Polska muzyka ma się dobrze!
13.08.2016/Olsztyn, Plaża Miejska

Relacja w pierwszego dnia Olsztyn Green Festival 2016.

Olsztyńska scena zielonego festiwalu przyciągnęła w tym roku jeszcze więcej publiczności niż dwie poprzednie edycje. Skoncentrowana na polskich wykonawcach impreza, organizowana jest z coraz większym rozmachem i wychodzi jej to na dobre. Na Olsztyn Green Festival przyciąga nie tylko idea wydarzenia, urocze krajobrazy, ale przede wszystkim artyści, rozmieszczeni w tym roku na dwóch scenach.

Sobota, choć nie upalna, to rześka i tego klimatu nie brakowało grającym na tle jeziora Ukiel artystom. Pierwszy dzień rozpoczęła i rozbujała urocza Soniamiki. I tak, z artysty na artystę, z godziny na godzinę, gości przybywało, a piaski olsztyńskiej plaży miejskiej wypełniały się słuchaczami.

Tuż po autorce krążka “Federico” wystąpił Piotr Zioła. Jego koncert był już bardziej liryczny, podobnie jak set Leskiego (wideosesja), który zaprezentował odświeżone kompozycje z wydanej w zeszłym roku płyty “Splot”.

Po uspokojeniu duszy, przyszła pora na bardziej energetyczne brzmienie. Klasą dla siebie był zespół Sorry Boys. Warszawska formacja od kilku lat konsekwentnie stawia na melodyjne, popowe kompozycje, udowadniając przy tym, że muzyka pop niesłusznie ma wydźwięk pejoratywny. W Olsztynie zespół zagrał przekrojowy materiał z dwóch albumów – “Hard Working Classes” i “Vulcano”. Publiczność miała też okazję usłyszeć utwory z trzeciej płyty zespołu, która – jak mówiła wokalistka Bela Komoszyńska – powinna ukazać się jeszcze w tym roku. Nowy materiał zwiastowały polskojęzyczne kompozycje – “Zwyczajne Cuda” i “Wracam”. Siłę zespołu stanowi siła jednostek. Oryginalne brzmienie Sorry Boys zapewnia efektowna, ale nie efekciarska sekcja rytmiczna. Maciek Gołyźniak (wywiad) daje nadzieję – zwłaszcza początkującym perkusistom -że gra na bębnach może być sztuką, a nie wyłącznie pracą rzemieślniczą. W sobotnie popołudnie ze sceny, na której występowali Sorry Boys biła absolutna świadomość artystyczna. Gotowy zespół, klasowy występ.

Przekonująco na żywo wypadła twórczość duetu Smolik i Kev Fox, którzy zabrali ze sobą Johna Portera. Pozytywnie w pamięci festiwalowiczów zapiszą się Zabrocki – świetny gawędziarz, który poprzedzał swoje utwory zabawnymi anegdotami i Pustki, dawno – co sami zaznaczyli – niewidziani w stolicy Warmii i Mazur.

W podobnej, energicznej stylistyce, był także koncert Wojtka Mazolewskiego Quintet. Wprowadził jeszcze więcej różnorodności w line-up imprezy, ale zgromadzeni pod sceną nie mieli problemu, aby odnaleźć się w jazzie. Zaś wieńczący pierwszy dzień OGF koncert Voo Voo to już klasyka dobrego rocka, dawka emocji i dobrych wiadomości, które dotyczyły faktu zostania dziadkiem, o czym powiadomił Wojciech Waglewski.

Popularność małych festiwali wzrasta, bez konieczności zapraszania headlinerów z zagranicy. To też wskazówka dla innych miast, może nawet tych mniejszych, że nie trzeba bać się umownej kategorii pt. “alternatywa”. Dobra muzyka nie musi być zarezerwowana wyłącznie dla dużych, medialnych ośrodków miejskich. Line-up olsztyńskiej imprezy obfitował w artystów, których twórczość przyciągnęła tłumy. Nawet mimo niedociągnięć organizacyjnych podczas drugiego dnia imprezy.

Ilona Nieroda, Tomasz Błaszkiewicz




Dodaj komentarz

Piotr Rogucki- ogldaj minikoncert




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.