18.12.2014 08:00

Autor: Dorota Szubska

Porch Lights – “Caverns”

Kategorie: Albumy zagraniczne, Recenzje

Wykonawcy:


Porch Lights – “Caverns”
–/ 2014
Pejzaże malowane dźwiękiem.

Mogłabym na wstępie otwarcie przyznać, iż wydany we wrześniu 2014 album “Caverns” nie jest płytą odkrywczą. Ba, mogłabym jeszcze dodać, że prawdopodobnie po jej kilkukrotnym przesłuchaniu w głowie zostaną Wam tylko luźne strzępki poszczególnych melodii. Mogłabym, ale tego nie zrobię. “Caverns” ma bowiem w sobie szczyptę czegoś niewyjaśnionego, śladu tęsknoty za niemożliwym do osiągnięcia stanem, który broni płytę przed wrzuceniem jej do szufladki wraz z milionem innych indie-folkowych wykonawców.

Porch Lights, choć jest samoistnym tworem, nie ukrywa tego, iż znaczny wpływ na jego brzmienie  mieli mistrzowie gatunku – Bon Iver oraz Broken Social Scene. Nie mamy tu jednakże do czynienia z klasycznym Copy + Paste, lecz luźną inspiracją, która okraszona potężną dozą pasji przerodziła się w przyjemny dla ucha album. Debiutancka płyta zespołu – “Caverns” – przypomina malowaną dźwiękami akwarelę, delikatną i transparentną. Tak jak farba wodna, pozornie pozbawiona wyrazistości i charakteru, odciska na papierze trwały i niemożliwy do usunięcia ślad, tak i muzyka Porch Lights pozostawia w duszy słuchacza poczucie czegoś wyjątkowego. To co zasługuje na uwagę, to przede wszystkim skontrastowany wokalnie duet Corey’a Crellina i Emily Brown – miejscami rozkosznie ochrypły, miejscami nieco piskliwy, czasem wywołujący dreszcze zachwytu, innym razem lekką irytację. Płytę otwiera “Cabin In The Woods” – bodajże najciekawsza z trzynastu zamieszczonych na “Caverns” kompozycji. Kreśląc w wyobraźni surowe pejzaże i uczucie nostalgii za wybaczającą błędy młodością, utwór wprowadza w stan wyciszenia i głębokiej refleksji. Nastrój ten ujawnia się w większości kawałków zamieszczonych na płycie – czy to spokojnej kołysance “Seaside Eyes”, czy podszytej pozytywną melodią kompozycji “County Carnival”, czy też niepokojącym i nieco depresyjnym  “Brick House”. Optymizmu nie uraczymy również w “Cheaper Than Lies” czy “The Great Pudget Sound”, w których Crellin konfrontuje się ze swoją przeszłością i świeżo zakończonym związkiem. Na płycie znalazło się miejsce również dla nieco mniej udanych kompozycji (m.in. “Lover’s Pills” czy trącący nieco szantami “Amsterdam”), jednakże ich niedoskonałość w całości rekompensuje rewelacyjny instrumentalny utwór “Asleep At The Exit”.

O ile dywagacje na temat wartości artystycznej albumu “Caverns” wydają się być uzasadnione (nie wliczając w to prezentującej całkiem przyzwoity poziom warstwy lirycznej), o tyle kwestia zaangażowania muzyków w tworzenie albumu pozostaje bezdyskusyjna. Dla zrealizowania swojego projektu Corey Crellin poświęcił wiele, bowiem “Caverns” w przeważającej mierze został wydany własnym sumptem (Crellin musiał pożegnać się z ukochanym motorem oraz czesnym na studia) oraz z dotacji fanów uzyskanych za pośrednictwem portalu Kickstarter. Czy było warto, oceńcie sami.

Dorota Szubska


Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (2 głosów, średnio: 5,00 / 10)



Dodaj komentarz

Piotr Rogucki- ogldaj minikoncert




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.