26.01.2012 00:23

Autor: Tomek Milewski

Podsumowanie roku 2011 według polskich muzyków

Kategorie: Czytelnia, POLECAMY, Podsumowania

Wykonawcy: | | | | |


Podsumowanie roku 2011 według polskich muzyków

Swoimi typami podzielili się z nami Organizm, Muzyka Końca Lata, kIRk, Mikromusic i D4D.

Redakcja Uwolnij Muzykę! poprosiła kilku polskich muzyków o podsumowanie ubiegłorocznych wydarzeń polskiej sceny muzycznej. Członkowie zespołów kIRk, Mikromusic, Muzyki Końca Lata, Organizmu i D4D przeprowadzili subiektywną selekcję i wyróżnili najlepsze polskie i zagraniczne albumy, a także wybrali najlepszy koncert/festiwal, który odbył się w Polsce.

Organizm

Kolejność przypadkowa.

Albumy polskie:

- Nosowska – “8″
- CKOD – “Plan Ewakuacji”
- Muzyka Końca lata – “PKP Anielina”
- Nerwowe Wakacje – “Polish Rock”"
- Plum – “Hoax”
- Psychocukier – “Królestwo”
- Twilite – “Quiet Giant”
- Ballady i Romanse – “Zapomnij”
- Leszek Możdżer – “Komeda”
- Kyst – “Waterworks”

Albumy zagraniczne:

- Wild Beasts – “Smother”
- Arcade Fire – “The Suburbs”*
- Low – “C’mon”
- Wilco – “Whole Love”
- Tom Waits – “Bad as Me”
- The Kills – “Blood Pressures”
- Radiohead – “King of Limbs”
- The Horrors – “Skying”
- Lykke Li – “Wounded Rhymes”
- PJ Harvey – “Let England Shake”

Wydarzenie:

- OFF Festival
- Koncert Grindermana we Wrocławiu w ramach Era Nowe Horyzonty

Mikromusic (Natalia Grosiak, Dawid Korbaczyński)

Mikromusic 10!

Dawid:

1. Nosowska – “8″

Lubię jak niekomercyjne produkcje trafiają do słuchacza, są puszczane w radiach i dużo się o nich mowi. Napawa mnie to nadzieją na lepszą muzykę w Polsce. Osoba o tak ugruntowanej pozycji na rynku jak Kasia Nosowska może pozwolić sobie na dowolne eksperymenty muzyczne bez obaw, że płyta się nie sprzeda. Wielki szacunek dla artystki, że poszła w stronę bardziej alternatywną. Eksperyment pod tytułem “8″ jest jedną z lepszych polskich płyt, jakie ostatnio słyszałem. Ciekawe aranżacje, dobre teksty i ładne melodie. Dodatkowo leci w komercyjnych stacjach… Czego chcieć więcej?

2. Twilite – “Quiet Giant”

Jest to płyta, o której chyba najwięcej się mówiło w końcówce 2011 roku. Niesłusznie podpięta pod muzykę alternatywną robi, moim zdaniem, wrażenie tylko i wyłącznie dzięki jednej rzeczy. Mianowice, składa się z piosenek, nie jakichś wydumanych utworów, tylko prostych piosenek, granych na gitarach. Przywodzi mi na myśl kompozycje Beatlesów, tak dobrych, że możesz wziąć gitarę, usiąść przy ognisku, zagrać i zaśpiewać piosenkę (w nadziei poderwania płci przeciwnej) i nie będzie ci brakowało bębnów, klawiszy i całej elektroniki. To chyba najlepsza argumentacja, na jaką mnie stać. Bardzo polecam!

3. Kimbra – “Vows”

W natłoku ‘Lejdi Gag’ i ‘Rihann’ pojawia się raz na jakiś czas produkcja, w której jest coś więcej niż wypinająca tyłek pani i mocny hip-hopowy beat. Ostatnio była Adele, teraz Kimbra. To chude dziewczę nagrało piękną piosenkową płytę, świetnie brzmiącą, doskonale zaaranżowaną i smakowicie zaśpiewaną. Szczerze trzymam kciuki za jej dalsza karierę, jeszcze jedna taka płyta i stanę się naprawdę oddanym fanem…

4. Koncert Jamiroquai na Orange Warsaw Festival

Jedną z naszych narodowych przypadłości jest brak umiejętności klaskania na dwa (Sistars napisali o tym nawet piosenkę). Tym większe było moje zdziwienie, gdy ponad 20 000 naszych rodaków zgromadzonych na stadionie trafiało dłonią w dłoń dokładnie wtedy, kiedy trzeba. JK i ekipa dali z siebie wszystko, dawno się tak dobrze nie bawiłem. Zespół chyba też był pod wrażeniem tego skaczącego i klaskającego tłumu, do tego stopnia, że Jamiroquai wyjął w pewnym momencie kamerę i nas nagrał –  chyba na pamiątkę. Kto nie był niech żałuje…

5. Erykah Badu we Wrocławiu

Wreszcie Królowa zawitała do naszego pięknego miasta. Wprawdzie kazała na siebie czekać chyba z godzinę, a rozgrzewał nas wątpliwej jakości DJ, ale jak wyszła i zaśpiewała, to przestało nawet padać :). Dla mnie zawsze niesamowite jest zetknięcie się z kimś, kogo znasz tylko z płyt. Koncert był magiczny, czadowy, piękny. Ostatnio tak bardzo podobał mi się koncert Beady Belle we Wrocławiu. Znowu kto nie był, niech żałuje…

Natalia:

1.  Po prostu Kimbra

Dzięki najnowszemu singlowi australijskiego muzyka Gotye pt. “Somebody I Used to Know” cały świat poznał Kimbrę. Zakochałam się w jej lekkości bycia. Jest piękna, ma piękne usta, długie nogi i ręce, jest sexi, niezwykle utalentowana i młoda.  I jak ona śpiewa!

2.  Apparat i miękną kolana

Dopiero wtym roku poznałam zespół Apparat i chociaż w tym roku ukazała się ich kolejna płyta  ”The Devil’s Walk” , to moje serce oddałam krążkowi “Walls”. Cóż,  lepiej późno niż wcale :).

3. Twilite, czyli przebudzenie giganta

Płytę Twilite “Quiet Giant” dostałam w prezencie od Dawida Korbaczyńskiego. I od razu stałam się psychofanką tych dwóch chudych kolesi z gitarami. Oni piszą po prostu piękne piosenki, czyli 5 x P.

4. Klip do “Kosmostumostów”

Klip, który chłopaki z Wrocławia z firmy Juice zrobiły dla L.U.C-a do piosenki “Kosmostumostów”. Wielki szacunek za pomysł, realizację, precyzję. Nie widziałam jeszcze nigdy czegoś takiego.

5. Kariera, która zrobi karierę

Prawie nikt nie słyszał o tym, że wrocławski zespół Kariera wydał w 2011 roku płytę “Miasto”. Fenomenalny, charyzmatyczny Grzebyk, który pisze teksty o zwierzętach, miedzy innymi o Truflowej świni, która powiedzie nas przez świat, naturszczyk, geniusz, samotnik. A grają z nim prawdziwi artyści i kuglarze.

kIRk (Filip Kalinowski)

Nie wiem, czy jest to lista najlepszych płyt, ale na pewno najbardziej intrygujących z tych, które pamiętam albo mam pod ręką.

Albumy polskie:

- The Kurws – “Dziura w getcie”
- Hades – “Nowe dobro to zło”
- Minoo – “White Mice”
- Jeżozwierz – “Pan Kolczasty”

Albumy zagraniczne:

- Psychic TV – “Mother Sky vs Alien Sky”
- King Midas Sound – “Without You”
- Amon Tobin – “ISAM”
- Tyler the Creator – “Goblin”
- Gil Scott Heron & Jamie XX – “We’re New Here”
- Africa Hitech – “93 Million Miles”
- Machinedrum – “Room(s)”
- Pinch & Shackleton – “Pinch & Shackleton”
- Byetone – “Symeta”
- Tom Waits – “Bad As Me”

+ EP-ki:

- Blawan – “Peaches”
- Pole – “Waldgeschichten”
- cała seria “meets” na Honest Jon’s (Mark Ernestus meets BBC, itd.)
- niektóre zremiksowane TKOL’e Radiohead

Muzyka Końca Lata (Bartosz Chmielewski)

“Muzycznie z tego roku to najbardziej kręci mnie to, że znowu mieszczę się w zalegające w szafie koszulki zespołów” – tym oto zgrabnym cytatem z maila naszego odmienionego bębniarza Dariusza Goska rozpocznę sprawozdanie z tego, co członkowie MKL włożyliby sobie do folderu z datą 2011, gdyby do muzyki podchodzili w sposób uporządkowany. Prawdą jest, że większość najfajniejszych tegorocznych płyt, zwłaszcza tych zagranicznych, poznajemy dopiero od kilku tygodni sprawdzając nazwy pojawiające się w podsumowaniach różnych portali. Na co dzień każdy coś tam sobie szukał na własną rękę, nie patrząc płytom w metrykę. I tak Gosku np. od 2011 jest podobno “absolutnym niewolnikiem” Emmanuelle Parrenin – “Maison Rose” (1977) i Implog – “Holland Tunell” Dive (1980), Pants Yell – “Our Horse Calls” (2003). Mi z kolei miniony roku upłynął pod hasłem miłości do krążka 19 wiosen “Pożegnanie ze światem” (2010) oraz fascynacji nowozelandzkim kiwi popem, z którego najchętniej słuchałem twórczości grup The Bats, The Clean i Sneaky Fellings. No, ale by narzucić sobie jakieś ramy to… oto 10 płyt z 2011 roku wytypowanych przez członków Muzyki Końca Lata. Kolejność nie ma znaczenia.

Dla 3/5 naszego zespołu (Gosku, Maku i ja) płytą roku, a zarazem albumem najczęściej słuchanym podczas naszych koncertowych wyjazdów był krążek Stephena Malkmusa “Mirror Traffic“. Dwuosobowa reprezentacja MKL wybrała się nawet na katowicki koncert Stephena, zrobiła sobie z nim zdjęcia, wręczyła naszą ostatnią płytę i podobno narobiła hałasu za mały tłum, a już najwięcej przy piosence “Stick Figures in Love”.

Jednogłośnie podobała nam się nowa płyta Kobiet – “Mutanty” i to zanim jeszcze staliśmy się sąsiadami w Thin Man Records. Zdystansowane i pełne humoru podejście Grzegorza Nawrockiego do spraw niełatwych zbieżne jest z naszym odczuwaniem świata. Płyta znakomicie sprawdziła się w czerwcu na trasie Mińsk – Sztutowo, zwłaszcza repetowane były piosenki “Radiowozy”, “Błyskawice” “Miłość to mit”, “Guru”, “Jak niedźwiedź” i “Łajka”.

Mamy w zespole dwójkę fanów Kate Bush. Zarówno Olę Bilińską, jak i Darka ucieszyła jej nowa płyta “50 Words for Snow”: Zawsze marzyłem żeby wpaść w czułe objęcia Kate Bush tak jak robi to Peter Gabriel w teledysku do “Don’t Give up” natomiast po odsłuchaniu 27890252637 razy utworu “Snowed In At Wheeler Street” na poważnie zastanawiam się czy nie lepiej przytulić się do Eltona Johna – specjalnie dla Uwolnij Muzykę! powiedział Gosku.

Moje uszy cieszył debiut Nerwowych Wakacji. Kilku piosenek zazdroszczę Jackowi Szabrańskiemu, bo choć nasze melodie wędrują nieco innymi ścieżkami, to chętnie podpisałbym się pod tekstem do “W pół drogi” czy “Nerwowymi wakacjami”.

Największy w zespole fan hip hopu, czyli nasz solista gitarowy Makaron katował, album Tego Typa Mesa “Kandydaci na szaleńców” (tu utwór). Myślę, że z tekstów z tej płyty można go odpytywać na wyrywki, podobnie jak z ubiegłorocznego krążka Pezeta.

Ola z kolei jako naczelna samochodowa dj-ka przekonywała nas na wyjazdach do drugiego albumu Fleet Foxes “Helplessness Blues”, o którym zwykła mawiać, że melodie piosenek, z których jest on zbudowany są niczym serial “Domek na prerii”, czyli przyjazne, klasyczne i nieśmiertelne. Do posłuchania “Grown Ocean”.

Podobnych przymiotników nie można użyć w stosunku do płyty “Beileid”. Nagranej przez niemieckich mistrzów budowania nastroju z dreszczykiem z Bohren & der Club of Gore, a wymienionej na tej liście za sprawą Piotra Majszyka, naszego zespołowego basisty i miłośnika klimatycznych odmian muzyki elektronicznej. Utwór: “Zombies Never Die”.

Nie lubię się czuć jak bohater piosenek Komet, może dlatego do płyty “Luminal” podchodziłem trochę jak przysłowiowy pies do jeża. No, ale nie ma się co oszukiwać, “Mogłem być tobą” to jedna z najczęściej nuconych przeze mnie piosenek minionego roku, niestety “Karolina” i “Namiętność kochanków” też :).

W podobnie gorzkim tonie, choć z większą ilością powietrza i dystansu utrzymana jest druga płyta moich ulubionych muzycznych sióstr, czyli sióstr Wrońskich, lepiej znanych jako Ballady i Romanse. Jak dla mnie Zuza Wrońska udowadnia w tekstach, że jest współczesną Osiecką, tylko w nieco gorszych czasach dla takiej twórczości przyszło jej żyć. Moje ulubione utwory z “Zapomnij” to “Człowiek” i “Jeszcze mogę zostać bohaterem”. Od tej drugiej piosenki dziewczyny zaczęły swój koncert w Trójce.

Na koniec mała autopromocja, czyli płyta, którą skompilowałem z piosenek skitranych gdzieś po kompach członków moich ulubionych polskich zespołów, a dołączona do magazynu Lampa pod nazwą “Daleko od Szosy”. Uważam, że nie ma na niej słabej piosenki i warto jej posłuchać tym bardziej, że jest do ściągnięcia za darmo pod tym adresem.
Na zachętę załączam zawartą na płytce piosenkę Błażeja Króla z nieistniejącego Kawałka Kulki, który już wiosną zadebiutuje ze swoim nowym mrocznym projektem UL/KR. W czasach niewinności ten najzdolniejszy songwriter ziemi lubuskiej śpiewał o “Gorzowskich nocach”.

Na koniec garść luźnych fascynacji płytami z minionego roku: Piotr Kurek – “Heat” (Ola); Jacaszek – “Glimmer” (Ola: Jacaszek robi ambient do fraz G.M. Hopkinsa, wiktoriańskiego poety, którego wiersze zgłębiam – w ciągłym zachwycie – do swojej magisterki), La Dispute – “Wildlife” (Darek); The Field – “Looping State of Mind” (Darek); Nicolas Jaar – “Space is Only Noise” (Darek); Violens – “Nine Songs” (Piotrek); High Places – “Original Colors” (ja).

D4D, Emma Dax (Goodboy Khris)

Co raz silniej oczuwa się duszną i niepokojącą atmosferę: kryzys, 2012, spór nad kontrolą internetu, “Oburzeni”, ruchy na Bliskim Wschodzie etc. Jednocześnie narasta poczucie wyczerpania i bezsilności – brak jakichkolwiek podziałów na “dobrych i złych”, “winnych i sprawiedliwych”, każdy tkwi po uszy we wspólnym bagienku. Protestujący (?) przeciwko chciwości “korpokratom” sami wypychają sobie kieszenie dobrami ze splądrowanych sklepów, niszcząc przy okazji zasoby magazynowe Ninja Tune, Warp czy Kitsune, a “okupanci” Wall Street w chwilach przerwy idą na zakupy z kartami kredytowymi. Broniący wolności internetu nie mają pomysłu, co zrobić z problemem powszechnej kardzieży praw autorskich, bo o ile jeszcze wymiana plików przez zwykłych użytkowników nie wydaje się niczym złym, to jest tym z pewnością czerpanie ogromnych profitów z tytułu prowadzenia pirackich serwisów. Coś jest na rzeczy i nikt nie ma wątpliwości, że “źle się dzieje”, ale umyka fakt, że każdy ma brud za uszami – nie tylko “możni” tego świata, finansiści produkujący kasę, ale i Andrzej biorący kredyt bez możliwości jego spłaty. Świat ogarnia napięcie i oby nie powtórzył się scenariusz sprzed wieku, gdzie kierowani prostym, dychotomicznym podziałem świata, szybko wprowadzili totalitaryzmy.

Sam też nie jestem czysty, część z tytułów poniżej odsłuchałem za darmochę na Grooveshark. Patrząc na tę listę nie odczuwam szczególnego podniecenia, poczucia obcowania z czymś wyjątkowym. Albo się zestarzałem, albo i “polowanie” w dawniejszych czasach na płyty moich faworytów odgrywało ważną rolę w procesie percepcji.

Najciekawsze albumy:

- Modeselektor – “Monkeytown”
- Machinedrume – “Room(s)”
- SBTRKT – “SBTRKT”
- Metronomy – “English Riviera”
- Nicolas Jaar – “Space Is Only Noise”
- Panda Bear – “Tomboy”
- James Blake – “James Blake”
- Violence – “Embrace”
- Toro Y Moi – “Underneath the Pine”
- Siriusmo – “Mosaik”
- Radiohead – “King of Limbs”
- Gang Gang Dance – “Eye Contact”
- Drake – “Take Care”

przygotował Tomek Milewski




Dodaj komentarz

Piotr Rogucki- ogldaj minikoncert




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.