12.05.2013 18:19

Autor: Katarzyna Borowiec

Polska to nowe Hawaje – relacja z koncertu Rykardy Parasol

Kategorie: Czytelnia, Relacje z koncertów

Wykonawcy:


Polska to nowe Hawaje – relacja z koncertu Rykardy Parasol
9.05.2013/Kraków

Występ przedemerytalny.

Rykarda Parasol mówi, że w krakowskim klubie Alchemia czuje się jak w domu. Publiczność przyjęła ją równie ciepło, a z nazbyt aktywnymi komentatorami wokalistka umiała sobie poradzić znakomicie, nie szczędząc im ciętych ripost. Jak stwierdziła, jej terapeuta powiedział, że byłaby świetnym komikiem, jednak jej mama jest odmiennego zdania. Czego by nie myśleć o jej talencie satyrycznym, wokalistką jest bardzo dobrą. Nie gorzej radzi sobie z graniem na gitarze.

Rykardzie towarzyszyli trzej panowie: na gitarze elektrycznej, basie i perkusji. Jej piosenki są raczej tradycyjnie rockowe i dość jednostajne, jednakże bardzo miło słucha się ich na żywo. Zwłaszcza, że wokalistka dysponuje pięknym, mocnym głosem, nie bez powodu porównywanym do wokalu PJ Harvey.

Dobór materiału na koncercie był zrównoważony, choć oczywiście dominowały piosenki z nowej płyty, a najmniej było tych z debiutu. Na początek Rykarda zagrała “Withdrawal, Feathers and All”, pojawił się singiel promujący trzeci album (“Against the Sun”), czyli “The Cloak of Comedy”, utwór “Your Arrondissement or Mine?” i “Take Only What You Can Carry”. Ktoś z publiczności zażyczył sobie “Night on Red River”, na co Rykarda odpowiedziała To nie jest restauracja, nie możesz sobie tak po prostu czegoś zamówić, ale życzenie spełniła. Z pierwszej płyty pojawiły się także piosenki “Candy Gold” i “Of Thunder and Light”.

Za najenergiczniejsze momenty występu odpowiadały kompozycje z płyty drugiej, “For Blood and Wine”. Rykarda zagrała “Maggie”, “Convenant”, “Drinking Song” i buntowniczą “No Sir! (Ain’t No Man Gonna)”.

Koncert zakończył się melancholijną piosenką z nowej płyty, “I Know Where My Journey Will End”. Rykarda powiedziała, że jest to utwór o przejściu na emeryturę, co ma w swoich planach. Powiedziała też, że jej nowy album to dobra podkładka do kawy.

Na bis – nie obyło się bowiem bez bisu – wokalistka zaśpiewała “One for Joy”, najentuzjastyczniej przyjęte przez publiczność, podczas którego nie grała na gitarze, za to krzyczała przez mały megafon. Chcę skończyć optymistycznie – stwierdziła i na sam finał zaprezentowała swoją wersję utworu “She’s Like Heroin to Me” z repertuaru The Gun Club, która znalazła się na EP “Here She Comes”. W jej wykonaniu ta punkowa piosenka nabiera wyjątkowo smutnego tonu.

Rykarda Parasol po latach (pierwszy raz widziałam jej występ na żywo w tym samym klubie w roku 2008) wydaje  się trochę smutniejsza, trochę bardziej zmęczona, ale za to pewniejsza siebie i nadal gra z energią i przyjemnością. Zawsze miło coś takiego zobaczyć.

Katarzyna Borowiec




Dodaj komentarz

Piotr Rogucki- ogldaj minikoncert




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.