08.07.2011 09:03

Autor: Radek Chudzik

Portishead na Malcie – relacja z koncertu trzeciego dnia festiwalu

Kategorie: Relacje z festiwali, Relacje z koncertów

Wykonawcy:


Portishead na Malcie – relacja z koncertu trzeciego dnia festiwalu
6.07.2011/Poznań

Ten koncert miał się odbyć w małym klubie. Nie udało się. Ten koncert miał odbyć się w sali przesiąkniętej zapachem papierosowego dymu. Bez ekranów z tyłu sceny. Ze skromnym oświetleniem. To też się nie udało. Ten koncert miał się odbyć w 1994 roku. Nie powiodło się i to. Wreszcie są. Przyjechali. Na festiwal. Na otwartym powietrzu. Z wizualizacjami, z ekranem i bez papierosów. I co? Czy zawiedli? Nie. Było magicznie.

Zaczęli od “Silence” z najnowszego jak do tej pory albumu zatytułowanego po prostu “Third”. Bez żadnego: Cześć, jak się macie. Tylko muzyka. Tak, jak oczekiwaliśmy. Program koncertu złożony był głównie z utworów z płyt pierwszej i trzeciej. Drugi album reprezentowały tylko: “Cowboys” i “Over”. Brzmienie zespołu w mojej ocenie, z perspektywy pierwszych rzędów, było bardzo krystaliczne i klarowne. Beth Gibbons była w znakomitej formie wokalnej i wydawało by się, że nic się nie zmieniło przez te wszystkie lata. Jedyną różnicą było chyba to, że Beth nie zapaliła podczas koncertu ani jednego papierosa. Po każdym utworze publiczność reagowała bardzo żywiołowo. Widać było, iż zespół jest mile zaskoczony przyjęciem. Gibbons wciąż podchodziła do mikrofonu wyraźnie chcąc coś powiedzieć, ale za każdym razem powstrzymywała się. Być może było to spowodowane chęcią utrzymania dramaturgii koncertu, tego niesamowitego skupienia, jakie towarzyszy tej muzyce. Olbrzymia dawka emocji skupiona została na tej małej przestrzeni ograniczonej do sceny i widowni. To, co tam się pojawiało z każdą nutą wykonywaną przez zespół, graniczyło z magią. Jak chociażby odarty z aranżacyjnych dodatków, całkowicie oszczędny i surowy, wręcz minimalistyczny w koncertowej wersji utwór “Wandering Star” czy zagrany na finał głównej części koncertu “Roads”.

Należy tutaj wspomnieć o znakomitych wizualizacjach, które towarzyszyły występowi. Na przykład w “Machine Gun” na ekranie pojawiły się ujęcia z opuszczonego, ponurego korytarza, którym, prowadzony okiem kamery widz, zbliżał się do zamkniętych drzwi, za którymi nie wiadomo co jest. Obrazy te potęgowały niepokojący nastrój wytworzony przez mocne, perkusyjne brzmienia, na których zbudowany jest szkielet utworu.

Niespodziewanie, podczas wykonywanego na bis “We Carry On”, wokalistka zbiegła ze sceny do publiczności i z nieskrywaną radością przyjmowała wszystkie objawy uwielbienia, jaką darzy ją polska publiczność. Gibbons ściskała ręce fanów zgromadzonych w pierwszych rzędach. Był to piękny gest biorąc pod uwagę fakt, że czekaliśmy na ten występ o wiele za długo. Trwający na płycie ponad 4 minuty utwór zabrzmiał w Poznaniu w ponad 8 minutowej wersji. Tak nie było nawet na tegorocznym Roskilde!

Festiwal Malta 2011 odbywa się pod jakże pojemnym hasłem: wykluczeni. Na tym koncercie poczuliśmy się zjednoczeni. Wszyscy. Nikt nie czuł się wykluczony. Choć na chwilę sprawiła to muzyka Portishead.

Setlista:
Silence
Hunter
Mysterons
The RIP
Numb
Magic Doors
Sour Times
Wandering Star
Machine Gun
Over
Glory Box
Nylon
Cowboys
Threads
Roads
We Carry On

Radek Chudzik
foto: K PICTURES




Dodaj komentarz

Piotr Rogucki- ogldaj minikoncert




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.