02.02.2012 09:59

Autor: Łukasz Stasiełowicz

Povarovo – “Tchernovik”

Kategorie: Albumy zagraniczne, Recenzje

Wykonawcy:


Povarovo – “Tchernovik”
Denovali/2012

Bojaźń i drżenie?

Povarovo to nazwa kilku miejscowości w Rosji. Tym samym wiemy już, z którego państwa ci muzycy pochodzą. A pewność to w przypadku tego zespołu prawdziwy rarytas. Powód jest bardzo prozaiczny – oni robią większość rzeczy na opak. Poszczególni członkowie ukrywają się pod enigmatycznymi pseudonimami; 8449494, 2ol, <><jkt. Jedynym zwyczajnym jest ten należący do dźwiękowca – burton. Nawet kawałki nie są tradycyjnie ponumerowane; pięć pierwszych ma przypisane negatywne wartości (-05, -04, -03 itd.), tak jakby ich muzyka powoli wydobywałaby się z podziemi. Ta interpretacja daleko nas jednak nie zaprowadzi, gdyż utwory opatrzone pozytywnymi wartościami, wcale nie wzbudzają uśmiechu – wręcz przeciwnie; końcówka albumu nadaje się jako podkład do makabrycznego horroru (“”66 Breath”, “Black Powder”).

Kolejną sprawą, do której podchodzą inaczej niż większość muzyków, jest debiutowanie. Tak, to ich pierwszy album, ale jednocześnie nie. Materiał miał bowiem premierę pięć lat wcześniej. Teraz otrzymali od Denovali Records szansę pokazania się szerszemu gronu odbiorców. Nie jeden zespół rozpadłby się w ciągu tak długiego okresu posuchy wydawniczej, lecz Rosjanie – jak widać na powyższych przykładach – mają nietypowe podejście do wielu spraw.

Piętnaście kompozycji to wprawdzie potężna dawka, ale bogate instrumentarium sprawia, iż rzadko ma się poczucie repetetywności. Elektronika wymieszana z instrumentami dętymi (saksofon, klarnet, trąbka) tworzy ciekawe tło. Co jakiś czas pojawiają się także klawisze, gitary, wiolonczela oraz dynamiczne perkusyjne rytmy. Rzadko wykorzystywane są struny głosowe, a jeżeli już to służą formowaniu wokaliz lub mruczanek.

Z perspektywy słuchacza należy się cieszyć, iż do tego drugiego debiutu doszło. “Tchernovik” jest krążkiem bardzo spójnym, a co ważniejsze, wcale nie ustępuje dziełom bardziej uznanych The Kilimanjaro Darkjazz Ensemble lub Dale Cooper Quartet. Rosjanie eksplorują mroczne rejony, wzbudzając u odbiorców napięcie, a czasami nawet lęk. Stąd też tytuł niniejszego tekstu. Muzyka nastraja do egzystencjalnych rozterek, ale nie trzeba być fanem Kierkegaarda i jego następców, by docenić estetykę tych przejmujących kompozycji.

Łukasz Stasiełowicz


Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (5 głosów, średnio: 7,80 / 10)


Dodaj komentarz

Piotr Rogucki- ogldaj minikoncert




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.