28.08.2011 18:58

Autor: Michał Wieczorek

Przemek Sokół – “Slavic Soul”

Kategorie: Albumy polskie, Recenzje

Wykonawcy:


Przemek Sokół – “Slavic Soul”
Mystic/2011

Krakowski trębacz na tropie słowiańskiej duszy. Kierunek poszukiwań: Bałkany.

Przemek Sokół postawił sobie trudne zadania. Jak sam pisze w książeczce dołącznej do albumu, chce uchwycić “ogólnosłowiański sposób odczuwania muzyki i związanych z nią emocji, który odróżnia się od innych”. Już sama idea wrażliwości wspólnej wszystkim Słowianom może wydawać się dość wątpliwa, to na dodatek Sokół próbuje ją ubrać w bałkańskie ramy, a przecież na bogatą tradycję Bałkanów składa się nie tylko słowiańszczyzna. A nawet nie przede wszystkim.

Na szczęście Bałkany Sokół czuje bardzo dobrze. Piosenki, w których bezpośrednio odwołuje się do tej tradycji są zdecydowanie najlepsze w zestawie. Brawurowe, rozpędzone, a jednocześnie naznaczone tą charakterystyczną nostalgią. Ciekawym pomysłem jest zestawienie bałkańskiego instrumentarium i melodyki z białym śpiewem, który nieśmiało pojawia się w “Kamaracie” i odgrywa decydującą rolę w “Zmierzchu dawnych bogów”. Ten drugi utwór ma jednak więcej wspólnego z muzyką Słowian Wschodnich niż Południowych. Sokół nie jest pierwszym, który wpadł na taki pomysł uchwycenia “słowiańskiego ducha”, podobne połączenie wypróbowywał chociażby Balkan Beat Box. Do dobrych rozwiązań należy też “Świętojański sen…” “… i jego epilog”, rozbitą na dwie częście staropolską melodię, której Przemek nadał bałkański sznyt. To też jest dobra droga w poszukiwaniu tej nieszczęsnej słowiańskiej duszy. Gdyby “Slavic Soul” składała się tylko z takich utworów byłoby naprawdę dobrze. Jak łatwo się domyślić, tak jednak nie jest.

“Slavic Soul” rozpada się na dwie częście. Bardziej etniczną i bardziej popową. “Tylko ty” i “Zamknij oczy” całkiem nieźle wpasowują się bałkański klimat całości (ten drugi jest coverem jednej z piosenek Bregovicia), choć od hardrockowych gitar aż zgrzytają zęby. “Zuza Zalambianeska” to ballada mająca wiele wspólnego z miejskim folkiem, chyba inspirowana twórczością Soyki i Turnaua. Jest też “A kiedy przyjdzie taki dzień”. Utwór kompletnie nieudany. Patetyczny, z okropnie wirtuozersko-ejtisową partią gitary, z banalnym tekstem. Zęby bolą od początku do końca, tym mocniej, że ta popłuczyna po Lady Pank znajduje się na samym końcu płyty i zostawia po sobie okropny niesmak. Straszna piosenka, ale myślę sobie, że może Sokół umieścił ją celowo. Przecież Polacy kochają takie granie, o czym świadczy ciągła popularność takich grup jak Scorpions. Serbowie i Chorwaci tez mają ciągoty do patosu. Może Sokół uznał, że taka obciachowość też jest częścią tej “słowiańskiej duszy”, bo naprawdę innego rozwiązania nie widzę.

Przemek Sokół spróbował zsyntetyzować różne tradycje muzyczne i stworzyć z nich nową, ogólnosłowianską całość. Nie do końca mu się to udało, nad całym albumem dominują Bałkany. I chyba na nich powinien skupić się w przyszłości.

Michał Wieczorek


Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (3 głosów, średnio: 6,00 / 10)



Dodaj komentarz

Piotr Rogucki- ogldaj minikoncert




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.