fantastyczne jest to, z jaką odwagą mieszają całkiem odmienne od siebie stylistyki (glam i folk? No halo!) i wychodzą z tego obronną ręką, nie zapominając o urzekającej wrażliwości. Jeśli tak ma wyglądać polska alternatywa, to niech będzie jej więcej.

Monika Pomijan

Uwolnij Muzykę! jest patronem medialnym wydawnictwa.


Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (10 głosów, średnio: 8,20 / 10)



Dodaj komentarz

Piotr Rogucki- ogldaj minikoncert




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.