16.02.2015 10:00

Autor: Mateusz Grzeszczuk

Polsko-angielski koncert

Kategorie: Czytelnia, Relacje z koncertów

Wykonawcy: |


Polsko-angielski koncert
Warszawa/12.02.2015

Iza Lach odwiedziła Stodołę.

Nie wiem jak wielu fanów Izy Lach ocalało wraz z nagrywaniem przez artystkę kolejnych albumów. Na żywo miałem okazji posłuchać jej po raz pierwszy, a nie będąc na bieżąco z jej twórczością, zastanawiałem się jak daleko odbiega od czasów, kiedy to nagrywała debiutancki album “Już czas”, czy nawet “Krzyk” z 2011 roku. Koncert w Stodole uświadomił mi, że Lach rozhisteryzowaną romantyczką już nie jest, a samemu widowisku było daleko do miłosnych performansów.

Bo przez ten czas artystka miała okazję przecież nagrywać ze Snoop Doggiem, posiada na swoim koncie już pierwsze sukcesy. Mam jednak wrażenie, że ówczesnemu procesowi tworzenia Izy Lach, będzie też towarzyszył gust lekkiego odcięcia się od dawnych nagrań i żeby nie było – nie jest to żaden syndrom kompulsywnego odcinania się, ale dla mnie – możliwie bardziej dojrzałych wyborów.

Co należało zapamiętać z koncertu? Z pewnością początkowy “Krzyk” w nowej aranżacji. Świetny bass z “Painkillera” i mój faworyt “Wstań”, którego wreszcie miałem okazję odsłuchać na żywo. Świetna realizacja i nagranie na otwARTej scenie live nie dorównuje poziomowi emocji i drgań, których mogliśmy doświadczyć na własnej skórze. Jak Iza Lach zjadła w tłusty czwartek dwa pączki z marmoladą, tak publiczność chyba nie zjadła ich wcale. Zdziwiła mnie może nie tyle nieznajomość kawałków (nie wiem czy usprawiedliwiona), tak bierna postawa. Zastygłe muzyczne serducha mają chyba uszyte z grubego filcu… Koncert Izy mógł być lekkim znieczuleniem (zaznaczam lekkim) dla wszystkich krytyków rodzimej sceny. Mógł być to dla wielu czas autorozsupływania z przyzwyczajeń o bynajmniej niskim polocie i formie naszego rynku. Lach może być tą, na której da się zaoszczędzić na muzycznych psychoterapeutach, sam występ mógł być jedną z częścią tej terapii. Proces leczenia rozpoczął się wraz z pierwszymi dźwiękami lekkiego “Just For 1 Night”, zaskoczeniem było też zagranie przez zespół po raz pierwszy – przedpremierowo singla “Ostateczny sąd”. Wiecie, czytałem też krótką relacje z Gdańska, podobno Warszawa wyszła o wiele lepiej “przy chórkach”. Oby tak dalej.

Mateusz Grzeszczuk
fot. Anna Lenarcik




Dodaj komentarz

Piotr Rogucki- ogldaj minikoncert




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.